Czwartek 26 marzec 2026 roku godzina 20.45, Stadion Narodowy. Pierwszy bardzo poważny test kadry Jana Urbana, mecz z Albanią w barażach do Mistrzostw Świata. Trener zaskoczył wystawieniem w składzie Filipa Rózgi, nie zaskoczył natomiast niewystawieniem Oskara Pietuszewskiego, którego wszyscy domagali się od pierwszego gwizdka.
Początek jak z bajki, tłamsimy Albańczyków, oni nie wiedzą wręcz co się dzieje, mija 10 minut i nagle stop! Kończymy granie, zaczynamy ligową młóckę, bo tyle można napisać o pierwszej połowie, gdyby nie błąd Jana Bednarka ( reprezentacyjna forma- bo w Portugalii ostoja drużyny) i prezent dla Arbera Hoxha i gol do szatni dla Albanii.

W przerwie przed oczami przewijają się czarne scenariusze dla polskiej reprezentacji, ale Jan Urban ma plan B. Wpuszcza za Rózgę Pietuszewskiego, ciekawe co powiedział zespołowi w przerwie, ale od początku ruszamy z werwą, próbujemy na różne sposoby oddawać strzały, wychodzi to jeszcze słabo, ale nadchodzi 63 minuta gry i rzut rożny dla Polski, w narożniku Sebastian Szymański dośrodkowuje , wydaje się, że przeciągnął, ale tam właśnie wyrasta Robert Lewandowski i strzela upragnionego gola na remis! Teraz trzeba pójść za ciosem. Nie można powiedzieć , że młodzian z Porto wygrał mecz, ale na pewno wpuścił na boisko dużo świeżości oraz odwagi i to było widać w poczynaniach naszej ekipy, choć jasno trzeba powiedzieć , że Kamil Grabara uratował nas z wielkich kłopotów gdy po jednej z kontr Nedim Bajrami spaprał sytuację 1na 1 z naszym bramkarzem. Ta interwencja dala nam dodatkowy tlen i Polacy znowu przycisnęli. Piotr Zieliński wcześniej dwukrotnie próbował strzelać, ale to była tylko przygrywka, bo w 73 minucie ( znowu asysta Sebastiana Szymańskiego ) przymierzył, huknął i stadion oszalał! 2-1 dla Polski.

Albańczycy od tej chwili docisnęli Polaków, ale w sumie dobrze ustawione szyki obronne nie dopuszczały rywali do jakiś super sytuacji strzeleckich. Zmiany Jana Urbana też miały sens. Kuba Moder ze swoim wzrostem zaczął brylować w środku polu w walkach o górne piłki, Pyrka i Slisz też powalczyli w środku pola, bo chodziło o to, aby dowieźć wynik i się udało! Może nie był to super mecz, ale wygraliśmy, w drugiej połowie graliśmy do przodu i to się fajnie oglądało. Mamy sporo braków, kolejny mecz ze Szwecją, to mecz o Mistrzostwa Świata i wielką kasę dla PZPN. Trzeba tonować nastroje, wyjść w Sztokholmie na boisko i nawet po brzydkim meczu, ale wygrać, bo polska piłka potrzebuje tego sukcesu skoro chcemy się piąć w rankingach. Mnie Jan Urban na obecna chwilę przekonuje swoim pomysłem na kadrę i mam nadzieję, że się nie zawiodę. A Robert Lewandowski? Znowu to zrobił, dał nam nadzieję…

Dodaj komentarz