March Madness jak co roku nie zawiodło. Turniej zaoferował nam wiele zwrotów akcji, rozstrzygnięć w ostatnich akcjach meczów, a także pożegnania gwiazd NCAA, których w najbliższych miesiącach będziemy oglądać w NBA.
Finałowa czwórka
Rozgrywki March Madness od NBA różnią się tym, że w przeciwieństwie do długich serii mamy tutaj do czynienia z jednym meczem w każdej rundzie. Każde niedokładne podanie czy niedokładny rzut może mieć swoje odbicie w wyniku końcowym spotkania. Przekonali się o tym zawodnicy Duke Blue Devils, którzy wypuścili prowadzenie w meczu z UConn Huskies na 0,3 sekundy przed końcem i odpadli z turnieju na etapie Elite Eight.
Huskies byli jedną z czterech drużyn, która awansowała do Final Four. Na tym etapie ich rywalem byli Illinois Fighting Illini, którzy nie byli w stanie zatrzymać UConn-u i przegrali 62-71. W drugim meczu tej rundy Michigan Wolverines zmierzyli się z Arizona Wildcats. Zespół ze Stanu Wielkich Jezior pokonał swojego rywala 91-73.
„Zakupiony” tytuł
W meczu o mistrzostwo kraju zmierzyły się UConn Huskies i Michigan Wolverines. Sekcja koszykarska uniwersytetu z Connecticut ostatnie lata może uznać za naprawdę udane – mistrzostwa kraju w 2023 i 2024 roku, a teraz trzeci finał w ciągu czterech lat to rzadko spotykany sukces w obecnych standardach March Madness. Michigan ostatni raz wygrali mistrzostwo w 1989 roku, a najlepszych zawodnikiem tamtej drużyny był Glen Rice, przyszły trzykrotny uczestnik meczu gwiazd NBA.
Początek meczu był mocno wyrównany. Oba zespoły dobrze weszły w spotkanie i widzieliśmy łącznie sześć zmian prowadzenia. Trzy minuty przed końcem pierwszej połowy(spotkania w NCAA rozgrywane są w formacie 2x20minut) prowadzenie objęli Michigan Wolverines i nie wypuścili go już do końca meczu, który ostatecznie wygrali 69-63. Nagrodę Most Outstanding Player przyznawaną najlepszemu graczowi Final Four zdobył Elliot Cadeau, obrońca Michigan. Zawodnik zdobywał średnio 16 punktów na tym etapie rozgrywek i już zapowiedział, że następny sezon także spędzi na uniwersyteckich parkietach.
Zwycięstwo Michigan wzbudziło niemałe kontrowersje. Są oni pierwszą drużyną w historii rozgrywek, której zawodnicy z wyjściowej piątki zostali przetransferowani do zespołu. Żaden z podstawowych graczy Wolverines – Elliot Cadeau, Nimari Burnett, Yaxel Lendeborg, Morez Johnson Jr i Aday Mara nie zaczynali swoich akademickich karier w Michigan. Turniej ledwo dobiegł końca, a uniwersytet nie próżnuje na rynku transferowym – media już informują o kolejnym wzmocnieniu przed następnym sezonem. Kadrę mistrzów kraju ma wzmocnić JP Estrella, który zaliczył udany sezon w Tennessee Volunteers.
Pieniądze nie grają
Od czasu pojawienia się pieniędzy w akademickiej koszykówce w 2021 roku zupełnie zmienił się system rekrutacji graczy na studia. Zarabiają oni przez NIL(Name, Image, Likeness) czyli poprzez swój wizerunek. Nie dostają oni pieniędzy bezpośrednio od uczelni, ale nie stoi im ona na drodze do podpisywania kontraktów reklamowych czy brania udziału w kampaniach marketingowych. W ten sposób niektóry studenci zarabiają więcej niż zawodowcy, a topowe uczelnie potrafią zaoferować większe możliwości finansowe od swoich rywali na rynku transferowym.
Najlepiej zarabiającym graczem Michigan Wolverines jest Yaxel Lendeborg. Zarobki NIL nie są publicznie dostępne, tak jak ma to miejsce w przypadku NBA, ale z różnych źródeł szacuje się, że skrzydłowy zarobił za ten sezon około 3 milionów dolarów. Jak przyznał sam gwiazdor drużyny, przy wyborze uczelni nie sugerował się on pieniędzmi – Kentucky oferowało mu ponad trzykrotnie większe zarobki, jednak dla Lendeborga ważniejsza była możliwość gry pod okiem trenera Dusty’ego May’a. Priorytetem dla zawodnika był rozwój i szlifowanie swojej gry, co już po jednym roku gry u May’a wydaje się mieć swoje efekty. Skrzydłowy został mistrzem NCAA, a eksperci przewidują, że zostanie wybrany w pierwszej rundzie nadchodzącego draftu.

Budżet NIL Michigan Wolverines szacowany był na około 10 milionów dolarów przed sezonem 2025/26. Są oni w topce kraju w możliwościach finansowych, jednak sporo brakuje im do najbogatszych. Największymi środkami dysponowało University of Kentucky. Ich finanse mogły sięgać do nawet 22 milionów dolarów. Pomimo gigantycznych pieniędzy ulegli oni Iowa State 63-82 i odpadli z March Madness już na etapie Round of 32. Pieniądze turnieju nie wygrają, a transfery trzeba robić z głową. Skauci z Michigan już pokazali, że potrafią znaleźć ważnych zawodników, a trener Dusty May robi z nich tylko lepszych koszykarzy.
Słodko-gorzki turniej gwiazd
Nie od dziś wiadomo, że dwoma najgorętszymi nazwiskami w nadchodzącym drafcie są AJ Dybansta oraz Darryn Peterson. Obaj gracze brali udział w tegorocznym March Madness, jednak żaden z nich nie będzie dobrze wspominał tych rozgrywek.
Dybansta wraz ze swoją uczelnią BYU długo nie zagościli w turnieju. W pierwszej rundzie przyszło im się mierzyć z University of Texas, z którymi przegrali 71:79. Pomimo porażki skrzydłowy rozegrał kapitalne spotkanie – 35 punktów i 10 zbiórek to świetne liczby, jednak nie przełożyły się one na zwycięstwo jego drużyny.
Przygoda Petersona trwała dłużej niż Dybantsy, jednak jej koniec jest o wiele bardziej bolesny. W pierwszym spotkaniu obrońca zdobył 28 punktów, a jego Kansas Jayhawks pokonało California Baptist Lancers 68:60. W następnej rundzie czekali na nich St. John’s Red Storm. Jayhawks długo walczyło w spotkaniu, a Peterson zdobył 21 punktów, lecz to rywale wyszli zwycięsko i awansowali do Sweet 16. O wyniku spotkania zadecydował buzzer beater.
Obaj zawodnicy czekają teraz na loterię draftu, aby poznać swoje możliwe destynacje. Losowanie odbędzie się już 10 maja.
Czas powrotów i pożegnań
March Madness dobiegło końca. Wielu zawodników czeka w najbliższych tygodniach ciężka decyzja – kontynuować karierę na uczelni czy spróbować swoich sił w zawodowej koszykówce? Dla niektórych był to też ostatni raz, kiedy zagrają w rozgrywkach o takim prestiżu. Do następnego marcowego szaleństwa trzeba trochę poczekać, jednak już za parę miesięcy będziemy mogli oglądać gwiazdy NCAA na parkietach NBA.

Dodaj komentarz