Podsumowanie NBA Trade Deadline

Trade deadline NBA przypominał po raz kolejny wieczór pokerowy gdzie połowa graczy przyszła blefować a druga połowa chciała grać va banque. Amerykańscy dziennikarze i komentatorzy rozdmuchali narrację do granic absurdu a brylował w tym niezawodny Shams Charania, który przez ostatnie kilkanaście tygodni wypychał Giannisa Antetokounmpo z Bucks z uporem mianiaka. Jejku, jak ja tego nie lubię – robienie zamieszania dla samego zamieszania a na końcu wielkie NIC.

Giannis Antetokounmpo – najdroższy eksponat w witrynie sklepowej Milwaukee Bucks pozostał na półce, mimo że Knicks, Heat, Timberwolves i Warriors zaglądali do środka jak klienci w Apple Store w dniu premiery nowego iPhone’a. Bucks wysłuchali ofert, pokiwali głowami i postanowili, że Greak Freak zostanie na razie z nimi. Tym bardziej, że sam Giannis nie wyraził jasnej chęci odejścia – a nie oddaje się top5 gracza ligi ot tak. Finał jest taki, że Grek zostaje w Bucks a wszyscy generalni menedżerowie muszą poczekać do lata.

Karuzela gwiazd: Harden, Davis, JJJ i reszta orkiestry

Skoro nie było trzęsienia ziemi w Wisconsin, liga zafundowała nam serię mniejszych wstrząsów wtórnych.

Największym z nich jest James Harden w Cleveland. Cavaliers postanowili, że skoro mają Donovana Mitchella, to dorzucą mu partnera z przeszłością MVP. Harden przyjeżdża do Ohio niczym doświadczony rewolwerowiec w westernie: trochę siwy, trochę cyniczny, ale nadal niebezpieczny. Na tu i teraz to według mnie wzmocnienie Cavaliers i jasny sygnał, że chcą powalczyć o wygranie wschodu – bo mimo prawie 37 lat na karku Harden jest po prostu lepszym koszykarzem od Dariusa Garlanda.

Golden State przez kilka dni zachowywało się jak ktoś, kto próbuje umówić się na randkę z hollywoodzką gwiazdą, a ostatecznie wychodzi z kimś całkiem atrakcyjnym, tylko że…

Nie ma Giannisa. Jest za to Kristaps Porziņģis. Porziņģis w zdrowiu daje spacing, obronę obręczy i playoffowy rozmiar – pytanie brzmi, czy Kristaps w Warriors odzyska zdrowie i zapewni wsparcie na ostatniej prostej Stephowi Curry’emu?

Anthony Davis w Wizards. Talent? Gigantyczny. Nazwisko? Elitarne. Dopasowanie do timeline’u drużyny? No cóż… Uważam, że AD już nigdy nie wskoczy na poziom, który prezentował chociażby w bańce – liczba głupich kontuzji jakie przytrafiają się temu zawodnikowi jest przerażająca. Davis gdy jest zdrowy może być liderem drużyny grającej o finał konferencji. No właśnie, gdy jest zdrowy… Zapewne zobaczymy w Waszyngtonie przebłyski – Davis z Youngiem stworzą ciekawy i groźny duet – pytanie tylko ile meczów razem zagrają.

Erik DrostCC BY 2.0, via Wikimedia Commons

Nikola Vučević w Celtics to bardzo fajny dodatek do składu, który i tak już wyglądał jak dobrze naoliwiona maszyna ale potrzebował solidnego centra. Boston nie szukał rewolucji. Boston szukał wzmocnienia na „piątce” i je dostał.

Jaren Jackson Jr. w Utah Jazz to ruch potwierdzający pełną przebudowę w Memphis. Grizzlies zaczęli gromadzić wybory w drafcie jak kolekcjoner winyle – z myślą, że kiedyś to wszystko będzie warte fortunę.

Clippers natomiast wystąpili w roli sprzedawców. A może wizjonerów? Pozbycie się CP3, Zubaca i Hardena tu i teraz to jednak osłabienie składu. Drużyna z Los Angeles zyskuje jednak młodych graczy, picki i elastyczność finansową – może to zaprocentować za dwa – trzy lata.

All-Pro ReelsCC BY-SA 2.0, via Wikimedia Commons

Kto wygrał, kto przegrał?

Najwięksi wygrani

Cavaliers – Harden + Mitchell to duet, który w play-offach może być jak dwa reflektory ustawione prosto w oczy obrońców.

Pacers – Zubac daje stabilność na przyszłość i realny plan po powrocie Haliburtona.

Jazz – Jaren Jackson Jr. to fundament i realne wzmocnienie rotacji.

Celtics – Vučević jako uzupełnienie mistrzowskich aspiracji? Bardzo logiczne.

Najwięksi przegrani (na dziś)

Warriors – ambitnie, ale ryzykownie. Porziņģis to wysoki sufit ale znak zapytania jeśli chodzi o zdrowie

Bulls – wyprzedaż bez wyraźnych wzmocnień

Wizards – Davis to ogromne nazwisko, jednocześnie ogromne znaki zapytania – podobnie jak w przypadku Kristapsa w Warriors.

Bomba atomowa w postaci Giannisa Antetokounmpo, na której wybuch wszyscy czekali nie wybuchła. Dzięki dokonanym transferom liga na pewno zmieni nieco oblicze ale na te największe ruchy przyjdzie nam poczekać do lata.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *