Superpuchar niezgody

„How many times, how many?!” – tak kiedyś wykrzykiwał Jerzy Janowicz. Gdyby potrafił, to podobny zakrzyk mógłby wykonać Superpuchar Polski. No bo, który to już raz mieliśmy do czynienia z pewnego rodzaju skandalem dotyczącym, jakby nie było, cennego trofeum?

Od początku było „pod górkę”

Historia głosi, że pierwszy mecz o Superpuchar Polski miał być rozegrany w 1980 roku. 22 czerwca tuż po zakończeniu sezonu ligowego. Ówczesny Mistrz Polski, Szombierki Bytom miały podjąć triumfatora rozgrywek o Puchar Polski, czyli Legię Warszawa. Mecz miał się odbyć na stołecznym Stadionie Dziesięciolecia. Do meczu jednak nie doszło. Według niektórych, polskie władze nie chciały dopuścić do organizacji tego meczu, ze względu na napiętą sytuację w naszym kraju. 1980 roku gospodarka PRL była na skraju załamania się. Nastroje społeczne były coraz bardziej nerwowe, a lada moment mogło dojść do fali strajków. W tym okresie rodziła się antykomunistyczna NSZZ Solidarność (za jej początek uznaje się wrzesień 1980). W związku z taką sytuacją mecz na tak wielkim stadionie mógł być idealnym pretekstem do demonstrowania haseł uderzających w PZPR, bezpośrednio w Edwarda Gierka czy nawet ZSRR. Nie dziwne więc, że na górze chciano minimalizować ryzyko.

Jest także druga hipoteza, która mówią, że mecz nie odbył się ze względów sportowo-widowiskowych. Ponoć Bytomianie nie gwarantowali odpowiedniego poziomu sportowego, co w połączeniu z drugim finalistą nie zagwarantowałoby odpowiedniego poziomu widowiska. Zważywszy na to, że mówimy o ówczesnym Mistrzu Polski to jest to powód absurdalny. Która historia jest prawdziwa – to już zostawimy Wam drodzy czytelnicy.

1983 Superpuchar czas zacząć!

lechia, stadium [http://www.flickr.com/photos/tprzechlewski/4053988452/]

W kolejnych dwóch latach nie planowano nawet rozgrywania dodatkowego meczu w polskim futbolu. W latach 1981-1983 sytuacja polityczna w Polsce nadal była daleka od normalnej. 13 grudnia 1981 roku gen. Jaruzelski wprowadził stan wojenny, który oficjalnie trwał aż do 22 lipca 1983 roku. Pierwszy mecz o Superpuchar Polski odbył się więc raptem 8 dni po jego zakończeniu.

Gospodarzem tego meczu była Lechia Gdańsk, wówczas sensacyjny III-ligowy zdobywca Pucharu Polski (w finale w Piotrkowie Trybunalskim pokonali II-ligowego Piasta Gliwice 2:1). Lechiści do meczu przystępowali jednak już jako drugoligowiec, bo w tz. Międzyczasie wywalczyli awans na zaplecze Ekstraklasy.

Rywalem Gdańszczan na stadionie przy ul. Traugutta był świeżo upieczony Mistrz Polski – Lech Poznań. Kolejorz właśnie zdobył swoje pierwsze mistrzostwo. Był to drugi wartościowy tytuł, który zdobyli Poznaniacy. Rok wcześniej wywalczyli Puchar Polski, a zdobycie Superpucharu spowodowałoby, że uzupełniliby kolekcję pucharów.

Stało się jednak inaczej. To Lechia Gdańsk została pierwszym triumfatorem Superpucharu Polski. Jedyną bramkę meczu zdobył Jerzy Kruszczyński w 88. minucie.  Dzięki temu już kilka minut później 15-tysięczny tłum, mógł oklaskiwać pierwszego zdobywcę Superpucharu Polski!

