Wraca tam, gdzie znów chce być liderem. Jacob Thorssell i jego druga misja w Gdańsku

Nie każdy powrót jest sentymentalną podróżą do przeszłości. Czasem to chłodno skalkulowany ruch zawodnika, który wie, że właśnie tu może jeszcze raz udowodnić swoją wartość. Jacob Thorssell po kilku latach znów zakłada kevlar Wybrzeża Gdańsk — klubu, w którym już raz potrafił być jednym z najlepszych zawodników ligi. Dziś wraca dojrzalszy, bogatszy o doświadczenia z Szwecji, Dani i trudnych miesięcy w Polsce. I z jasnym celem: poprowadzić Wybrzeże do walki o najwyższe cele.

Choć jego ostatni sezon w polskiej lidze nie spełnił oczekiwań, to na zagranicznych torach Szwed pokazał, że wciąż potrafi być kluczową postacią zespołu. Mistrzostwo Szwecji z Vastervik, brązowy medal ligi duńskiej z Holsted i regularne zdobycze punktowe to dorobek zawodnika, który nie zamierza kończyć kariery w cieniu. W rozmowie z Thorssell opowiada o kulisach powrotu do Gdańska, roli lidera, lekcjach z porażek i ambicjach, które sięgają znacznie dalej niż tylko solidna jazda w lidze.

Powrót do Gdańska. Miejsce, które już zna i rozumie

Na pytanie co zadecydowało o powrocie do Wybrzeża Gdańsk, Szwed odpowiada: — Gdy stało się jasne, że w Rzeszowie nie ma dla mnie miejsca, a mój mechanik cały czas utrzymywał kontakt z Gdańskiem, decyzja była w zasadzie naturalna. Znałem klub, znałem ludzi, wiedziałem, czego się spodziewać. To było dla mnie najlepsze rozwiązanie. Oczywiście wiem, że łatwo nie będzie, bo w polskiej lidze nigdy nie jest łatwo, ale czuję się gotowy, by dać z siebie wszystko.

Nie jest to dla Thorssella zupełnie nowe środowisko. W Gdańsku startował już w latach 2019–2020 i był jednym z filarów zespołu.

2019 rok wspominam bardzo dobrze — byłem wtedy w czołówce ligi, czułem prędkość i pewność siebie. 2020 był dziwny przez pandemię, wszystko wyglądało inaczej, ale jednocześnie było to bardzo rozwijające doświadczenie. Dużo się wtedy nauczyłem, zarówno sportowo, jak i mentalnie. Te dwa sezony dały mi solidne podstawy na kolejne lata.

Lider? Tak, ale nie samotny wojownik

W sezonie 2026 Thorssell jest typowany na jednego z liderów Wybrzeża. Sam jednak podkreśla, że żużel to sport drużynowy w najczystszej postaci:

To duża odpowiedzialność, ale wiem jedno: nie da się wygrywać meczów dwoma czy trzema zawodnikami. Potrzebny jest cały zespół. Czasem ważniejsze jest przywiezienie 3:3 albo 4:2 niż wygrywanie każdego biegu za wszelką cenę. Trzeba jechać mądrze, bez błędów i myśleć o drużynie. Jeżdżę na żużlu wiele lat i wiem, że sukces buduje się zespołowo.

Trudny sezon w Polsce, dobre występy za granicą

Poprzedni rok w polskiej lidze nie był dla Szweda udany, ale — jak sam przyznaje — wiele z niego wyniósł:

W Rzeszowie byłem zmęczony, miałem problemy ze sprzętem i to było frustrujące. Ale jednocześnie w Szwecji i Danii jeździłem naprawdę dobrze, regularnie punktowałem i byłem ważnym elementem drużyn. To dało mi spokój i pewność, że wciąż potrafię rywalizować na wysokim poziomie. Polska liga jest specyficzna — tu nie wystarczy „być”. Tu trzeba walczyć w każdym biegu – mówi nowy zawodnik Wybrzeża

Grand Prix? Marzenie wciąż żywe

Mimo 33 lat na karku, Thorssell nie zamyka drzwi przed jazdą w cyklu Grand Prix.

Tak, nadal o tym marzę. Chciałbym pojeździć w Grand Prix kilka sezonów. Widziałem, jak Magnus Zetterstroem startował tam mając 38 lat — więc wszystko jest możliwe. Ale najpierw chcę skupić się na Polsce i pomóc Wybrzeżu. Jeśli będę dobrze jeździł, reszta może przyjść sama.

Wolverhampton — prawdziwa szkoła żużla

Jednym z kluczowych etapów kariery Thorssella były wieloletnie starty w Wolverhampton Wolves.

Spędziłem tam osiem sezonów i to była prawdziwa szkoła żużla. Klub z ogromną historią, świetnie prowadzony przez Petera Adamsa. Jeździłem z takimi zawodnikami jak Freddie Lindgren, Tai Woffinden czy Peter Karlsson. To było bezcenne doświadczenie — zarówno sportowe, jak i życiowe.

Legendarny tor Monmore Green do dziś zajmuje szczególne miejsce w jego pamięci.

Krótki, techniczny tor, bez miejsca na błędy. Tam nauczyłem się kontroli motocykla, szybkich reakcji i myślenia w biegu. To miejsce, które uczy żużla od podstaw.

Szwedzki speedway — problem i nadzieja

Thorssell nie ukrywa, że szwedzki żużel przeżywa trudniejszy okres.

Kiedyś mieliśmy wielu zawodników w Grand Prix, dziś praktycznie tylko Fredrik Lindgren jest na tym poziomie. To nie jest łatwe dla młodych. Potrzeba ogromnego zaangażowania rodziców i pracy w garażu. Ale mamy talenty — Rasmus Karlsson to ogromny potencjał, mamy szkółki w Vastervik i akademię Linusa Sundstroema. Jeśli młodzi będą pracować, efekty mogą przyjść.

Cel na 2026: spokój, regularność i wynik drużyny

Na koniec Thorssell jasno określa swoje priorytety.

Chcę mieć dobry, równy sezon i pomóc drużynie w każdym meczu. Wszystko zależy od nas jako zespołu. To może być mój bardzo ważny rok w polskiej lidze i chcę udowodnić, że doświadczenie, spokój i mądra jazda naprawdę robią różnicę.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

2 odpowiedzi na “Wraca tam, gdzie znów chce być liderem. Jacob Thorssell i jego druga misja w Gdańsku”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *