We czwartek 16 lipca o 19:00 miał miejsce pierwszy akord jeśli chodzi o polską piłkę w sezonie 2026/27. W ramach meczu o Superpuchar Polski zmierzyły się mistrz naszego kraju, Lech Poznań, oraz zdobywca pucharu Górnik Zabrze. Dla obydwu zespołów było to też przetarcie przed pierwszymi meczami eliminacji do Ligi Mistrzów, w którym Kolejorz zmierzy się z duński AGF Aarhus, a Górnicy zagrają z wicemistrzem Turcji, Fenerbahce Stambuł.
Mocny początek Lecha i zaskoczenie
Już w pierwszej minucie doskonałą okazję miał Mikael Ishak, jednak piłka po jego strzale powędrowała ponad poprzeczką. W następnych minutach trwał napór Lecha, który od początku chciał narzucić w tym spotkaniu swój styl gry. Jednakże to Górnik objął prowadzenie w 15 minucie. Piłkę po rzucie rożnym stracił Pablo Rodriguez, piłkarze Lecha nie zdążyli wrócić do obrony, gdzie z kontrą popędzili Zabrzanie, interweniować próbował Joel Pereira, jednak zrobił to na tyle niefortunnie, że piłka przeszła między jego nogami i trafiła w polu karnym do Maksyma Chłania, który z zimną krwią pokonał debiutującego dzisiaj w barwach Lecha bramkarza Mateusza Lisa.
Wyrównana pierwsza połowa
W następnych minutach Lech nie mógł odzyskać rytmu gry, zaś jego siła ofensywna znacząco spadła. Górnik zagęścił środek pola, a wszystkie piłki zagrywane przez Lechitów w ten rejon boiska kończyły się wybiciem piłki bądź jej przejęciem przez piłkarzy z Górnego Śląska. Marazm został przerwany w 27 minucie, gdy w pole karne z prawej strony wpadł Patrik Walemark, który podał do Antoniego Kozubala, Następnie zaś piłkarz Reprezentacji Polski u21 trafił prosto do bramki, po rękach bramkarza Górnika Phillipa Schulze. Po bramce na 1:1 mecz stał się bardzo wyrównany, a obydwie drużyny miały swoje sytuacje. Dla gości niebezpiecznie strzelał ponownie Maksym Chłań, jednak Lis odbił piłkę do boku. Dobre uderzenia dla Lecha oddali z kolei Walemark i Rodriguez, jednak strzał tego drugiego pewnie odbił Schulze. W międzyczasie niebezpieczny upadek zaliczył Jarosław Kubicki, który musiał opuścić boisko ze względu na uszkodzony nadgarstek. Po pierwszej, naprawdę ciekawej połowie kibice nie mogli się nudzić, albowiem obserwowali żywy mecz, w którym obydwie drużyny nie kalkulowały, atakując to w jedną, to w drugą stronę. To, oraz wynik 1:1 sugerowały duże emocje w drugiej połowie.
Świetna druga połowa Kolejorza
W drugą połowę Lech wszedł atomowo. Już w 46 minucie Mikael Ishak, po długo budowanej akcji od środka boiska, znalazł się na czystej pozycji po zagraniu od Kozubala i wykorzystał sytuację, dzięki czemu Kolejorz prowadził 2:1. Górnik oczywiście nie poddał się i dążył do wyrównania. Kapitalną okazję w 53 minucie miał Maksym Chłań, który w swoim stylu zszedł na prawą nogę i oddał strzał w „okienko”, który jednak świetnie obronił Mateusz Lis. Jednak to Lech ustalił ostatecznie wynik spotkania w 68 minucie. Akcje zaczął Filip Jagiełło, który podał do Yannicka Agnero. Iworyjczyk świetnie obrócił się z piłką i oddał strzał, który „wypluł” bramkarz Górnika, po czym dopadł do odbitej przez niego piłki Pablo Rodriguez i trafił do bramki, rehabilitując się niejako za stratę, która skutkowała golem dla Górnika. W 78 minucie swój debiut zaliczył trzeci ze sprowadzonych dotychczas piłkarzy, Irańczyk Allahyar Sayyadmanesh.
7 Superpuchar dla Lecha
Ostatecznie nic już, prócz niezaliczonego gola Lecha na 4:1 nie zmieniło się na boisku i Kolejorz wygrał mecz 3:1. To już siódmy w historii Superpuchar dla zespołu z Poznania, poprzedni raz Lechici zdobyli go dokładnie 10 lat temu. Znacznie ważniejsze jednak niż nazywany złośliwie „Supertalarzem” puchar wydaje się dobra gra Kolrjorza, która pozytywnie nastraja przed przyszłotygodniowym pojedynkiem z mistrzem Danii.

Dodaj komentarz