Ciekawostką jest fakt, że już dwa lata później Jerzy Kruszczyński reprezentował barwy Lecha Poznań i zdobył nawet z nimi Puchar Polski (1988).

4 lata pustki

Okazuje się, że prawie komplet na gdańskim obiekcie, oraz niespodzianka przy rozstrzygnięciu meczu o Superpuchar nie spowodowały, że ranga tych rozgrywek wzrosła. Przez blisko 4 lata Superpuchar był traktowany jak niechciane dziecko. Chyba jedyną osobą, która 1987 roku mogła zmienić ten stan rzeczy był sam Kazimierz Górski. To właśnie Trener Tysiąclecia postulował o przywrócenie meczu między mistrzem, a zdobywcą Pucharu Polski. Na walnym zgromadzeniu PZPN, które odbyło się 23 maja 1987 roku podjęto uchwałę o Superpucharze Polski. Mecz ten miał się odbywać rokrocznie na tydzień przed rozpoczęciem ligowych rozgrywek. Jak się później okaże, bywało z tym bardzo różnie…

1987 roku PZPN podjął współpracę w fundacją Gloria Victis. „Chwała zwyciężonym”, bo tak właściwie należałoby tłumaczyć nazwę fundacji, powstała, żeby pomagać byłym sportowcom, a sama nazwa nawiązuje do zbioru nowel Elizy Orzeszkowej o tym samym tytule. W ramach owej współpracy fundacja objęła patronat właśnie nad meczem o Superpuchar. Patronat ten trwał do 2000 roku.

Puchar Polski górą!

2 sierpnia 1987 roku rozegrany został drugi w historii mecz o Superpuchar. Tym razem zdecydowano, że mecz będzie rozgrywany na neutralnym stadionie, a wybór padł na obiekt Gwardii Białystok (1991 roku stadion został przemianowany na Stadion Hetmana, a obecnie w jego miejscu stoi Chorten Arena czyli stadion, na którym swoje mecze rozgrywa Jagiellonia). Na boisku pojawiły się drużyny Śląska Wrocław (zdobywcy PP) i Górnika Zabrze (Mistrz Polski). Tak jak w przypadku pierwszego meczu o Superpuchar zwyciężył triumfator Pucharu Polski po dwóch bramkach Dariusza Marciniaka.

Kilkanaście lat normalności!

Ciężko stwierdzić, że mecz o Superpuchar ’87 był wielkim sukcesem, ale ok. 12 tysięcy osób było świadkami spotkania, które zapoczątkowało kilka lat normalności. Oczywiście nie w polskiej kopanej, ale w temacie Superpucharu. W kolejnych 5 latach mecz rozgrywany był regularnie przed lub na początku samym sezonu Ekstraklasy. W tym czasie Superpuchar podnosili:

1988 – Górnik Zabrze, po zwycięstwie 2:1 nad Lechem Poznań, na stadionie w Piotrkowie Trybunalskim;

1989 – Legia Warszawa, po zwycięstwie 3:0 nad Ruchem Chorzów, na stadionie Hetmana Zamość;

1990 – Lech Poznań, po zwycięstwie 3:1 nad Legią Warszawa, na stadionie Zawiszy Bydgoszcz (obecnie stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka);

1991 – GKS Katowice, po zwycięstwie w rzutach karnych 3:2 (1:1 w regulaminowym czasie gry) nad Zagłębiem Lubin, na stadionie miejskim we Włocławku.

Pierwszy w historii meczo o Superpuchar, rozstrzygnięty w rzutach karnych.

1992 – Lech Poznań, po zwycięstwie 4:2 nad sensacyjnym triumfatorem Pucharu Polski – Miedzią Legnica.

