To miał być trudny test dla osłabionej Gezet Stali Gorzów. Bez jednego ze swoich kluczowych ogniw gospodarze podejmowali jednego z głównych kandydatów do złota i niewielu dawało im realne szanse. Tymczasem na stadionie im. Edwarda Jancarza kibice obejrzeli widowisko pełne zwrotów akcji, emocji i walki do ostatniego biegu. Ostatecznie o wszystkim zdecydowały detale, a bohaterem gości został Bartłomiej Kowalski, który w najważniejszym momencie nie zawiódł.
Jeszcze przed rozpoczęciem meczu sytuacja Stali była skomplikowana. Brak Oskara Palucha oznaczał konieczność przemeblowania składu i większą odpowiedzialność dla młodszych zawodników. Początek spotkania zupełnie jednak tego nie zapowiadał. Gorzowianie wyszli na tor bez kompleksów i od razu narzucili wysokie tempo.
Po wyrównanym pierwszym biegu przyszło prawdziwe uderzenie gospodarzy. W wyścigu juniorskim Oskar Chatłas popisał się kapitalnym startem i sięgnął po pierwszą w karierze „trójkę”, a Adam Bednar dołożył drugie miejsce. Trybuny eksplodowały, a chwilę później było jeszcze lepiej, Mathias Pollestad i Anders Thomsen dołożyli kolejne podwójne zwycięstwo. Wynik 12:6 był dla faworyzowanej Sparty wyraźnym sygnałem ostrzegawczym.

Wrocławianie zareagowali jednak błyskawicznie. Jeszcze przed pierwszym równaniem toru Maciej Janowski wraz z Marcelem Kowolikiem przywieźli 5:1, łapiąc kontakt i uspokajając sytuację. Od tego momentu mecz zaczął się wyrównywać, a inicjatywa przechodziła z rąk do rąk.
Druga seria należała do gości. Coraz pewniej wyglądał Bartłomiej Kowalski, który świetnie odnajdywał się przy krawężniku i skutecznie odpierał ataki rywali. Sparta zaczęła wykorzystywać swoje doświadczenie, a gospodarze, choć wciąż ambitni, mieli coraz większe problemy z utrzymaniem przewagi. Po siedmiu biegach to wrocławianie byli minimalnie z przodu.
Stal jednak nie zamierzała się poddawać. W trzeciej serii wróciła do gry w wielkim stylu. Przebudził się Paweł Przedpełski, a kapitalną dyspozycję potwierdził Pollestad, który imponował nie tylko szybkością, ale i odwagą w pojedynkach na dystansie. Gorzowianie wykorzystali słabszy dzień Artioma Łaguty i doprowadzili do remisu 30:30.
Kulminacyjnym momentem tej fazy był bieg jedenasty. Świetna praca Jacka Holdera na pierwszym okrążeniu pozwoliła Pollestadowi wyjść na prowadzenie, a Norweg nie zmarnował tej szansy. Razem przywieźli 5:1, wyprowadzając Stal na prowadzenie 35:31 i wprawiając trybuny w euforię.
Sparta odpowiedziała jednak jak przystało na zespół z najwyższej półki. Dan Bewley i Mikkel Andersen zdobyli ważne punkty, a w trzynastym biegu goście ponownie zadali mocny cios. Anders Thomsen został z tyłu po starcie, a duet Kowalski–Łaguta wykorzystał to bezlitośnie. Przed biegami nominowanymi to wrocławianie prowadzili 41:37.

Emocje sięgnęły zenitu w końcówce. W czternastym wyścigu gospodarze jeszcze raz poderwali się do walki. Pollestad po raz kolejny wygrał start i nie dał się wyprzedzić Brady’emu Kurtzowi, a Przedpełski dorzucił ważne punkty. Przed ostatnim biegiem było już tylko 43:41 dla Sparty, wszystko miało rozstrzygnąć się w finałowej gonitwie.
Decydujący wyścig przyniósł odpowiedź, kto tego dnia lepiej wytrzyma presję. Bartłomiej Kowalski znakomicie wyszedł spod taśmy i objął prowadzenie. Anders Thomsen do samego końca próbował znaleźć sposób na atak, ale zawodnik Sparty pojechał niezwykle pewnie i nie popełnił błędu. Bieg zakończył się remisem, który dał minimalne zwycięstwo gościom.
Choć to Sparta dopisała dwa punkty do tabeli, Stal Gorzów może mówić o jednym z najbardziej ambitnych występów ostatnich miesięcy. Bez ważnego ogniwa, przeciwko silniejszemu rywalowi, była o krok od sprawienia dużej niespodzianki. Liderem gospodarzy był kapitalny Pollestad, a młodzież pokazała, że potrafi brać odpowiedzialność.
Z kolei w ekipie z Wrocławia na pierwszy plan wysunął się Kowalski, cichy bohater, który w decydującym momencie zrobił różnicę. To właśnie takie biegi często rozstrzygają całe mecze.
Gezet Stal Gorzów – Betard Sparta Wrocław 44:46
Gezet Stal: Jack Holder 12+1 (2,3,3,3,1*), Hubert Jabłoński 0 (-,0,0,0), Paweł Przedpełski 4+1 (0,0,2*,1,1), Marcel Szymko 0 (-,-,-,-,-), Anders Thomsen 11 (3,2,3,1,2), Oskar Chatłas 4 (3,1,0), Adam Bednar 2+1 (2*,0,0,0), Mathias Pollestad 11+2 (2*,1,3,2*,3)
Betard Sparta: Brady Kurtz 8+1 (3,1,1*,1,2), Dan Bewley 9 (1,3,2,3,0), Bartłomiej Kowalski 10+2 (1,2*,1*,3,3), Maciej Janowski 7+1 (2*,3,2,0,0), Artiom Łaguta 5+1 (0,2,1,2*), Marcel Kowolik 3 (0,3,0), Mikkel Andersen 4+2 (1,1*,2*), Nikodem Mikołajczyk Ns
Bieg po biegu:
1. Kurtz, Holder, Kowalski, Przedpełski 2:4
2. Chatłas, Bednar, Andersen, Kowolik 5:1 (7:5)
3. Thomsen, Pollestad, Bewley, Łaguta 5:1 (12:6)
4. Kowolik, Janowski, Chatłas, Bednar 1:5 (13:11)
5. Janowski, Kowalski, Pollestad, Przedpełski 1:5 (14:16)
6. Bewley, Thomsen, Kurtz, Bednar 2:4 (16:20)
7. Holder, Łaguta, Andersen, Jabłoński 3:3 (19:23)
8. Thomsen, Janowski, Kowalski, Chatłas 3:3 (22:26)
9. Holder, Bewley, Kurtz, Jabłoński 3:3 (25:29)
10. Pollestad, Przedpełski, Łaguta, Kowolik 5:1 (30:30)
11. Holder, Pollestad, Kurtz, Janowski 5:1 (35:31)
12. Bewley, Andersen, Przedpełski, Bednar 1:5 (36:36)
13. Kowalski, Łaguta, Thomsen, Jabłoński 1:5 (37:41)
14. Pollestad, Kurtz, Przedpełski, Janowski 4:2 (41:43)
15. Kowalski, Thomsen, Holder, Bewley 3:3 (44:46)

Dodaj komentarz