Mamy srogą zimę. Okazuje się, że tak zimną, że rozegranie wielu meczów do ostatniej chwili jest niepewne. Co chwilę słychać narzekanie piłkarzy, że granie w –15 stopniach jest nieludzkie. Z drugiej strony część kibiców krytykuje piłkarzy, że można przecież zmienić system rozgrywek. Co można zrobić w sytuacji, gdy na zewnątrz srogi mróz, a terminarz nie daje przełożyć kolejki?
Jak to robią w innych krajach?
Kiedyś rozgrywanie meczów w zimowych warunkach było dla nas oczywistością. Wszyscy pamiętamy mecze Lecha Poznań w lidze europy. Stadion w stolicy wielkopolski witał rywali srogą pogodą. Mecz z Juventusem? 11 stopni na minusie i śnieg. Mecz z Bragą? Proszę bardzo- obfity śnieg. Zasadniczo w zimniejszych krajach rozgrywki są aranżowane systemem wiosna-jesień. Umożliwia to zaczynanie sezonu w późniejszych miesiącach. Tak gra się w Rosji, Szwecji i paru innych krajach. Jednak umówimy się- klimat w Sztokholmie jest zimniejszy niż w Poznaniu.
Wady systemu
Gra systemem wiosna-jesień ma jednak bardzo dużo wad. Problemem jest niedostosowanie takiego teminarza do rozgrywek światowych i europejskich. Gdy nasze kluby zaczynają rozgrywki w kwalifikacjach do europejskich rozgrywek Szwedzi są już zmęczeni połową sezonu. Poza tym nie można oczywiście zapominać o narzekaniu samych piłkarzy. Fajnie byłoby nie grać w mrozach, ale trzeba pamiętać, że wtedy piłkarze muszą zasuwać w pełnym słońcu w lipcu.
Polska pogoda
Ostatnie zimy jedynie nas rozpieszczały. Parę dni śniegu, a piłkarze z innych krajów mogli pomyśleć, że w Polsce nie ma takiego czegoś jak zima. To prawda, to, że teraz mamy taką pogodę, nie oznacza, że następna zima również będzie taka straszna. Prawda jest taka, że ostatnia taka zima była w 2010 roku. Również zdążyliśmy się odzwyczaić, ponieważ ledwo poodśnieżane boiska i gra w srogim mrozie była normalna jeszcze na początku tego wieku. Po prostu trzeba było grać to się grało.
Zacisnąć zęby i marznąć
Kluby chciały przełożenia spotkań. Słusznie jednak zostało zauważone to, że w Polsce terminarz nie pozwala na aż takie roszady. Drużyny mają możliwość przełożenia meczów z okazji gry w pucharach. Przez to już teraz tabela czasami wygląda komicznie. Zdarzają się przecież sytuacje, gdy niektórzy pucharowicze mają po 2-3 spotkania mniej na tym samym etapie sezonu co inne ekipy. Terminarz jest napchany więc dla władz ligi jest to oczywiste. Zakładać grube kalesony i zasuwać.
Możliwe rozwiązania
Wydaje się, że póki co jedyne co zostaje to po prostu grać. Trzeba zacisnąć zęby, zasuwać. Jest jedna rzecz, która może się spodobać kibicom. Zmarzniętym piłkarzom będzie przynajmniej chciało się biegać. Jednak rozgrywanie meczów, takich jak spotkanie Motor-Pogoń, w temperaturze –15 stopni wydaje się proszeniem o bardzo głupią kontuzję. Grunt twardy jak beton niestety nie wybacza. Ekstraklasa w tak ekstremalnych warunkach powinna jednak się zastanowić, czy warto aż tak bardzo ryzykować zdrowie piłkarzy.

Dodaj komentarz