Ten ostatni mecz to jednak jeden ze smutniejszych obrazków w historii Superpucharu Polski. Na wielkim stadionie 40-lecia w Lubinie, mecz oglądało około tysiąca kibiców, co jest niechlubnym rekordem tych rozgrywek. Taka frekwencja może dziwić, bo Lubin od Legnicy dzieli raptem 26 km, a i Poznań jest oddalony o ok. 150 km. Sam mecz miał również ciekawy przebieg. Do przerwy drugoligowiec z Legnicy prowadził z Kolejorzem 2:0. Po przerwie jednak Poznaniacy strzelili aż 4 gole nie tracąc przy tym ani jednego.

1993 – wyjątek od reguły!

Okres superpucharowej „normalności” przypada akurat na czas współpracy PZPN z fundacją Gloria Victis czyli 1987 – 2000. Jednak i w tym czasie doszło do nieoczekiwanej przerwy w rozgrywaniu meczu o Superpuchar.

Chodzi oczywiście o rok 1993, kiedy to zrezygnowano z rozgrywania meczu o Superpuchar. Jeśli ktoś nie kojarzy (wyparł z pamięci?) co się wydarzyło w owym roku w polskiej piłce, postaram się więc pokrótce nakreślić temat.

Otóż przed ostatnią kolejką o Mistrzostwo Polski walczyły jeszcze dwie drużyny, które zdobyły 47 punktów. Legia Warszawa wyprzedzała jednak Łódzki Klub Sportowy tylko lepszym bilansem bramek. W ostatniej kolejce lider udał się do Krakowa na mecz z Wisłą, a ŁKS podejmował u siebie Olimpię Poznań.

ŁKS, żeby zdobyć Mistrzostwo musiał pokonać Olimpię trzema bramkami więcej niż Legia pokona Wisłę. O dziwo tego dnia ofensywa Łodzian była świetnie dysponowana! Do przerwy Łodzianie prowadzili 3:0. W równolegle rozgrywanym meczu przy Reymonta Legia prowadziła z Wisłą 2:0.

To co wydarzyło się w drugich połowach to już piłkarskie kino. Na gole ŁKSu szybko odpowiadał Legia, a następnie znów ŁKS i po niesamowitej strzelaninie mecze zakończyły się hokejowymi wynikami. ŁKS zwyciężył Olimpię 6:1,
a Legia pokonała Wisłę 7:0. Legia Mistrzem! A ostatnia kolejka tego sezonu przeszła do historii jako Niedziela Cudów.

Nie był to jednak koniec całej sytuacji. Pod presją opinii publicznej, licznych działaczy, a także UEFA, która żądała wyjaśnień od PZPN, anulowano mecze zarówno ŁKS – Olimpia, jak i Wisła – Legia. W konsekwencji tytuł Mistrza Polski powędrował do Lecha Poznań, a Legia i ŁKS zajęły odpowiednio 2. i 3. miejsce.

Teoretycznie wszystko OK, ale PZPN nie posiadał żadnych dowodów korupcyjnych co tylko podburzało atmosferę
w piłkarskiej Polsce. W tej sytuacji rozgrywanie meczu o Superpuchar było bardzo niewskazane.

Rok 2000 – koniec patronatu Gloria Victis

Lata 1994-2000 to powrót do względnej normalności. Oczywiście zdarzały się pewne zawirowania, ale zasadniczo mecze o Superpuchar rozgrywano w odpowiedni sposób. Kolejne trofea wywalczali:

1994 – Legia Warszawa, po zwycięstwie 6:4 nad Łódzkim Klubem Sportowym, na stadionie Petrochemii Płock (obecnie Stadion im. Kazimierza Górskiego, a jego komercyjną nazwą jest Orlen Arena)

Po nieszczęsnym 1993 roku, chyba obie ekipy chciały pokazać, że ich ofensywni napastnicy są nadal w świetnej formie. 10 bramek w Superpucharze Polski to dziś najlepszy wynik. Żadna drużyna także nie zbliżyła się do rekordu Legii, czyli 6 goli strzelonych w meczu o Superpuchar.

1995 – GKS Katowice, po zwycięstwie 1:0 nad Legią Warszawa, na stadionie miejskim w Rzeszowie (obiekt z torem żużlowym, z którego głównie korzysta dziś Stal Rzeszów).

1996 – Widzew Łódź, po zwycięstwie w rzutach karnych 5:4 (0:0 w regulaminowym czasie gry) nad Ruchem Chorzów, na stadionie Odry Wodzisław Śląski;

1997 – Legia Warszawa, po zwycięstwie 2:1 nad Widzewem Łódź, na stadionie Wojska Polskiego.

To drugi taki przypadek w historii Superpucharu, że został on rozegrany na stadionie jednego z uczestników (pierwszy
w Gdańsku w 1983 roku), drugi raz zwyciężył gospodarz meczu.

1998 – Amica Wronki po zwycięstwie 1:0 nad ŁKSem Łódź, na stadionie Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski.

1999 – Amica Wronki, po zwycięstwie 1:0 nad Wisłą Kraków, na stadionie KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.

Amica został pierwszym w historii naszego kraju zespołem, który obronił Superpuchar Polski.

2000 – Polonia Warszawa, po zwycięstwie 4:2 nad Amiką Wronki, na Stadionie Miejskim w Płocku (obecnie Stadion
im. Kazimierza Górskiego, a jego komercyjną nazwą jest Orlen Arena)

Stadion w Płocku stał się pierwszym obiektem, który dwukrotnie gościł mecz o Superpuchar.

2001 – idzie nowe!

Po z grubsza udanej współpracy z Gloria Victis, PZPN przestał organizować Superpuchar pod egidą fundacji. Jak się okazało nie wyszło to im na dobre.

W roku 2001 Superpuchar odbył się na stadionie w Starachowicach. Obiekt, z którego na co dzień korzystał Star Starachowice musiał przejść niewielkie prace remontowe, żeby móc zorganizować taki mecz. Organizatorzy musieli dokonać kilku zmian na stadionie, żeby móc ugościć drużyny Polonii Warszawa i Wisły Kraków, a najważniejszą z nich było postawienie wysokich płotów na dwóch sektorach gości.

To wyjątkowy dla mnie mecz, bo pierwszy raz oglądałem mecz o Superpuchar Polski z trybun (a przez chwilę nawet
z klatki Wisły Kraków). Razem ze mną, około 8 tysięcy widzów obejrzało emocjonujący mecz, który zakończył się wynikiem 4:3 dla Wisły Kraków.

2002-2003 – strach cię obleciał?

Kolejny Superpuchar, zaplanowany był w Suwałkach. To kontynuacja pomysłu szerzenia popularności piłki nożnej
w naszym kraju. Mecze w mniejszych ośrodkach piłkarskich, które od dawna nie miały okazji zobaczyć polskiego futbolu na najwyższym poziomie czasami zdawało egzamin.

Niestety nie znaleziono dogodnego terminu do organizacji tego meczu. Drugą stronę medalu stanowi fakt, że w tym meczu miały zmierzyć się zwaśnione ekipy Wisły Kraków i Legii Warszawa co było nie w smak podlaskim policjantom
i strażakom…

W roku 2003 o Superpucharze nawet nie wspominano – nie był ona na rękę, ani PZPN, ani klubom… Niestety właśnie przez tego typu podejście Superpuchar ma taką renomę jaką ma…

2004 – Karne po ligowym meczu?

W 2004 roku wydarzyło się kilka rzeczy nieprawdopodobnych. No bo jak nazwać zwycięstwo w Pucharze Polski, klepiącego biedę Lecha Poznań nad faworyzowaną Legią? Tak się jednak stało – Kolejorz pokonał w dwumeczu (tak wówczas rozgrywano finał Pucharu Polski) Wojskowych 2:1.

Początkowo ponownie nikt nie myślał o organizacji Superpucharu Polski. Władze Lecha zorientowały się jednak,
że ostatni mecz sezonu Lech zagra z Wisłą Kraków, która zagwarantowała sobie już tytuł mistrzowski. Zaproponowano PZPN i Wiśle, że ostatni mecz sezonu będzie także meczem o Superpuchar Polski. Wszystkie strony się zgodziły.

