Nowa miotła zadziałała. Ostrów zaskoczył całą ligę w Łodzi

Jeszcze kilka dni temu niewielu stawiałoby na taki scenariusz. Ostatni zespół tabeli przyjechał na trudny teren jednego z kandydatów do play-off, miał za sobą serię rozczarowujących występów, zmianę trenera i problemy kadrowe. Tymczasem to właśnie Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski sprawił największą niespodziankę 7. kolejki Metalkas 2. Ekstraligi. Drużyna prowadzona po raz pierwszy przez Tomasza Gapińskiego pokonała w Łodzi H. Skrzydlewską Orła 52:38, udowadniając, że w tym sezonie niczego nie można jeszcze przesądzać.

Już pierwsze biegi spotkania pokazały, że goście nie przyjechali do Łodzi wyłącznie po naukę. Ostrów rozpoczął mecz z ogromnym animuszem, błyskawicznie budując przewagę po dwóch podwójnych zwycięstwach. Frederik Jakobsen, Gleb Czugunow, a chwilę później także para młodzieżowców sprawili, że na tablicy wyników pojawił się rezultat 10:2 dla przyjezdnych.

Łodzianie odpowiedzieli jednak równie mocno. W kolejnych dwóch gonitwach sami wygrali podwójnie, doprowadzając do remisu po pierwszej serii. Szczególnie efektownie zaprezentował się Kacper Halkiewicz, który nie tylko zdobywał punkty, ale również pokazał bardzo dojrzałą jazdę w kontaktowej walce z bardziej doświadczonymi rywalami.

Przez pierwszą część zawodów kibice oglądali prawdziwą wymianę ciosów. Po siedmiu biegach wynik brzmiał 21:21, a aż sześć z siedmiu rozegranych wyścigów kończyło się rezultatem 5:1 dla jednej z drużyn. Na torze nie brakowało walki, mijanek i odważnych ataków.

Kluczowy moment nadszedł jednak w trzeciej serii.

Gleb Czugunow

Najpierw kapitalnie pojechali Jonas Seifert-Salk i Gleb Czugunow, wyprowadzając Ostrovię na prowadzenie, a chwilę później przełamał się Chris Holder. Australijczyk, który wrócił do składu po dwóch meczach przerwy, z biegu na bieg prezentował się coraz lepiej. Jego zwycięstwo w dziesiątym wyścigu okazało się niezwykle ważne, bo pozwoliło utrzymać przewagę przed decydującą fazą meczu.

Coraz większe problemy mieli za to gospodarze. Nie zawodził Villads Nagel, swoje punkty zdobywali Oliver Berntzon i Zach Cook, ale brakowało wsparcia ze strony pozostałych zawodników. Szczególnie słabiej niż zwykle prezentował się Marcin Nowak, a łodzianie przegrywali wiele kluczowych momentów na starcie.

Po jedenastu biegach wynik 36:30 dla Ostrowa zaczął coraz wyraźniej pachnieć sensacją.

Wówczas do głosu ponownie doszli liderzy gości. Świetne zawody rozgrywał Jakobsen, który przez cały wieczór imponował prędkością i spokojem. Duńczyk był praktycznie nieuchwytny dla rywali, a jego jazda przypominała występy zawodnika walczącego o czołowe lokaty w klasyfikacji najskuteczniejszych ligi.

Nieocenioną pracę wykonywali również Czugunow i Seifert-Salk. Zwłaszcza ten drugi pokazał ogromny charakter w dwunastym biegu, kiedy mimo silnej presji ze strony gospodarzy utrzymał pozycję i nie pozwolił Orłowi odrobić strat.

Przed wyścigami nominowanymi Ostrovia prowadziła już dziesięcioma punktami. Wtedy stało się jasne, że gospodarze potrzebują czegoś więcej niż tylko dobrej jazdy. Potrzebowali cudu.

Cud jednak nie nastąpił.

