Zazwyczaj wystarczy 25 wygranych punktów, by zakończyć set i zejść z boiska na przerwę. Czasem jednak siatkówka zamienia się w sport wytrzymałościowy, w którym kibice przecierają oczy ze zdumienia, a zawodnicy dosłownie oddychają rękawami. Dzisiaj wracamy do najbardziej zaciętych setów, które rozegrano w polskich halach. Oto pięć najdłuższych, najbardziej wyczerpujących i najdziwniejszych setów, jakie kiedykolwiek rozegrano w polskiej siatkówce klubowej.
Tablica wyników pokazuje remis 40 do 40. Zmęczenie zawodników jest ogromne. I nie tylko to fizyczne, ale przede wszystkim mentalne. Każdy punkt może zaważyć o wygranej lub przegranej. W takich sytuacjach często o zwycięstwie nie decyduje już taktyka rozrysowana przez trenera na tablecie, ale siła woli i to, komu pierwszemu zadrży ręka. Takie siatkarskie maratony to rzadkość, ale kiedy już się zdarzają, zapisują się złotymi zgłoskami. Przyjrzeliśmy się archiwom PlusLigi, TAURON Ligi i 1. Ligi, by wyciągnąć z nich największe rekordy.
Cały film o 5 najdłuższych setach w polskiej siatkówce klubowej obejrzycie już na kanale Na Czystej Siatce:
Miejsce 5. Czerwona kartka, która zakończyła maraton (40:42)
Łuczniczka Bydgoszcz – Espadon Szczecin (PlusLiga, 2017/2018)
Ten mecz pobił aż trzy rekordy ówczesnego sezonu, trwając łącznie niemal trzy godziny (z rekordową pulą 254 punktów w całym spotkaniu). Absolutnym hitem była jednak czwarta partia. Bydgoszczanie mieli wszystko pod kontrolą (prowadzili 13:6), ale goście ze Szczecina rzucili się do odrabiania strat, doprowadzając do wojny na przewagi.
Na parkiecie trwała wymiana ciosów między Bartoszem Filipiakiem a Mateuszem Malinowskim. Set trwał 55 minut i zakończył się w sposób… kuriozalny. Przy abstrakcyjnym wyniku 40:41 dla Espadonu, sędzia ukarał ówczesnego trenera gospodarzy, Jakuba Bednaruka, czerwoną kartką za opóźnianie gry. To oznaczało darmowy punkt dla rywali i automatyczny koniec seta. Na pocieszenie – Łuczniczka wygrała ten horror w tie-breaku (20:18). Ten mecz dla kibiców obu drużyn był emocjonalnym roller-coasterem.
Miejsce 4. Niezwykły bój w małej hali (43:41)
AZS AGH Kraków – MCKiS Jaworzno (1. Liga mężczyzn, 2018/2019)
Czasem największe dramaty rozgrywają się z dala od blasku kamer. W 2018 roku na zapleczu ekstraklasy doszło do starcia, które do dziś budzi podziw. Trzeci set meczu w Krakowie okazał się prawdziwym testem przetrwania. Goście z Jaworzna bronili kolejnych piłek setowych z uporem maniaka, nie pozwalając gospodarzom na zamknięcie partii.
Set trwał 54 minuty, czyli tyle, ile dwie poprzednie partie razem wzięte, a Krakowianie ostatecznie wyrwali zwycięstwo przy stanie 43:41. Ten moment całkowicie złamał morale Jaworzna – w kolejnym secie ulegli gładko, zdobywając raptem trzynaście punktów. Niestety, ten pierwszoligowy thriller na żywo w hali oglądało zaledwie 150 kibiców. Ten mecz potwierdza, że warto wybierać się na spotkania z udziałem zespołów z niższych lig, bo wszędzie możemy doświadczyć wielkich, siatkarskich emocji. Zaplecze PlusLigi potrafi zaskoczyć i tak było tego dnia w stolicy Małopolski.
Miejsce 3. Godzina gry i czternaście niewykorzystanych szans (42:44)
Ślepsk Malow Suwałki – Cerrad Enea Czarni Radom (PlusLiga, 2019/2020)
Luty 2020 roku, Suwałki. Po jednej stronie Ślepsk Malow, po drugiej Cerrad Enea Czarni z Radomia. Obie ekipy sąsiadowały w tabeli, więc spodziewano się wyrównanego starcia, ale ten mecz przerósł wszelkie oczekiwania. Najbardziej wyrównana partia tego spotkania trwała bowiem równo 60 minut.
Najbardziej niesamowita w tym secie była nieskuteczność w stawianiu kropki nad „i”. Radomianie mieli aż czternaście piłek setowych, podczas gdy gospodarze mogli zamknąć sprawę sześciokrotnie. Na siatce trwał strzelecki pojedynek Bartłomieja Bołądzia z Karolem Butrynem. Ostatecznie próbę nerwów lepiej zniosła ekipa gości, wygrywając 44:42. Do dziś jest to najwyższy punktowo set w historii najwyższej klasy rozgrywkowej panów w Polsce.
Miejsce 2. Pierwszoligowa walka (46:44)
BKS VISŁA PROLINE Bydgoszcz – ChKS Chełm (1. Liga, 2024/2025)
Mamy to – 90 punktów w jednym secie! Tak, brzmi to jak żart, ale to wydarzyło się naprawdę. Historyczny set odbył się w kwietniu 2025 roku, podczas ćwierćfinałów 1. Ligi. I co ciekawe, ponownie w rolach głównych wystąpiła drużyna z Bydgoszczy. Tym razem pod nazwą BKS Visła Proline Bydgoszcz. Zawodnicy z Bydgoszczy zmierzyli się z faworytem do wygrania całej ligi – ekipą z Chełma.
W decydującym momencie drugiego seta, przy gigantycznym zmęczeniu obu ekip, zimną krew zachował Maciej Krysiak z Visły. Najpierw popisał się skutecznym blokiem, a akcję później potężną kontrą, dając swojej drużynie zwycięstwo 46:44. Choć Bydgoszczanie wygrali najdłuższą punktowo partię w historii polskich lig męskich, to finalnie zeszli z boiska pokonani, ulegając po wyczerpującym tie-breaku.
Miejsce 1. Królowe maratonu z TAURON Ligi (46:44)
DPD IŁCapital Legionovia – Polskie Przetwory Pałac Bydgoszcz (TAURON Liga, 2020/2021)
Rekord punktowy mężczyzn z 2025 roku był jedynie wyrównaniem tego, czego siatkarki dokonały już cztery lata wcześniej. Marzec 2021 roku, kluczowy mecz o play-offy. W trzecim secie zawodniczki z Legionowa i Bydgoszczy (tak, znowu pojawia się Bydgoszcz) zapomniały, jak kończy się seta.
Na tablicy mijały kolejne remisy: po 30, 37, 42… Partia trwała blisko godzinę – dokładnie zmierzono 58 minut. Ofensywę gospodyń ciągnęła Olivia Różański, ale to amerykańska środkowa, Shelly Stafford, zdobyła ten decydujący, 46. punkt, strącając piłkę przechodzącą na stronę rywalek. Legionovia wygrała cały mecz w tie-breaku, a wynik 46:44 do dziś pozostaje niepobitym, absolutnym rekordem najwyższych klas rozgrywkowych w Polsce. Taki wynik osiągnęły panie w Tauron Lidze oraz panowie w 1. lidze. Ciekawe, kiedy przyjdzie czas na taki rekordowy wynik w PlusLidze. Z perspektywy kibica doskonale wiemy, jak wielkie są wówczas emocje!


Dodaj komentarz