Senegal polskim kibicom kojarzy się pewnie z słynnym meczem na mistrzostwach świata w 2018 roku i z kuriozalną bramką, którą wspólnie afrykanom sprezentowali Szczęsny i Krychowiak. Wtedy jednak nie udało im się nawet wyjść z grupy, ale tym razem mają ambicje na więcej.
Co to za kraj?
Senegal to muzułmański kraj położony w północno-zachodniej Afryce. Słynie głównie z dość dobrej, jak na warunki czarnego lądu kadry piłkarskiej. Większość państwa to pustynie, które wypychają mieszkańców nad morze z głębi kraju. Te trudne warunki nie pomagają narodowi w bogaceniu się. Powszechnym problemem w kraju jest ogromna bieda i gigantyczna korupcja. Powszechny jest również głód. Pustynia nie daje żywności, a sprowadzanie jej jest bardzo drogie, przez co ceny w sklepach potrafią zmrozić nawet Europejczyka. W takich warunkach zrodziła się niezła kadra piłkarska, znana z swojej waleczności.

Senegal na mundialach
Tutaj zaczyna się prawdziwa jazda. Oni albo się nie zakwalifikują, a jak już im się to zdarzy to nigdy nie są chłopcami do bicia. Dotychczas zagrali trzy razy. W 2002 byli fenomenem, dali radę dobrnąć aż do ćwierćfinału, ale potem nagle światło zgasło, ponieważ następny raz dostali się na mistrzostwa świata dopiero w 2018 roku. Co zabawne wyeliminowała ich Polska. Tak, graliśmy wtedy mecz z Japonią, wynik 1:0 dla Polaków oznaczał odpadnięcie Senegalu z mundialu. Zarówno nasi jak i azjaci grali bardzo zachowawczo, ponieważ to nie wynik miał znaczenie, ale klasyfikacja fairplay, tak Japonia nie chciała złapać kartki, a Polska chciała wygrać. Dlatego mecz wyglądał jak wyglądał, zero strzałów, spokojne wymiany piłek. Po tym wydarzeniu światowa prasa obsmarowała zarówno naszych orłów jak i Japończyków. Tamten mecz nie miał nic wspólnego z piłką nożną. W Katarze z kolei Senegalczycy wyszli z grupy, więc na 3 mistrzostwa aż 2 razy udało się grać dalej.
Droga na mistrzostwa
Tutaj było dość kolorowo. Ani jednej porażki, siedem zwycięstw i trzy remisy. Zaledwie 3 bramki stracone. Rywale może nie najwyższych lotów, ale taka Demokratyczna Republika Konga też skóry tanio nie sprzeda. Poza tym wklepali dwóm Sudanom, Togo oraz Mauretanii. Bardzo przyjemne kwalifikacje.
Gwiazdy
W końcu jakiś afrykański kraj, w którym jest o kim pisać. Dalej największym gwiazdorem jest Sadio Mane, który mimo tego, że gra już w Arabii dalej jest szalenie niebezpieczny. Żołnierz Jurgena Kloppa, z którego Liverpoolem trochę napchał do gablotki. Potem zaliczył nieudany okres w Bayernie Monachium. Ważny jest cel jego przygody w Arabii. Pieniądze, które tam zarabia przeznacza na budowanie szkół, szpitali oraz innych obiektów w biednych regionach w Senegalu. W swojej miejscowości jest uwielbiany właśnie za swoją działalność.

Drugim zawodnikiem z tej topowej półki jest Kalidou Koulibaly. Kolejny gość z potężną przeszłością w Europie, który jednak teraz znajduje się po drugiej stronie piłkarskiej rzeki. Mimo wszystko wielu lat w Napoli nikt mu nie zabierze, Był nawet taki czas gdy serio był wymieniany jako jeden z najlepszych obrońców na świecie. Dziś jest już jedynie Arabia, ale niektóre nawyki zostały. Na przykład nieustępliwość, stara szkoła bronienia. Prawie 190 cm wzrostu, potężna budowa. Piłka czasem przejdzie, piłkarz przy niej nigdy.
Związki z Polską
Jest taki gość, dzięki któremu połowa Afryki dobrze kojarzy nasz kraj. Tak, dobrze myślicie. Tym gościem jest Henryk Kasperczak. To on prowadził pierwszą kadrę Senegalu w latach 2006-2008. Niestety nie była to misja zakończona sukcesem. Nasz trener został uznany za jednego z winowajców słabej dyspozycji drużyny na pucharze narodów afryki i zwolniony. Trzeba przyznać, że trochę jest w tym prawdy, bo sam turniej wyszedł fatalnie i zakończył się na fazie grupowej. Co zabawne, w naszych realiach trenerów wyrzuca się po słabym turnieju, już po jego zakończeniu. Pana Henryka wyrzucili w trakcie, tak po drugim spotkaniu. W trzecim meczu Senegal był już prowadzony przez kogoś innego.

Czy Senegal ma szansę powalczyć o coś więcej?
Grupa trafiła się bardzo silna. Francja i Norwegia niestety są prawodpodobnie totalnie poza zasięgiem. Nadzieje daje mecz z Irakiem, a pamiętajmy, że na tym mundialu z grupy wychodzą nie dwie, ale aż 3 reprezentacje. Może dzięki wysokiej wygranej z azjatami uda się wyjść i spróbować szczęścia w dalszych fazach. Trzeba wierzyć, może uda się klepnąć jakiś remis z Norwegią albo Francją i wtedy awans byłby jeszcze bliżej.

Dodaj komentarz