Ponad 25 tysięcy ludzi było światami bardzo ciekawego pojedynku, który zakończył się wynikiem 2:2. Ktoś jednak musiał zostać triumfatorem Superpucharu, więc sędzia zarządził konkurs rzutów karnych, który wygrał Lech 4:1.

Przemoczeni do suchej nitki kibice Lecha (podczas meczu nad stadionem przeszło oberwanie chmury, a poznański stadion nie posiadał wówczas zadaszenia) mogli świętować kolejne trofeum w sezonie.

Rok później o Superpucharze Polski ponownie nikt nawet nie wspomniał…

2006 – początek Ekstraklasy i… Superpucharu Ekstraklasy

Od wielu lat 1. liga nazywana była przez kibiców i dziennikarzy Ekstraklasą, jednak dopiero w 2006 roku formalnie tak ją nazwano. Wraz z jej powstaniem zaproponowano powrót Superpucharu w tradycyjnej formie, z niewielką zmianą nazwy: Superpuchar Ekstraklasy.

Pierwszy triumfatorem nowego-starego tworu była Wisła Płock, która na stadionie Legii pokonała gospodarzy 2:1.

W kolejnym roku doszło już do kolejnych komplikacji, ponieważ zdobywca Puchar Polski, którym był Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski nie miał ochoty powalczyć o kolejne trofeum. Argumentacja – przygotowania do Pucharu UEFA. Rezygnacja Dyskobolii otworzyła furtkę do zdobycia pierwszego trofeum Koronie Kielce, czyli finaliście PP. Korona jednak także nie zamierzała powalczyć o Superpuchar.

Po rezygnacji Kielczan Ekstraklasa wpadła na genialny pomysł: niech zagra zwycięzca Pucharu Ligi (tak, 9x w Poslce odbyły się taki rozgrywki!)! Niestety okazało się, że i ten puchar zdobył Groclin… W końcu zgodził się zagrać finalista Puchar Ligi czyli GKS Bełchatów. Mecz odbył się na stadionie ówczesnego Mistrza Polski, czyli Zagłębia Lubin. Przy obecności ok. 3 tysięcy kibiców, gospodarze zwyciężyli 1:0 i po raz pierwszy (i póki co ostatni zdobyli) Superpuchar.

Superpuchar Ekstraklasy miał jeszcze tylko 2 edycje. W 2008 trofeum uniosła Legia Warszawa, pokonując Wisłę Płock 2:1, na stadionie KSZO Ostrowiec Świętokrzyski), a w 2009 roku Superpuchar zdobył Lech Poznań, który po rzutach karnych (4:2, 1:1 w regulaminowym czasie gry) pokonał Wisłę Kraków.

Z ostatnim Superpucharem Ekstraklasy związane są dwie ciekawostki. Otóż po przegranym meczu piłkarze Wisły oddali pamiątkowe medale kibicom. Choć nie jestem przekonany czy słowo oddali idealnie tu pasuje. Gwiazdorzy z Krakowa rzucili je ze złością w kierunku swoich kibiców… Drugą ciekawostką jest fakt, że w tym meczu swój Superpuchar zdobył Robert Lewandowski.

Powróćmy jak za dawnych lat

Tylko 4 edycje miał Superpuchar Ekstraklasy. W 2010 roku przywrócono nazwę Superpuchar Polski, a zwycięzcą została Jagiellonia Białystok, która pokonała Lecha 1:0, na Stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku.

Superpuchar za 2011 rok miał odbyć się… w 2012 roku. Pierwotny termin 23 lipca 2011 ponowniem nie przypadł nikomu do gustu, Wymyślono więc, że mecz odbędzie się 11 lutego 2012 roku na nowiutkim Stadion Narodowy w Warszawie! Miało to być świetne przetarcie obiektu przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy w Polsce i na Ukrainie.