W czternastym biegu łodzianie próbowali jeszcze ratować sytuację rezerwą taktyczną, ale nawet Villads Nagel nie był w stanie odmienić losów spotkania. W wielkim finale wieczoru postawili kropkę nad „i” Jakobsen i Czugunow. Duńczyk przypieczętował płatny komplet punktów, a jego partner po kapitalnej walce na dystansie dowiózł kolejne cenne oczka.

Końcowy wynik 52:38 dla Ostrowa nie był dziełem przypadku. Goście byli tego dnia szybsi, skuteczniejsi na starcie i zdecydowanie bardziej zespołowi.

Dla Moonfin Magnus to nie tylko drugie zwycięstwo w sezonie, ale przede wszystkim sygnał, że drużyna nie zamierza składać broni w walce o utrzymanie, a być może nawet o coś więcej. Pierwszy mecz Tomasza Gapińskiego w roli szkoleniowca wypadł wręcz wymarzenie. Trudno powiedzieć, czy to efekt nowej miotły, czy po prostu długo oczekiwane przebudzenie zespołu, ale jedno jest pewne, w Ostrowie znów pojawiła się wiara.

W Łodzi natomiast powinny zapalić się lampki ostrzegawcze. Orzeł przegrał po raz pierwszy u siebie w tym sezonie i zrobił to w momencie, gdy wydawało się, że ma wszystko pod kontrolą. Jeśli drużyna chce pozostać w gronie kandydatów do play-off, musi szybko wyciągnąć wnioski.

Bo czwartkowy wieczór pokazał jedną rzecz wyjątkowo dobitnie, w Metalkas 2. Ekstralidze nie ma już łatwych meczów, a ligowy outsider potrafi w ciągu kilkunastu biegów zamienić się w pogromcę faworytów.

7 kolejka Metalkas 2 Ekstraliga

H.Skrzydlewska Orzeł Łódź — Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski 38:52

Łódź: Marcin Nowak 2+1 (0,2*,d,0), Oliver Bertzon 10 (3,3,1,0,3), Szymon Szlauderbach 3+2 (1,0,1*,1*), Zach Cook 9 (3,1,2,2,1), Villads Nagel 8+1 (2*,3,2,1,0,0), Kacper Halkiewicz 5+2 (0,2*,1*,2), Krzysztof Lewandowski 1 (1,0,-)

Ostrów: Gleb Czugunow 11+1 (3,2,3,1,2*), Jonas Seifert-Salk 8+2 (0,1*,2*,3.2), Frederik Jakobsen 14+1 (2*,3,3,3.3), Jakub Krawczyk 5+1 (0,2*,0,3), Chris Holder 7+2 (1,0,3,2*,1*), Filip Seniuk 4 (3,0,1), Paweł Sitek 3+1 (2*,1,0)

Bieg po biegu:

1. Czugunow, Jakobsen, Szlauderbach, Nowak 1:5

2. Seniuk, Sitek, Lewandowski, Halkiewicz 1:5 (2:10)

3. Cook, Nagel, Holder, Seifert-Salk 5:1 (7:11)

4. Berntzon, Halkiewicz, Seniuk, Krawczyk 5:1 (12:12)

5. Jakobsen, Krawczyk, Cook, Szlauderbach 1:5 (13:17)

6. Nagel, Czugunow, Seifert-Salk, Lewandowski 3:3 (16:20)

7. Berntzon, Nowak, Sitek, Holder 5:1 (21:21)

8. Jakobsen, Nagel, Halkiewicz, Krawczyk 3:3 (24:24)

9. Czugunow, Seifert-Salk, Berntzon, Nowak (d) 1:5 (25:29)

10. Holder, Cook, Szlauderbach, Seniuk 3:3 (28:32)

11. Krawczyk, Cook, Czugunow, Nowak 2:4 (30:36)

12. Seifert-Salk, Halkiewicz, Szlauderbach, Sitek 3:3 (33:39)

13. Jakobsen, Holder, Nagek, Berntzon 1:5 (34:44)

14. Berntzon, Seifert-Salk, Holder, Nagel 3:3 (37:47)

15. Jakobsen, Czugunow, Cook, Nagel 1:5 (38:52)

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *