Lata 60. i 70. były złotym okresem dla speedwaya na Brytyjskich Wyspach. Sport ten pasjonował kibiców do takiego stopnia, że popularnością niemal dorównywał piłce nożnej. Kluby powstawały jak grzyby po deszczu i było ich znacznie więcej niż dziś w Polsce, a stadiony podczas większości zawodów pękały w szwach. Niestety na przestrzeni dekad ten trend zaczął się odwracać – dziś mamy do czynienia z realną wizją upadku czarnego sportu w Anglii, a niewiele wskazuje na to, by ktokolwiek był w stanie skutecznie zatrzymać ten proces.
W czasach, gdy telewizja dopiero raczkowała, a II wojna światowa dobiegła końca, ludzie potrzebowali rozrywki pozwalającej odciąć się od trudnej rzeczywistości. W latach 40. podczas organizowanych zawodów żużlowych na stadion przychodzili kibice w ilościach, które w Wielkiej Brytanii są dzisiaj nie do pomyślenia – na najważniejszych wydarzeniach pojawiało się od 40 tysięcy do nawet 80 tysięcy widzów.
Pierwsze poważne problemy pojawiły się w latach 50., gdy wraz z rozwojem telewizji państwo zaczęło mocno opodatkowywać rozrywkę przez co oglądanie żużla stało się drogie. Podatek wynosił 48%, przy czym przykładowo za oglądanie piłki nożnej był już o 15% mniejszy.
Złota era
Wszystko zmieniło się w 1965 roku, kiedy w Wielkiej Brytanii powstała profesjonalna liga – od tamtego czasu żużel stał się drugim najpopularniejszym sportem w tym kraju. Na samym początku istniał tylko jeden poziom rozgrywek, w którym startowało 19 drużyn. Z biegiem lat do ligi dołączały kolejne ekipy aż w 1978 roku kibice mogli oglądać łącznie 39 zespołów rywalizujących w dwóch ligach. Dla porównania, w Polsce w sezonie 2026 wystartują 22 drużyny.

Lata 80. były okresem kolejnego spadku – duża część zespołów wycofywała się z ligi. Ta tendencja zatrzymała się dopiero w latach 90. Speedway dalej był popularny, jednak nie była już to oglądalność na poziomie ścisłej czołówki. Jeszcze do roku 2008 w brytyjskich ligach startowało łącznie 25 zespołów.
Brytyjski żużel przez długi czas podtrzymywały wielkie imprezy. Zwycięstwo Chrisa Harrisa w Grand Prix Cardiff w 2007 roku czy późniejsza seria tytułów mistrza świata zdobytych przez Taia Woffindena bez wątpienia rozbudzały emocje kibiców, jednak nie wystarczyły, by odwrócić ogólną tendencję spadku zainteresowania w Wielkiej Brytanii. W ligach zaczęło pojawiać się coraz więcej zawodników z zagranicy, co tylko potwierdzało, że brytyjski speedway stopniowo tracił swoją publiczność.
Początek dużych kłopotów
Gdy w 2019 roku wydawało się, że sytuacja jest już bardzo zła – w rozgrywkach brało udział zaledwie 18 drużyn – nadszedł kolejny cios: pandemia koronawirusa. Nie była to jedynie roczna przerwa, po której wszystko wróciło do normy. Pandemia wywołała szereg trwałych zmian w sposobie oglądania sportu. Po jej zakończeniu na stadiony zaczęło przychodzić jeszcze mniej widzów. Po czasie poskutkowało to wycofaniem się z organizacji Grand Prix w Cardiff. Rundę przeniesiono na znacznie mniejszy obiekt w Manchesterze właśnie z powodu coraz mniejszej frekwencji na stadionie. To, co najbardziej rzuca się w oczy to struktura wiekowa kibiców – zdecydowaną większość stanowią osoby starsze, podczas gdy młode pokolenie praktycznie nie interesuje się żużlem. To dziś jeden z największych problemów speedwaya na Wyspach, choć w rzeczywistości lista wyzwań jest znacznie dłuższa.

Obecnie coraz więcej klubów wycofuje się z rozgrywek i nie mówimy tutaj o mało popularnych lokalizacjach a o prawdziwych legendach, których korzenie sięgają czasów przedwojennych, takich jak Coventry Bees, czy Birmingham Brummies. Na terenach, gdzie niegdyś odbywały się zawody żużlowe, dziś często stoją bloki mieszkalne, co sprawia, że reaktywacja wielu klubów jest po prostu niemożliwa.
Stan na rok 2026 można określić jako niemal tragiczny. Liga ma problem ze znalezieniem sześciu drużyn, aby móc zrealizować mistrzostwa kraju – połączenie lig wydaje się być nieuniknione. Żużel jest bardzo drogim sportem, więc bez prawdziwego zainteresowania ta dyscyplina ma realne szanse na upadek.
Kontrowersyjne zmiany
Najnowszym postanowieniem władz ligi jest organizowanie kolejek w weekendy – wcześniej liga była w pełni dostosowana pod polską Ekstraligę przez co mecze odbywały się wyłącznie w tygodniu. Ta decyzja z jednej strony może pomóc sprowadzić więcej kibiców na stadion, jednak z drugiej może być to ostateczny gwóźdź do trumny.
Polska Ekstraliga wprowadza zasady, według których jeden zawodnik może jeździć wyłącznie w dwóch ligach. Czołowi żużlowcy najczęściej wybierają Polskę, Szwecję, lub Danię ponieważ są to najbardziej opłacalne kierunki. Decyzja polskich władz może w dużym stopniu obniżyć poziom rozgrywek w Anglii, a nawet sprawić, że także czołowi lokalni zawodnicy zrezygnują z brania udziału w rodzimej lidze.


Dodaj komentarz