Niestety policja miał wątpliwości czy na tym obiekcie można zorganizować mecz w którym zmierzyć się miała Legia
z Wisłą – tak nowoczesny Stadion Narodowy nie spełniał norm bezpieczeństwa warszawskiej policji…

Całej sytuacji kolorytu dodała pani Joanna Mucha – ówczesna Minister Sportu i Turystuki (teraz chyba powinienem napisać Ministra) w rządzie Donalda Tuska. Pani Joanna wygłosiła w mediach słynne hasło: „Kto w ogóle wybierał drużyny do tego meczu?”

Jak się można domyślać – mecz o Superpuchar Polski 2011 nie odbył się ani w 2011, ani w 2012 roku.

2012 – mecz i rewanż

O dziwo edycja 2012 odbyła się w 2012 roku! Ale na tym koniec normalności. Pierwotnie Superpuchar w tym roku miał przybrać formę dwumeczu… Tak, tak, przez wiele lat mieliśmy problem, żeby zorganizować jedno spotkanie
o Superpuchar, że teraz postanowiono rozegrać dwa spotkania…

Na stadionie Wojska Polskie w Warszawie, a miejscowa Legia uległa Śląskowi Wrocław 1:0, który był formalnym gospodarzem tego meczu. Frekwencja? Niecałe 3 tysiące widzów.

Klęska tej edycji spowodowała, że w kolejnym roku meczu o Superpuchar znów nie rozegrano…

2014-2023 normalność

Od 2013 roku przytomnie stwierdzono, że Superpuchar Polski od 2014 roku rozgrywany będzie na stadionie Mistrza Polski. Pomysł świetny, bo była to nagroda dla mistrza, który mógłby zarobić na organizacji meczu. Rozwiązano w ten sposób także kwestię frekwencji i odpowiedniej atmosfery. Poza tym kluby znacznie lepiej radziły sobie z goszczeniem kibiców drużyn przeciwnych. Nastała normalność. W latach 2014 – 2023 Superpuchar Polski zdobywali:

2014 – Zawisza Bydgoszcz, po zwycięstwie 3:2 nad Legią Warszawa, na stadionie Legii;

2015 – Lech Poznań, po zwycięstwie 3:1 nad Legią Warszawa, na własnym stadionie;

2016 – Lech Poznań, po zwycięstwie 4:1 nad Legią Warszawa, na stadionie Legii;

2017 – Arka Gdynia, po zwycięstwie w rzutach karnych 4:3 (1:1 w regulaminowym czasie gry) nad Legią Warszawa,
na stadionie Legii;

2018 – Arka Gdynia, po zwycięstwie 3:2 nad Legią Warszawa, na stadionie Legii;

Legia przegrała 6 raz z rzędu w meczu o Superpuchar!

2019 – Lechia Gdańsk, po zwycięstwie 3:2 nad Piastem Gliwice, na stadionie Piasta;

2020 – Cracovia, po zwycięstwie w rzutach karnych 4:3 (1:1 w regulaminowym czasie gry) nad Legią Warszawa,
na stadionie Legii.

Ten mecz pierwotnie miał odbyć się w sierpniu, ale niestety u jednego z członków sztabu Legii wykryto koronawirusa
i mecz został przeniesiony na październik. Decydującego karnego nie wykorzystał Paweł Wszołek.

2021 – Raków Częstochowa, po zwycięstwie w rzutach karnych 4:3 (1:1 w regulaminowym czasie gry) nad Legią Warszawa, na stadionie Legii;

2022 – Raków Częstochowa, po zwycięstwie 2:0 nad Legią Warszawa, na stadionie Lecha;

2023 – Legia Warszawa, po zwycięstwie w rzutach karnych 6:5 (0:0 w regulaminowym czasie gry) nad Rakowem Częstochowa, na stadionie Rakowa.

