TOP 5 najbardziej spektakularnych występów w historii PlusLigi

Trenerzy, kibice i specjaliści powtarzają: siatkówka to sport zespołowy. Jest to truizm, który słyszymy często, choć doskonale wiemy, że indywidualności i w tym sporcie są ekstremalnie ważne. Czasem zdarzają się wieczory, kiedy wszelka taktyka schodzi na drugi plan, a na parkiecie zaczyna rządzić „God Mode” jednego zawodnika. Przedstawiamy ranking pięciu „bombardierów”, którzy w jednym meczu zdobyli tyle punktów, ile inni zbierają przez trzy kolejki.

Co trzeba zrobić, by zapisać się w historii? Wystarczy jeden mecz. Jeden wieczór, w którym piłka staje się posłuszna, a ręka nie drży w najważniejszych momentach. Rozgrywający szuka tego jednego zawodnika niemal w każdej akcji, bo wie, że to jego dzień. Oto zestawienie występów, które zapisały się w plusligowej historii – od legendarnych mistrzów świata, po gracza, który jeszcze nie tak dawno temu trzymał w ręku… rakietkę do badmintona.

5. Maciej Muzaj – 38 punktów (Trefl Gdańsk vs GKS Katowice)

Ranking otwiera Maciej Muzaj i jego niesamowity debiut przed gdańską publicznością w sezonie 2018/2019. Był 17 października 2018 roku. Mecz z GKS-em Katowice nie układał się po myśli „Gdańskich Lwów” – goście prowadzili już 2:1 i pachniało niespodzianką. Wtedy jednak Muzaj wrzucił piąty, a nawet szósty bieg.

W samym tylko czwartym secie skończył 12 z 13 ataków. Jego postawa doprowadziła do tie-breaka i ostatecznego zwycięstwa Trefla. W całym spotkaniu Muzaj atakował aż 61 razy z czego skończył 35 piłek. To był teatr jednego aktora, a statuetka MVP była tego wieczoru tylko formalnością. Piękne powitanie z nowym klubem!

  • Dorobek: 38 punktów
  • Skuteczność: 57% (35/61 w ataku)
  • Dodatkowo: 2 bloki, 1 as

4. Bartosz Kurek – 38 punktów (Asseco Resovia vs Cuprum Lubin)

Na czwartym miejscu historia słodko-gorzka, która jest dowodem na brutalność sportu i tego, że nawet najlepsze indywidualne wyczyny nie muszą oznaczać wygranej całego zespołu. Przenosimy się do sezonu 2015/2016 do hali w Rzeszowie. Bartosz Kurek, ówczesny lider Mistrza Polski, zagrał mecz kosmiczny. Był niemal bezbłędny – na 54 ataki zablokowano go zaledwie trzy razy i popełnił jedynie 2 błędy własne. Skończył aż 35 piłek ze skutecznością 65%.

Niestety, siatkówka w tym przypadku przypomniała, że jest grą zespołową. Mimo 38 punktów Kurka i jego heroicznej walki w końcówkach, Resovia przegrała sensacyjnie 2:3. Co więcej, statuetka MVP powędrowała do Marcusa Boehme z Cuprum. To był występ klasy światowej, który nie wystarczył do zwycięstwa, bo lubinianie grali solidniej w decydującej partii meczu.

  • Dorobek: 38 punktów
  • Skuteczność: 65% (35/54 w ataku)
  • Dodatkowo: 2 bloki, 1 as

3. Stéphen Boyer – 39 punktów (ZAKSA vs Asseco Resovia)

Podium otwiera francuska armata i gracz doskonale znany nam z polskich parkietów – Stéphen Boyer. W starciu gigantów z marca 2025 roku, ZAKSY z Asseco Resovią, byliśmy świadkami niesamowitego powrotu. Kędzierzynianie prowadzili już 2:0, wygrywając sety po morderczych końcówkach (dwukrotnie do 29 do 27). Wydawało się, że jest po meczu.

Wtedy jednak Boyer z kolegami wzięli sprawy w swoje ręce. Resovia odwróciła losy spotkania, doprowadzając do tie-breaka, w którym zdemolowała rywali do 9. Francuz był nie do zatrzymania, kończąc mecz z dorobkiem, który rzadko widuje się na parkietach Plus Ligi. Zdobył aż 39 punktów. Na 57 ataków skończył aż 37 piłek, co daje 65% skuteczności w tym elemencie. Dołożył do tego 1 punktowy blok oraz 1 as serwisowy.

  • Dorobek: 39 punktów
  • Skuteczność: 65%
  • Dodatkowo: 1 blok, 1 as

2. Mariusz Wlazły – 39 punktów (PGE Skra Bełchatów vs AZS Politechnika)

Drugie miejsce należy do legendy i jednego z najlepszych siatkarzy w historii. Mariusz Wlazły w 2013 roku udowodnił, że chce wygrywać w każdym meczu. Skra walczyła wtedy „tylko” o 5. miejsce z AZS-em Politechniką Warszawską, co było zdecydowanie poniżej oczekiwań wielokrotnych Mistrzów Polski. Wlazły zagrał jednak tak, jakby to był finał Ligi Mistrzów.

Co czyni ten wynik wyjątkowym? Fakt, że popularny „Szampon” zdobył 39 punktów w zaledwie czterech setach! Był liderem, wodzem i egzekutorem. Zwłaszcza w trzecim secie, wygranym na przewagi 32:30, pokazał mistrzowską klasę. Na 62 piłki skończył dokładnie połowę. Zaliczył do tego aż 5 punktowych bloków oraz 3 asy serwisowe.

  • Dorobek: 39 punktów (w 4 setach!)
  • Skuteczność: 50%
  • Dodatkowo: 5 bloków i 3 asy serwisowe

1. Bartłomiej Kluth – 40 punktów (Espadon Szczecin vs Trefl Gdańsk)

Rekordzista, którego historia brzmi jak scenariusz filmowy. Jest 6 lutego 2017 roku. Beniaminek ze Szczecina podejmuje faworyzowany Trefl Gdańsk. Gwiazdą miał być Mateusz Mika, ale show skradł znacznie mniej znany siatkarz – Bartłomiej Kluth – zawodnik wypożyczony z… Gdańska. Atakujący, który jeszcze kilka lat wcześniej trenował badmintona.

Espadon przegrywał w czwartym secie 20:23 i był o krok od porażki. Wtedy Kluth włączył tryb lidera. Poprowadził zespół do zwycięstwa w tej partii, a potem w całym meczu. Jako jedyny w historii Plus Ligi przebił barierę 40 oczek. Poza 35 skutecznymi atakami zanotował 1 as serwisowy oraz 4 punktowe bloki. Atakował łącznie 57 razy, co daje mu skuteczność na poziomie 61%.

  • Dorobek: 40 punktów (w 4 setach!)
  • Skuteczność: 61%
  • Dodatkowo: 4 bloki i 1 as serwisowy

Sam Kluth po meczu przyznał szczerze: „Tak dobrych statystyk nie miewa się nawet na treningach”. To był wieczór, który na zawsze zapisał go w kronikach polskiej siatkówki, a od niemal 10 lat ten wynik nie został poprawiony.


Chcesz zobaczyć te akcje?

Obejrzyj pełne zestawienie i analizę tych niesamowitych występów w filmie na kanale Na Czystej Siatce:

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *