Mimo, że reprezentacja Polski nie awansowała na tegoroczne Mistrzostwa Świata, to wielu polskich piłkarzy rozgrywa znakomity sezon. Piotr Zieliński właśnie kolejny raz został mistrzem Włoch. Lada moment po raz trzeci mistrzem Hiszpanii zostanie Robert Lewandowski, a dodatkowo w tym sezonie towarzyszy mu Wojciech Szczęsny. Kolejny tytuł w karierze zdobył nawet Tymoteusz Puchacz, a jego Sabah przerwał właśnie 4-letnią hegemonię Karabahu. Jednak coś magicznego wydarzyło się w portugalskim Porto.
Porto to chyba najbardziej polskie miasto w Portugalii. Dotychczas w FC Porto grało 8 Polaków, a w tym sezonie jest ich 3!
Od najmłodszego:
Oskar Pietuszewski (17 l., tegoroczny maturzysta), Jakub Kiwior (26 l.) i Jan Bednarek (30 l.). Trzeba uczciwie powiedzieć, że każdy z nich dołożył sporą cegłę do zdobycia przez Porto 31. tytułu mistrza Portugalii.
Oto jak wyglądały liczby naszych graczy:
– Pietuszewski – 16 meczów, 892 minuty na boisku, 3 gole, 4 asysty;
– Kiwior – 38 meczów, 3022 minuty na boisku, 2 asysty;
– Bednarek – 48 meczów, 3888 minut na boisku, 4 gole, 1 asysta.
Jakub Kiwior i Jan Bednarek grali z FC Porto na trzech frontach (liga, puchar Portugalii oraz Liga Europy, natomiast Oskar Pietuszewski nie został zgłoszony do europejskich rozgrywek.
Praktycznie od początku tego sezonu nasi obrońcy stanowili o sile defensywy swojej drużyny. W lidze portugalskiej Smoki przegrały tylko jedno spotkanie, a wynik 15 straconych goli jest najlepszy w całej lidze.
Trzeba także docenić, co nasze trio dodało z przodu. 7 goli i 7 asyst na dwóch obrońców i nastoletniego pomocnika, który grał tylko pół sezonu to naprawdę dobre liczby! Pamiętajmy także jakie wejście do klubu zanotował Oskar Pietuszewski! Był odważny i efektowny. O jego golu w meczu z Benficą mówiła cała piłkarska Polska i Portugalia, a mistrz świata Nicolas Otamendi do dziś ma zawroty głowy po driblingu Oskara. Choć mówiło się o tym od kilku miesięcy, to ten gol na dobre rozpętał dyskusję o powołaniu Pietuszewskiego do reprezentacji Polski. I mimo, że Jan Urban wypowiadał się w jego kontekście bardzo ostrożnie, to finalnie go powołał i dał zadebiutować z orzełkiem na piersi.
Reasumując – polscy piłkarze mocno przyczynili się do wywalczenia 31. tytułu mistrza Portugalii przez FC Porto. Na status gwiazd Porto muszą jeszcze trochę popracować, ale z pewnością są na dobrej drodze, żeby nimi zostać. Może gdyby ten sezon zakończył się zdobyciem podwójnej, albo potrójnej korony? A były na to realne szanse. Porto pechowo odpadło w ¼ Ligi Europy z Nottingham Forest. Niestety rewanż z Anglikami był jednym z niewielu, które nie wyszły Janowi Bednarkowi. Czerwona kartka już w 8. minucie, znacznie utrudniła zadanie Portugalczykom. Smokom nie uda się także zdobyć pucharu krajowego. W półfinale pokonał ich Sporting Lizbona, który będzie miał okazję obronić trofeum.
Trzeba jednak przyznać, że Polacy są bardzo szanowani w mieście nad rzeką Duero. Józef Młynarczyk, który zdobył z tym klubem wszystko (2x mistrzostwo Portugalii, krajowy puchar i superpuchar, a przede wszystkim Puchar Mistrzów, Superpuchar Europy oraz Puchar Interkontynentalny) to bezsprzecznie legenda smoków. Krążą plotki, że nadal nie ma w tym mieście restauracji, w której polski bramkarz musiałby płacić za posiłek.
Grzegorz Mielcarski w swoim 4-letnim pobycie w Porto, mistrzostwo zdobywał czterokrotnie! Mimo, że jego liczby z okresu gry dla Smoków nie powalają na kolana, to kibice Porto realnie go pokochali! W jednym z wywiadów wspominał o niezliczonych odwiedzinach kibiców w szpitalu kiedy musiał leczyć kontuzję (niestety jedną z wielu). Dowodem na to jak jest szanowany przez klub jest fakt, że podczas rewanżowego meczu pucharu Portugalii, kiedy to Porto podejmowało Sporting Lizbona, Mielcarski oglądał mecz z trybuny honorowej.
Warto dodać, że wszyscy dotychczasowi piłkarze Porto rodem z Polski zdobyli przynajmniej jedno mistrzostwo. Po kolei:
1986 – Józef Młynarczyk
1996-1999 – Grzegorz Mielcarski
1997 – Andrzej Woźniak
2008 – Przemysław Kaźmierczak
2011 – Paweł Kieszek
2026 – Jan Bednarek, Jakub Kiwior i Oskar Pietuszewski
I choć nie wszyscy byli kluczowymi graczami Smoków to każdy z wyżej wymienionych zapisał się w historii tego wielkiego klubu. Kto wie, może w niedalekiej przyszłości, ktoś z naszej trójki także nie będzie musiał nosić portfela, żeby zjeść dobry obiad na mieście.

Dodaj komentarz