Sensacyjny comeback Orła! Villads Nagel bohaterem, Rzeszów wypuścił wygraną

To miał być spokojny start nowego rozdania w Rzeszowie. Nowy skład, nowa energia i nadzieja na mocne wejście w sezon. Przez długi czas wszystko układało się zgodnie z planem gospodarzy. Aż do momentu, gdy mecz wymknął się im z rąk w sposób, którego nikt się nie spodziewał.

ZKS Stal Rzeszów zremisowała z H. Skrzydlewska Orłem Łódź 45:45, choć jeszcze w drugiej części zawodów prowadziła nawet dwunastoma punktami. Goście jednak nie tylko odrobili straty, w końcówce przejęli całkowitą kontrolę i byli o włos od sensacyjnego zwycięstwa.

Początek spotkania należał do gospodarzy, choć już pierwszy bieg przyniósł sygnał ostrzegawczy. Villads Nagel wygrał start i pewnie pomknął po trzy punkty, pokazując, że tego dnia będzie niezwykle groźny. Rzeszowianie szybko odpowiedzieli, solidna jazda parą i bardzo dobra postawa juniorów pozwoliły im wypracować przewagę. Franciszek Majewski i Maksym Borowiak imponowali odwagą i skutecznością, nadrabiając momentami słabszą dyspozycję bardziej doświadczonych kolegów.

W kolejnych biegach Stal wyglądała coraz pewniej. Rasmus Jensen i Mateusz Szczepaniak regularnie punktowali, a młodzież dokładała swoje. Po dwóch seriach przewaga rosła, a wynik 25:17 wydawał się dobrym prognostykiem na dalszą część meczu.

Goście długo nie mogli znaleźć rytmu. Problemy sprzętowe Krzysztofa Lewandowskiego, brak punktów juniorów i nierówna jazda części zespołu sprawiały, że Orzeł wydawał się być na straconej pozycji. W tym chaosie wyróżniał się jednak Oliver Berntzon. Szwed jechał odważnie, często widowiskowo mijając rywali i zdobywając cenne punkty nawet z trudnych pozycji. Wsparcie zaczął mu dawać także Zach Cook, który w swoim debiucie na rzeszowskim torze prezentował się bardzo solidnie.

Na prowadzeniu Oliver Berntzon, najskuteczniejszy zawodnik spotkania w Rzeszowie

Mimo pojedynczych zrywów gości, po trzech seriach to gospodarze nadal kontrolowali przebieg meczu. 34:26 i osiem punktów przewagi dawały komfort, który, jak się później okazało był złudny.

Przełom nastąpił w końcowej fazie zawodów. Orzeł zaczął odrabiać straty, a kluczową rolę odegrał duet Berntzon–Nagel. Szwed był niezwykle skuteczny i pewny siebie, a młody Duńczyk wchodził na coraz wyższy poziom z biegu na bieg. Do tego swoje robił Marcin Nowak, doskonale znający rzeszowski tor, na którym jeszcze niedawno startował, punktował równo i dawał drużynie stabilność.

W ekipie gospodarzy zaczęły pojawiać się problemy. Kompletnie zawiódł Andreas Lyager, który zmagał się z problemami sprzętowymi i nie był w stanie nawiązać walki z rywalami. Brakowało także wyraźnego lidera, zawodnika, który w kluczowym momencie wziąłby ciężar wyniku na swoje barki i dorzucił dwucyfrową zdobycz.

Losy meczu rozstrzygnęły się w biegach nominowanych. Goście najpierw zmniejszyli straty, a wszystko sprowadziło się do ostatniego wyścigu. Tam wydarzyło się coś, co kompletnie odmieniło obraz spotkania. Po starcie prowadził Berntzon, a Nagel jechał na końcu stawki. Wydawało się, że gospodarze dowiozą zwycięstwo lub przynajmniej remis biegowy. Tymczasem 19-letni Duńczyk ruszył do szaleńczego ataku. Na dystansie jednym manewrem minął dwóch rywali, Rasmusa Jensena i Oskara Fajfera i dołączył do swojego partnera.

Rasmus Jensen , najlepszy zawodnik Stali Rzeszów

Efekt? Podwójne zwycięstwo Orła 5:1 i remis w całym meczu, który jeszcze chwilę wcześniej wydawał się dla gości nieosiągalny. Stadion w Rzeszowie zamilkł, a końcówka spotkania należała już wyłącznie do przyjezdnych.

Nagel zakończył zawody z dorobkiem 10 punktów i bonusem, będąc jednym z bohaterów wieczoru i dając samemu sobie wspaniały prezent urodzinowy. Jeszcze lepiej zaprezentował się Berntzon 12+1 i rola prawdziwego lidera zespołu. Solidne wsparcie dali Cook i Nowak, co w połączeniu stworzyło mieszankę, która pozwoliła na spektakularny powrót.

Dla Rzeszowa to bolesny falstart. Mimo dobrego początku i świetnej postawy juniorów, zabrakło stabilności i lidera, który przypieczętowałby zwycięstwo. Nowy dyrektor sportowy Krzysztof Kasprzak ma po tym meczu sporo materiału do analizy, bo wypuszczenie z rąk takiej przewagi musi boleć.

1.kolejka Metalkas 2.Ekstraligi

ZKS Stal Rzeszów-H. Skrzydlewska Orzeł Łódź 45:45

ZKS Stal: Anders Rowe 6+1 (2,1*,0,3,0), Mateusz Szczepaniak 9 (3,2,1,1,2), Oskar Fajfer 8+1 (1*,3,2,2,0), Andreas Lyager 1+1 (0,0,1*,-), Rasmus Jensen 9 (2,3,3,0,1), Franciszek Majewski 7+1 (3,1,2*,1), Maksym Borowiak 5+3 (2*,2*,1*), Krzysztof Sadurski 0 (NS)

H. Skrzydlewska Orzeł: Marcin Nowak 9 (0,1,3,2,3), Zach Cook 9+1 (3,0,2*,3,1), Villads Nagel 10+1 (3,2,0,3,2*), Szymon Szlauderbach 4+1 (2,1*,1,-), Oliver Berntzon 12+1 (1,3,3,0,2*,3), Krzysztof Lewandowski 0 (d,0,0), Kacper Halkiewicz 1 (1,0,0), Dan Thompson 0 (NS)

Bieg po biegu:

1. NAGEL, Rowe, Fajfer, Nowak 3:3

2. MAJEWSKI, Borowiak, Halkiewicz, Lewamdowski (d) 5:1 (8:4)

3. COOK, Jensen, Berntzon, Lyager 2:4 (10:8)

4. SZCZEPANIAK, Szlauderbach, Majewski, Lewandowski 4:2 (14:10)

5. FAJFER, Nagel, Szlauderbach, Lyager 3:3 (17:13)

6. JENSEN, Borowiak, Nowak, Cook 5:1 (22:14)

7. BERNTZON, Szczepaniak, Rowe, Halkiewicz 3:3 (25:17)

8. JENSEN, Majewski, Szlauderbach, Nagel 5:1 (30:18)

9. NOWAK, Cook, Szczepaniak, Rowe 1:5 (31:23)

10. BERNTZON, Fajfer, Lyager, Lewandowski 3:3 (34:26)

11. ROWE, Nowak, Majewski, Berntzon 4:2 (38:28)

12. COOK, Fajfer, Borowiak, Halkiewicz 3:3 (41:31)

13. NAGEL, Berntzon, Szczepaniak, Jensen 1:5 (42:36)

14. NOWAK, Szczepaniak, Cook, Rowe 2:4 (44:40)

15. BERNTZON, Nagel, Jensen, Fajfer 1:5 (45:45)

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *