PlusLiga. Kontrowersje w Zawierciu i pięciosetowe boje w 20. kolejce

Od 5 do 8 lutego zostało rozegranych sześć spotkań, które były niezwykle emocjonujące dla siatkarskich kibiców w Polsce. Nie jest tajemnicą, że największym hitem ze wszystkich starć było to rozegrane w Zawierciu pomiędzy Aluronem CMC Wartą Zawiercie a Asseco Resovią Rzeszów. Nie brakowało kontrowersji na koniec trzeciego seta z udziałem sędziów. Oprócz tego warto zaznaczyć, że na przestrzeni tego okresu zostały rozegrane aż cztery tie-breaki, w których nie brakowało niespodzianek.

Challange’owy zawrót głowy

Większość kibiców wyczekiwało z niecierpliwością na kolejne starcie Aluronu CMC Warty Zawiercie a Asseco Resovią Rzeszów. Górą okazali się podopieczni Michała Winiarskiego, którzy potrzebowali zaledwie czterech setów, aby zamknąć mecz. Jednak trzecia partia była bardzo elektryzująca, ponieważ doszło do niemałych kontrowersji w trakcie gry na przewagi. Wówczas Aaron Russell posłał bardzo mocną zagrywkę, a piłki dotknął Artur Szalpuk. Sędzia nie był pewny i poprosił o wideoweryfikację na siebie. Tuż po meczu na temat tej sytuacji wypowiedział się Winiarski w rozmowie ze ,,Strefą Siatkówki’’.

  • Nie widziałem, jak dokładnie wyglądało to w telewizji, ale gołym okiem było widać, a poza tym sam zawodnik (Artur Szalpuk – przp.red.) po meczu przyznał, że dotknął piłki przy zagrywce Russella. Problem polegał na tym, że w tym decydującym momencie sędzia wziął challenge na siebie. I tu pojawia się największa kontrowersja: po raz kolejny, gdy system ma nam pomóc, to w kluczowej chwili albo się zawiesza, albo coś się dzieje. To sytuacja, która nikomu nie pomaga. Emocje były ogromne, bo to była piłka, która – jak się później okazało – decydowała o przebiegu całego spotkania. W zależności od tego, w którą stronę poszedłby ten set, losy meczu mogły potoczyć się różniepowiedział Winiarski.
ZalaCC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Do rewanżu obu drużyn dojdzie niebawem – już za kilka dni w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów. Będzie to dobra okazja dla ekipy z Rzeszowa, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Festiwal tie-breaków i niespodzianka w Lublinie

5 lutego ChKS Chełm na własnej hali podejmował Jastrzębski Węgiel. Przyjezdni prowadzili w setach 0:2, jednak gospodarze chcieli za wszelką cenę wyszarpać zwycięstwo w tym starciu. Zabrakło tak naprawdę niewiele, jednak w decydującej partii ekipa pod wodzą Andrzeja Kowala zachowała zimną krew i wyjechała z trudnego terenu z triumfem.

Dzień później do walki o kolejne punkty stanęła drużyna Ślepska Malow Suwałki i Projektu Warszawa, natomiast w Lublinie – Bogdanka podejmowała Barkom-Każany Lwów. W pierwszym spotkaniu zdecydowanym faworytem byli siatkarze ze stolicy, natomiast w drugim starciu w roli underdoga była drużyna z Ukrainy. W Suwałkach do niespodzianki nie doszło, choć siatkarze Ślepska mocno zaskoczyli rywali, a zwycięzca został wyłoniony dopiero po piątym secie, w którym lepiej zaprezentowali się zawodnicy Projektu. W Lublinie mecz nie zakończył się happy-endem dla gospodarzy i również po morderczym spotkaniu górą okazał się klub z Lwowa, co mogło być bolesne dla aktualnego mistrza Polski.

Trwa walka o play-off w Kędzierzynie!

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po zwycięstwie z Asseco Resovią Rzeszów i porażką z Barkomem musiała zrobić wszystko, aby pokonać Trefl Gdańsk. Łatwo nie było, a ekipa pod wodzą Mariusza Sordyla po trzecim secie wróciła za dalekiej podróży doprowadzając do tie-breaka. Kibice gospodarzy po decydującej partii mogli odetchnąć z ulgą. Mecz zamknął punktowy blok Marcin Krawieckiego na Aliakseiu Nasevichu.

Gorzów rozbity przed własną publicznością. Siatkarze z Olsztyna bezlitośni.

Pierwszy set mógł rozpalić nadzieje kibiców Gorzowa. Gospodarze do stanu 17:17 cały czas trzymali kontakt, jednak sama końcówka otwierającej partii była pod dyktando Indykpolu AZS Olsztyn. Seria sześciu punktów z rzędu przekreśliła nadzieje ekipy Huberta Henno. Ostatecznie set zakończył się 21:25 dla gości.

Drugi set był bardzo podobny do poprzedniej partii, jednak siatkarze z Olsztyna zdecydowali się ,,wrzucić’’ wyższy bieg nieco wcześniej i bardzo szybko wywalczyli ogromną przewagę, co wpłynęło na ostatecznie zwycięstwo AZS’u – 18:25.

Początek trzeciej odsłony był bardzo obiecujący dla Gorzowian. Wszystko prysło, jak bańka mydlana. Znakomicie spisujący się goście ponownie rozpoczęli festiwal fenomenalnych akcji nie tylko przy swoim przyjęciu, ale także w grze z kontry. Podopieczni Daniela Plińskiego, jako jedyni na przestrzeni ostatnich dni nie stracili seta i mogli cieszyć się z triumfu po ostatniej piłce w trzecim secie kiedy to po szczęśliwym bloku piłka na powrocie dotknęła głowy Marcina Walińskiego.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *