Jeszcze kilka tygodni temu nikt w Krakowie nie zakładał, że nazwisko Richarda Lawsona tak szybko zniknie z ligowych programów. Doświadczony Brytyjczyk miał być jednym z zawodników, którzy pomogą beniaminkowi w walce o ligowe punkty, tymczasem zamiast kolejnych występów pojawiło się zaskakujące oświadczenie i pytania o przyczyny takiego obrotu spraw. 40-letni żużlowiec zdecydował, że kończy swoją przygodę z polską ligą, a za kulisami narastał konflikt, który ostatecznie doprowadził do rozstania.
Richard Lawson w ostatnich dniach postanowił przeciąć wszelkie spekulacje dotyczące swojej przyszłości w Polsce. Brytyjski zawodnik za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformował, że nie będzie już reprezentował żadnego polskiego klubu.
— Wbrew temu, co można było usłyszeć, nie będę jeździł w Polsce. W odpowiednim czasie przekażę więcej informacji na ten temat, ale na ten moment chciałem jasno wyjaśnić sytuację — przekazał Lawson.
Krótki komunikat wywołał spore poruszenie, ponieważ jeszcze niedawno nic nie wskazywało na to, że współpraca zawodnika ze Speedway Kraków zakończy się właśnie w taki sposób. Brytyjczyk był przecież jednym z liderów zespołu pod względem statystyk i miał pełnić ważną rolę w układance krakowskiej drużyny.
Rzeczywistość okazała się jednak bardziej skomplikowana. Choć liczby nadal przemawiały na korzyść zawodnika, ostatnie tygodnie przyniosły wyraźny spadek formy, a także napięcia wewnątrz zespołu.
Statystyki bronią Lawsona, ale ostatnie mecze rozczarowały
Lawson w obecnym sezonie był jednym z najskuteczniejszych zawodników Speedway Kraków. Z dorobkiem średniej biegowej 1,833 zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji najefektywniejszych żużlowców zespołu.
Nie można więc powiedzieć, że Brytyjczyk był całkowitym rozczarowaniem. Wręcz przeciwnie, przez dużą część sezonu dawał drużynie wartościowe punkty i należał do zawodników, na których trenerzy mogli liczyć.
Problem pojawił się jednak w najważniejszym momencie. Ostatnie spotkania w wykonaniu 40-latka pozostawiały wiele do życzenia. Zawodnik, który wcześniej potrafił zapewniać stabilne zdobycze punktowe, zaczął mieć problemy z odnalezieniem odpowiedniego rytmu.
Władze Speedway Kraków uznały, że konieczna jest zmiana i zdecydowały się dać szansę Michaelowi Westowi. Australijczyk wykorzystał swoją okazję podczas meczu ze Startem Gniezno, prezentując się na tyle dobrze, że klub postanowił kontynuować współpracę właśnie z nim.
Klub ujawnia szczegóły rozstania
Po publicznym komunikacie Lawsona krakowski klub postanowił przedstawić swoją wersję wydarzeń. Prezes Speedway Kraków Mikołaj Frankiewicz nie ukrywał, że decyzja o odsunięciu Brytyjczyka od składu była konsekwencją jego ostatnich występów.
— Richard nie znalazł się w zestawieniu na kolejne mecze, ponieważ jego dyspozycja w ostatnim czasie była słabsza. W kilku spotkaniach bardzo nas zawiódł. W jego miejsce wszedł Michael West i pokazał się z bardzo dobrej strony, dlatego otrzymał kolejną szansę — powiedział sternik krakowskiego zespołu.
Jak przekazał prezes, problemem nie była wyłącznie kwestia sportowa. Po meczu ze Startem Gniezno miało dojść do spięcia pomiędzy zawodnikiem a przedstawicielami sztabu szkoleniowego.
— Richard nie był zadowolony z takiej decyzji. Doszło do nieporozumienia podczas spotkania. Uznaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie danie mu chwili przerwy i jednoczesne postawienie na Michaela Westa — wyjaśnił Frankiewicz.
Dla klubu był to również sygnał, że warto wykorzystać dobrą dyspozycję młodszego zawodnika. Australijczyk nie tylko zastąpił Lawsona, ale również pokazał, że może być zawodnikiem, który w przyszłości stanie się ważnym punktem drużyny.
Nie tylko Kraków. Lawson wcześniej wzbudzał emocje na Wyspach
Okazuje się, że zamieszanie wokół Lawsona nie ograniczyło się wyłącznie do polskiej ligi. Brytyjczyk w ostatnim czasie znalazł się również w centrum wydarzeń w swojej rodzimej lidze.
Zawodnik został zawieszony przez brytyjską federację na siedem dni po opuszczeniu spotkania Ipswich Witches przeciwko Leicester Lions. Powodem była nieobecność w meczu zgłoszona jako problem zdrowotny. Regulamin brytyjskiego żużla przewiduje automatyczną karencję w takich przypadkach.
Cała sytuacja wywołała jednak sporo komentarzy, ponieważ przebieg wydarzeń był nietypowy. Lawson miał około godziny 19:25, czyli niewiele ponad godzinę przed rozpoczęciem meczu, skontaktować się z klubem i poprosić o przygotowanie dla niego opony. Chwilę później przekazał jednak, że źle się czuje i nie będzie w stanie wystąpić.
Ipswich Witches musiało błyskawicznie znaleźć zastępstwo. Ostatecznie miejsce Brytyjczyka zajął Freddie Hodder, który został sprowadzony awaryjnie.
Warto przypomnieć, że podobne problemy organizacyjne pojawiły się także wcześniej w Krakowie. Przed jednym ze spotkań Lawson miał poinformować klub, że zagubił paszport, przez co nie mógł pojawić się na zawodach.
W Wielkiej Brytanii nadal potrafi zachwycać
Paradoksalnie odejście Lawsona z Polski nie oznacza, że zawodnik przeżywa całkowity sportowy kryzys. Wręcz przeciwnie — w lidze brytyjskiej prezentuje bardzo dobrą formę.
Reprezentując Ipswich Witches, czyli aktualnych mistrzów Wielkiej Brytanii, osiąga średnią biegową na poziomie 2,047. Pokazuje to, że 40-latek nadal posiada ogromne możliwości i potrafi być skutecznym liderem.
Problemem w Krakowie nie były więc wyłącznie umiejętności zawodnika. W dużej mierze chodziło o aktualną dyspozycję, oczekiwania klubu oraz wzajemne zaufanie, które w pewnym momencie zostało zachwiane.
Kolejny trudny moment dla Speedway Kraków
Dla krakowskiego zespołu odejście Lawsona jest kolejnym wyzwaniem w trudnym organizacyjnie okresie. Wcześniej klub nie doprowadził do podpisania umowy z Nickim Pedersenem, a później rozwiązano kontrakt z Nicolaiem Klindtem.
Teraz drużyna musi szybko odnaleźć stabilność i odpowiednio poukładać formację seniorską. Duża odpowiedzialność spada na Michaela Westa, który otrzymał szansę w wyjątkowo ważnym momencie sezonu.
Najbliższy sprawdzian czeka Speedway Kraków już dzisiaj. Zespół zmierzy się na wyjeździe z Trans MF Landshut Devils. Będzie to szczególnie wymagające spotkanie, ponieważ pierwszy pojedynek obu ekip zakończył się zwycięstwem niemieckiej drużyny 51:38.
Dla krakowian będzie to nie tylko walka o wynik, ale również odpowiedź na pytanie, czy decyzja o zmianie w składzie była właściwa.
Richard Lawson pozostawia po sobie w Krakowie mieszane odczucia. Z jednej strony jego statystyki pokazują, że nadal jest zawodnikiem zdolnym do zdobywania dużej liczby punktów. Z drugiej — ostatnie wydarzenia udowodniły, że w sporcie równie ważna jak forma na torze jest komunikacja i porozumienie między zawodnikiem a klubem.

Dodaj komentarz