Jeszcze na półmetku meczu w Rzeszowie wydawało się, że to Moonfin Magnus Ostrów ma wszystko pod kontrolą. Goście byli szybsi spod taśmy, lepiej odnajdywali się na śliskim torze po deszczu i konsekwentnie budowali przewagę. Stal długo wyglądała na drużynę pogubioną, która nie potrafi znaleźć odpowiednich ustawień. A jednak, kiedy spotkanie weszło w decydującą fazę, gospodarze pokazali charakter. W końcówce stadion przy Hetmańskiej eksplodował z radości, bo Żurawie odwróciły losy meczu i po kapitalnym finiszu pokonały ekipę z Ostrowa 47:43. Bohaterem został Josh Pickering, który w czternastym biegu przeprowadził akcję, po której kibice długo jeszcze nie schodzili z trybun.
Przed spotkaniem więcej mówiło się jednak nie o samym meczu, a o napiętej atmosferze w obu klubach. W Ostrowie cierpliwość zaczynała się kończyć. Po dobrym otwarciu sezonu przyszły trzy bardzo bolesne porażki, a szczególnie mocno zabolała przegrana z beniaminkiem z Piły. Trener Tomasz Bajerski nie ukrywał irytacji i jasno dał do zrozumienia, że czas wymówek się skończył. Największą ofiarą słabszych wyników został Chris Holder, odsunięty od składu na rzecz Jonasa Seiferta-Salka.
Na cenzurowanym znalazł się także Tai Woffinden. Brytyjczyk po ostatnim spotkaniu otwarcie krytykował przygotowanie toru w Ostrowie i coraz głośniej mówiło się, że jego występ w Rzeszowie może mieć ogromne znaczenie dla dalszej przyszłości w klubie. Presja była więc ogromna.

Spokojnie nie było także po stronie gospodarzy. W Rzeszowie zdecydowano się na zmianę w składzie i miejsce Andreasa Lyagera zajął Josh Pickering. Australijczyk miał wnieść więcej agresji i świeżej energii do zespołu, choć jego początek w nowych barwach wcale nie zapowiadał późniejszego bohaterstwa.
Problemy zaczęły się jeszcze przed pierwszym biegiem. Nad stadionem wisiały deszczowe chmury, tor przez długi czas przykrywała plandeka, a start meczu opóźniono o około dwadzieścia minut. Nawierzchnia była wymagająca, a warunki dalekie od komfortowych. Początek spotkania zdecydowanie lepiej wykorzystali goście.
Już pierwszy wyścig pokazał, że Ostrów przyjechał do Rzeszowa bardzo dobrze spasowany. Jakub Krawczyk znakomicie wyszedł spod taśmy i mimo nacisków Rasmusa Jensena dowiózł zwycięstwo. Co ważne dla gości, dobrze pojechał zawodnik, od którego ostatnio wymagano znacznie więcej. Zupełnie inaczej wyglądał natomiast Woffinden, który już na inaugurację przyjechał daleko z tyłu.
Stal próbowała odpowiadać. W biegu juniorskim gospodarze przywieźli podwójne zwycięstwo i trybuny odżyły, ale później znów inicjatywę przejmowali Ostrowianie. Frederik Jakobsen i Gleb Czugunow wyglądali bardzo pewnie, świetnie rozegrali trzeci bieg i szybko zniwelowali straty. Goście imponowali przede wszystkim startami. Na pierwszym łuku byli agresywniejsi, szybciej składali motocykle i potrafili zamykać gospodarzy przy krawężniku.
W pierwszej części meczu Stal miała ogromny problem z wygrywaniem wyścigów. Po ośmiu biegach miejscowi mieli na koncie zaledwie dwie indywidualne „trójki”. Jedną wywalczył Franciszek Majewski, drugą Oskar Fajfer. To było zdecydowanie za mało, by spokojnie myśleć o zwycięstwie. Goście prowadzili 26:22 i sprawiali wrażenie drużyny bardziej poukładanej.
Ważnym momentem zawodów okazał się ósmy wyścig. Jakub Krawczyk dotknął taśmy, a Ostrów musiał sobie radzić w osłabieniu. Fajfer wykorzystał sytuację idealnie. Napędził się szeroko pod bandą i uratował remis, który okazał się dla gospodarzy niezwykle cenny mentalnie. Chwilę później zaczęło się przebudzenie Stali.
Coraz szybciej jechał Rasmus Jensen, który w kluczowym momencie wziął ciężar zdobywania punktów na siebie. Duńczyk wygrał dziewiąty bieg i nie pozwolił rywalom odskoczyć. Zaraz potem Stadion Miejski eksplodował. Mateusz Szczepaniak i Francis Gusts znakomicie wyszli spod taśmy w dziesiątej gonitwie i pomknęli po podwójne zwycięstwo. Rzeszów wrócił do gry, a atmosfera na trybunach zrobiła się naprawdę gorąca.

Mecz cały czas trzymał jednak w napięciu. Ostrów odpowiadał zwycięstwami Jakobsena i Czugunowa, a przed biegami nominowanymi na tablicy widniał remis 39:39. Wszystko miało rozstrzygnąć się w końcówce.
I wtedy nadszedł czternasty bieg, moment, który przesądził o losach spotkania.
Pod taśmą stanęli Tai Woffinden i Jonas Seifert-Salk po stronie gości oraz Oskar Fajfer i Josh Pickering w barwach Stali. Kapitalnie wystartował Fajfer, który momentalnie uciekł rywalom. Za jego plecami trwała jednak prawdziwa bitwa. Pickering długo nie potrafił znaleźć sposobu na Seiferta-Salka, ale Australijczyk nie odpuszczał ani na chwilę. Napędzał się szeroko, próbował ataku przy kredzie, szukał miejsca dosłownie wszędzie.
Decydujący moment nastąpił na ostatnim okrążeniu. Pickering znakomicie wszedł w łuk, nabrał prędkości i odważnym atakiem wyprzedził zawodnika gości. Stadion eksplodował. Australijczyk momentalnie dołączył do Fajfera, a gospodarze dowieźli podwójne zwycięstwo 5:1. To była akcja, która praktycznie zapewniła Stali dwa meczowe punkty.
Ostrów próbował jeszcze ratować sytuację w ostatnim biegu. Początkowo zanosiło się nawet na podwójny triumf gospodarzy, ale fenomenalną akcją popisał się Gleb Czugunow, który najpierw wyprzedził Szczepaniaka, a później rzucił się jeszcze w pogoń za Jensenem. Ostatecznie skończyło się remisem biegowym, który przypieczętował triumf Stali 47:43.
To był mecz pełen zwrotów akcji, nerwów i walki praktycznie w każdym wyścigu. Rzeszów długo miał problemy, ale w najważniejszym momencie potrafił odpowiedzieć. Ogromne znaczenie miała postawa Jensena, przebudzenie Fajfera i przede wszystkim świetna końcówka Pickeringa, który z trudnego debiutu zrobił wieczór bohatera.
Dla Ostrowa ta porażka oznacza kolejne pytania i jeszcze większą presję. Woffinden ponownie nie zachwycił, a drużyna po raz kolejny nie wytrzymała końcówki. W Rzeszowie natomiast kibice mogli wreszcie odetchnąć z ulgą, bo ich drużyna pokazała coś, czego wcześniej momentami brakowało, charakter i umiejętność wygrywania trudnych meczów.
ZKS Stal Rzeszów – Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski 47:43
Stal Rzeszów: Rasmus Jensen 11 (2,2,3,3,1), Joshua Pickering 5+2 (1*,w,0,2,2*), Mateusz Szczepaniak 10+1 (1*,2,3,2,2), Francis Gusts 5+2 (2,1*,2*,0), Oskar Fajfer 8+1 (0,1,3,1*,3), Franciszek Majewski 5 (3,2,0), Maksym Borowiak 3+2 (2*,0,1*)
Moonfin Magnus Ostrów: Tai Woffinden 5+2 (0,2*,1*,2,0), Frederik Jacobsen 11 (3,3,2,3,0), Nikodem Łuczak ns, Jonas Seifert-Salt 6+2 (0,3,1*,1*,1), Gleb Czugunow 10 (1,3,0,3,3), Paweł Sitek 7 (1,3,2,1), Filip Seniuk 1 (0,1,0), Jakub Krawczyk 3 (3,0,t,0)
Bieg po biegu:
1. Krawczyk, Jensen, Szczeaniak, Woffinden 3:3 (3:3)
2. Majewski, Borowiak, Sitek, Seniuk 5:1 (8:4)
3. Jakobsen, Gusts, Czugunow, Fajfer 2:4 (10:8)
4. Sitek, Majewski, Pickering, Seifer-Salk 3:3 (13:11)
5. Seifert-Salk, Szczepaniak, Gusts, Krawczyk 3:3 (16:14)
6. Jakobsen, Woffinden, Fajfer, Borowiak 1:5 (17:19)
7. Czugunow, Jensen, Seniuk, Pickering (d) 2:4 (19:23)
8. Fajfer, Sitek, Seifer-Salk, Majewski 3:3 (22:26)
9. Jensen, Jakobsen, Wofinden, Pickering 3:3 (25:29)
10. Szczepaniak, Gusts, Sitek, Czugunow 5:1 (30:30)
11. Jensen, Woffinden, Seifert-Salk, Gusts 3:3 (33:33)
12. Jakobsen, Szczepaniak, Borowiak, Seniuk 3:3 (36:36)
13. Czugunow, Pickering, Fajfer, Krawczyk 3:3 (39:39)
14. Fajfer, Pickering, Seifert-Salk, Woffinden 5:1 (44:40)
15. Czugunow, Szczepaniak, Jensen, Jakobsen 3:3 (47:43)

Dodaj komentarz