2024 – kolejna afera

A więc 10 kolejnych edycji Superpucharu odbyło się bez większych perturbacji. Oczywiście często kluby wspominały, że nie chcą rozgrywać tego spotkania w wyznaczonym terminie, ale jednak przystępowały do meczu (choć nie zawsze w podstawowych składach.

Aż przyszedł rok 2024. Mistrz Polski – Jagiellonia Białystok bardzo nie chciała rozegrać meczu o Superpuchar przed sezonem. Głównym argumentem były oczywiście rozgrywki europejskie, a wielkim problemem było także wpuszczenie kibiców Wisły Kraków na swój obiekt (niewpuszczanie kibiców Wisły na stadiony w całej Polsce zasługuje na osobny artykuł). Efekt był taki, że w 2024 roku mecz się nie odbył.

PZPN proponował kolejne terminy, aż w końcu postanowił, że sam zorganizuje mecz o Superpuchar na PGE Narodowym, grożąc klubom wysokimi karami za brak uczestnictwa.

Mecz odbył się w kwietniu 2024 roku. Przy frekwencji niespełna 11 tysięcy widzów Jagiellonia pokonała Wisłę 1:0.

2025 – piłkarskie święto

Już 3 miesiące później odbył się mecz o Superpuchar na ENEA Stadionie w Poznaniu. Miejscowy Lech podejmował Legię Warszawa przy obecności dokładnie 40368 widzów. Jest to najwyższa frekwencja na meczu o Superpuchar Polski. Świetna atmosfera nie pomogła jednak Kolejorzowi, który przegrał ten pojedynek 2:1.

Lech jednak udowodnił, że mecz o Superpuchar może mieć odpowiednią oprawę, która wpływa rangę rozgrywek. Swoją cegiełkę dołożył także PZPN, który za zwycięstwo wręczył Legii czek na 200 000 zł. Przegrani otrzymali połowę tej kwoty. Kwota może nie powala na kolana (została wyśmiana przez… rumuńskie media), ale jednak jakiś zastrzyk gotówki to jest.

2026 – Superpuchar PZPN

Znów było dobrze więc co postanowił zrobić Polski Związek Piłki Nożnej? Zepsuć to! W czerwcu ogłosił, że mecz
o Superpuchar odbędzie się nie na stadionie mistrza kraju, a we Wrocławiu!

Dziwnym trafem sponsorem tytularnym stadionu Śląska Wrocław jest jeden ze sponsorów PZPN, któremu związek chciał wynagrodzić brak awansu reprezentacji Polski na tegoroczny mundial.

Decyzja oburzyła zarówno włodarzy Lecha Poznań, który miał być organizatorem tego spotkania jak i Górnika Zabrze. Kibice obu drużyn wystosowali pismo, że w meczu we Wrocławiu nie będą brać udziału. PZPN na szczęście uległ presji i mecz odbędzie się w Poznaniu.

Ale! Przecież musi być jakieś ale… PZPN postanowił, że w tym roku nie będzie żadnej gratyfikacji finansowej dla uczestników (to się Rumuni uśmieją!), a dodatkowo wprowadził zmiany w przepisach. Tegoroczny finał odbędzie się wg przepisów, do których kibice zdążyli się już przyzwyczaić na Mistrzostwach Świata. To nie jest oczywiście problem – problemem jest to, że PZPN poinformował o tym uczestników… 3 dni temu.

Miejmy jednak nadzieję, że nie przeszkodzi to organizacji świetnego widowiska. Na ten moment Lech sprzedał ok. 37 tysięcy biletów (w tym ok. 4 tysiące kibicom Górnika). Zeszłoroczny rekord nie zostanie pobity, ale szykuje się kolejny mecz ze świetną atmosferą.

Kto wie, może jeszcze kilka takich edycji i jeśli PZPN nie będzie przeszkadzał, to ranga Superpucharu Polski będzie taka jak zasługuje na to jedno z 3 najważniejszych trofeów w naszym kraju!

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *