Po porażce w meczu numer 7 z Oklahomą City Thunder włodarze Denver Nuggets zobaczyli, że stabilizacja składu i bardzo ograniczone ruchy kadrowe nie gwarantują mistrzostwa, a dotychczasowa kadra nie gwarantuje walki o najwyższe cele.
Mała rewolucja
W trakcie przerwy między sezonami doszło do paru zmian personalnych, nie tylko na parkiecie, ale także w gabinetach. Denver opuścił GM Calvin Booth, a w trakcie sezonu zwolniony został trener Michael Malone. Najważniejszym zadaniem było wzmocnienie ławki rezerwowych, która była piętą Achillesową w poprzednich rozgrywkach. Do tej roli zostali sprowadzeni: Tim Hardaway jr., Bruce Brown i Jonas Valanciunas. Efekty tych podpisów widać praktycznie w każdym meczu Nuggets. Hardaway rzuca średnio prawie 14 punktów na mecz, będąc jednym z najlepszych rezerwowych w lidze, a dodając do tego fakt, że gra za minimum dla weterana to stosunek ceny do jakości jest nadwyraz korzystny. W dodatku charakterystyka Tima Hardaway’a idealnie dopełnia się z Christianem Braunem. Największym mankamentem w grze Brauna jest rzut za 3, coś z czego jego doświadczony kolega jest znany w lidze od wielu lat, takie argumenty Hardawaya dają dodatkowe możliwości w rotacji trenerowi Davidowi Adelmanowi. Powrót Bruce’a Browna do Denver musiał ucieszyć każdego kibica Nuggets, Brown daje w każdym meczu niesamowitą energię, a także sporą wszechstronność po obu stronach parkietu, jest jednym z tych zadaniowców, który wpasowałby się do każdej drużyny, a jego waleczność i żywiołowość często napędza cały zespół. Ważnym wzmocnieniem jest też Valanciunas, który jest zawodnikiem, którego długo brakowało w Denver czyli solidnego rezerwowego centra. Litwin gra już swój 14 sezon na amerykańskich parkietach, więc jego gra jest dobrze znana. Oprócz mankamentów jakim jest zdecydowanie mobilność, to Valanciunas umie rozszerzyć grę i całkiem nieźle zbiera, a jego minuty są całkiem efektywne. Choć pod koniec sezonu trener Adelman nie korzysta z usług Jonasa to sam fakt możliwości skorzystania z mierzącego 211 centymetrów Litwina daje pewien komfort. Rotację uzupełnia Peyton Watson, który zrobił duży postęp. Młody skrzydłowy zawsze wyróżniał się atletyzmem i grą w defensywie, jednak niewiele dawał po ofensywnej stronie. W tym sezonie znacząco poprawił rzut za 3 co otworzyło mu drogę do progresu w ataku. P-Wat będzie zastrzeżonym, wolnym agentem przez co utrzymanie go w składzie może być sporym problemem. Niespodziewanie w Nuggets na ważną postać wyrasta debiutant Spencer Jones, choć jego statystyki na poziomie 6 punktów na mecz nie zrobią na nikim wrażenia, to Jones przede wszystkim jest ekspertem od obrony jeden na jednego. Debiutant jest w stanie uprzykrzyć życie renomowanym graczom, a w ofensywie ewentualnie trafić otwartą trójkę z kornera.

Cameron Johnson-osąd bohatera
Największym ruchem Nuggets była zdecydowanie wymiana na linii Nets i Nuggets. Każdy w Denver miał duże nadzieje co do tego ruchu, gdyż Michael Porter jr. pomimo tego, że zdobył z Denver mistrzostwo to jego dyspozycja w zeszłej kampanii pozostawiała wiele do życzenia. Cam miał wznieść rozumienie gry i obronę na jeszcze wyższy poziom co częściowo się udało. Johnson zanotował świetny sezon w bardzo słabych Brooklyn Nets i przyciągnął zainteresowanie nie tylko drużyny z Kolorado. Jego pobyt w Denver trzeba ocenić niejednoznacznie. Na pewno rażą jego nietrafione trójki zwłaszcza na początku sezonu. Wejście do składu nie było imponujące, jednak w porównaniu z MPJ widać było różnicę w rozumieniu gry i płynności akcji. Z Johnsonem akcje Nuggets wyglądają na mądrzejsze gdyż jego decyzyjność jest prawidłowa, nie ma problemu z oddaniem piłki jak jego poprzednik, przez co tendencje przetrzymywania piłki przez Murray’a nie jest aż tak destrukcyjna jak bywało to gdy w składzie był Porter.

Kontuzje
To co wyhamowało Denver to zdecydowanie kontuzje kluczowych graczy i to w tym samym momencie. W pewnym momencie w Nuggets kontuzje mieli: Jokic, Gordon, Braun, Valanciunas, Johnson, Watson. Trzeba docenić głębie składu drużyny z Kolorado, gdyż byli w stanie wygrywać mecze dosyć regularnie. Problemy się wykształciły po powrocie największych gwiazd. Widać było, że Nikola Jokic i jego koledzy nie są w optymalnej dyspozycji i czas jaki potrzebowali na powrót do formy odbił się na bilansie Nuggets co może mieć kluczowy wpływ na walkę w fazie play off, zwłaszcza, że rywalizacja na zachodzie o miejsca od 4 do 7 jest bardzo zacięta i nie można nikogo lekceważyć. Jednak są w tej sytuacji pozytywy w postaci rozwoju innych graczy pod nieobecność liderów. Peyton Watson nie byłby w stanie zanotować takiego progresu w ofensywie jakby cały czas dostępny był Aaron Gordon, Spencer Jones mógłby nie mieć okazji do zaprezentowania swoich umiejętności w defensywie, te aspekty mogą być kluczowe w play off. Na szczęście dla kibiców Nuggets raporty zdrowotne aktualnie świecą pustkami, a Nikola Jokic pokazuje swoją wersję w najlepszym wydaniu notując bardzo wszechstronne statystyki i kolejny rok z rzędu jest na poziomie MVP. świetny sezon rozgrywa Jamal Murray, któremu wreszcie udało się zostać nominowanym do all star. Po zeszłym sezonie i kompletnie nieudanych Igrzyskach Olimpijskich jest to bardzo miła odmiana. Czy Denver zdobędzie mistrzostwo to czas pokaże, ale na pewno będzie bardzo ciężkim rywalem dla każdego kto ich napotka na swojej play offowej drodze.

Dodaj komentarz