Jesteśmy świadkami przełomowego sezonu. Kluby, które jeszcze przed startem rozgrywek wydawały się być pewnymi kandydatami do przynajmniej europejskich pucharów, w tym sezonie mogą polecieć. Według niektórych wyliczeń szanse na spadek kogoś z trójki Pogoń, Legia, Widzew wynoszą już 87%. Takie wyliczenia przedstawił nam statystyk piłkarski Piotr Klimek. Więc kto z wielkich spadnie?

Kłopoty w raju
Widzew zdecydowanie wszedł w ten sezon bardzo mocno. Sprowadzani dobrzy piłkarze, miliony Euro na wzmocnienia. Jednak póki co nie wychodzi nic. Klub ma wielkie ambicje, a pikuje w dół tabeli. O ile letnie okno transferowe było w ich wykonaniu po prostu zacne, to zimą szaleli. Wydane na transfery ponad 13 milionów euro(więcej niż cała La Liga) dalej nie przynosi rezultatu. Jednak czy za pieniądze można kupić wszystko? Można, na przykład Osmana Bukariego, za jedyne 5 milionów euro. Problem jest tylko w tym, że Bukari nie gra kompletnie nic. Ciężko co prawda rozliczać chłopaka za 2 występy po transferze, ale już pojawiła się pierwsza lampka ostrzegawcza, zresztą już przed sprowadzeniem piłkarza, pojawiały się sygnały o tym, że może być to szrot. Jednak cytując klasyka, czekajcie, może się jeszcze rozkręci. W każdym razie z takim składem będą w stanie zniszczyć 1 ligę w przyszłym sezonie.
Kryzys w stolicy
Są rzeczy, które łączą nas z Niemcami. Tak, Polacy też lubią piwo, lubimy jarmarki bożonarodzeniowe i stawiamy w domu choinkę. Łączy nas również brak dobrych klubów z stolicy. Nasi zachodni sąsiedzi w elicie mają jedynie słaby Union, a Polacy słabą Legię. Jednak czy można mówić o bardzo złym oknie transferowym w lato w przypadku „wojskowych”? Zdecydowanie nie. Władze klubu postawiły na ściąganie Polaków, którzy dalej coś znaczą na zachodzie, regularnie notują występy w kadrze i powinni coś dać w naszej lidze. Oczekiwania szybko minęły się z prawdą. Szybko okazało się, że Kamil Piątkowski radził sobie w Austrii czy Turcji, jednak ekstraklasa ewidentnie go przerasta. Kacper Urbański był młodym talentem, a teraz jest już tylko dość młody i niestety wszystko wskazuje na obniżkę formy. Damian Szymański grał dość dobrze w Grecji, jednak ciągle mówimy o lidze słabszej od ekstraklasy, więc u nas radzi sobie średnio. Na plus zdecydowanie jednak należy dodać, że to nie Polacy byli najgorszymi graczami ściągniętymi przez stołeczny klub. Królem szrotu został Mileta Rajović, o tym chłopie nic nie trzeba pisać, lepiej przemilczeć. Warszawski klub dalej żyje w bańce. Dalej panuje przekonanie, że nie spadną, a właściciel mówi o walce o europejskie puchary. Często zbyt duża pewność siebie potrafi zgubić, oby nie zgubiła też Legii.
Największy mem

Szczecin kojarzy nam się z paprykarzem, pustą gablotą i z tym, że jako jedyne nadmorskie miasto w Polsce nie leży nad morzem. Od tego sezonu będzie się również kojarzyć z totalną transferową patologią. Właścicielem został charyzmatyczny Alex Hadiatghi. Były spektakularne przywitania, wysyłanie prywatnych odrzutowców po nowych piłkarzy. Jednak czy ktokolwiek z sprowadzonych daje radę? Na lekki plus jedynie Sam Greenwood. Sprowadzony z Anglii, potrafi się wyróżnić. W porównaniu z kolegami z klubu z pomorza wygląda jakby dać Messiego w prime do Legii Warszawa. Problem jest taki, że sam meczu nie wygra. Mamy przedłużenie kontraktu Grosickiego. Kamil podpisał nową umowę i zniknął. Na boisku jest przezroczysty, nie ma go. Jego jedyna aktywność polega na wrzucaniu dziwnych wpisów na media społecznościowe, w których prosi o wsparcie kibiców. Pytanie brzmi ile oni jeszcze wytrzymają. Totalnym władcą zestawienia w kategorii największy dziad jest jednak oczywiście Benjamin Mendy. Chłop przez oskarżenia o napaść seksualną długo nie grał w piłkę. Patrząc się na jego przygody po powrocie można się zastanawiać czy wznowił karierę czy po prostu szuka frajerów, którzy dadzą zarobić mu łatwą kasę. Pogoń dała się nabrać, zapewniła wikt i opierunek. Co dostała w zamian? Trzy niemrawe spotkania. Mendy zdecydowanie bardziej aktywny niż na boisku jest na instagramie, gdzie kibice w zimnym Szczecinie mogą podziwiać jego kolejne przygody w ciepłych krajach. Gdyby dziś typować to Pogoń jest murowanym kandydatem do spadku. W klubie nic nie działa jak powinno. Właściciel zamiast skupić się na gaszeniu pożaru bawi się w sprzeczki na „X”(dawny Twitter). Przyszłość w stolicy pomorza zachodniego pisze się w coraz jaśniejszych barwach. Są to barwy 1 ligi.

Dodaj komentarz