Marc Marquez to niewątpliwie jedna z wielu legend świata MotoGP. W ostatnich miesiącach dokonał praktycznie niemożliwego – stał się liderem klasyfikacji generalnej MotoGP. Aby to osiągnąć musiał przejść przez piekło, z którego zawsze wychodzi z podniesionym czołem.
W zeszłym roku Hiszpan wygrywał seryjnie i nie pozostawiał żadnych złudzeń, że jest najlepszy. Świetnie przygotowany motocykl, talent i ciężka praca sprawiły, że MM93 powrócił na tron po straszliwych kontuzjach barku i podwójnym widzeniu. Często jest tak, że kiedy jeden sportowiec ciągle wygrywa, to w końcu pasjonaci są znudzeni. W jego przypadku było zupełnie inaczej. Wygrywanie było nagrodą za cierpienie, bóle i złamania, dlatego wielu mu kibicowało i życzyło jak najlepiej. Swoim wielkim zaangażowaniem, chęcią wygrywania i rezygnacją z dużych pieniędzy sprawił, że jego sukces i dokonania można porównywać do największych sportowców w historii.
Tydzień po zdobyciu Mistrzostwa w 2025 roku na torze Mandalika w Indonezjii Marc Marquez uległ wypadkowi, który został spowodowany przez Marco Bezzecchiego. Po tym zdarzeniu Mistrz Świata przeszedł operację łopatki i więzadeł. Wiadome było, że to był koniec sezonu dla zawodnika Ducati.
Następstwa tego zdarzenia nie były do końca uleczone. Wejście w nowy sezon nie był łatwy. Marc po prostu nie był przygotowany fizycznie i widać było jak się męczy na wyścigach głównych i narzeka na problemy z bólem. Ewidentnie nie czuł motocykla i wiadomo, że Mistrz nie jest w stanie powtórzyć sukcesów z roku ubiegłego. Do tego częste kraksy na pewno nie podnosiły zawodnika Ducati na duchu.
Na torze Le Mans Marquez uległ kolejnemu paskudnemu wypadkowi, w którym złamał kość śródstopia. Niezbędna była operacja. Za jednym razem zrobiono zabieg stopy oraz poprawkę operacji barku, ponieważ miał ucisk na nerw. Operacja miała miejsce 10 maja.
Po męczarniach na Mugello 31 maja MM93 tracił 102 punkty do lidera cyklu. W tym momencie było wiele głosów, że Marc się skończył, albo że nie jest w stanie rywalizować nawet o podium MotoGP. Niecały miesiąc po operacji karuzela Mistrzostw przeniosła się do Węgier. Balaton stał się punktem zwrotnym tego sezonu. MM93 zaczął wygrywać i odrabiać straty. Następnie Czechy, Sachsenring i Aragonia. Na swoich torach był bezkonkurencyjny, ponieważ dobierał odpowiednią taktykę i umiejętne zarządzanie tempem. W tej chwale przychodziły również kryzysy. Najbardziej widoczny był na Silverstone. Tam Marc nie miał czucia w motocyklu przez swoją kontuzję.
Mamy 13 września prawdopodobnie jeden z najważniejszych momentów w sezonie. Zwyciężając w Misano Marc Marquez w 105 dni odrobił stratę 102 punktów i został liderem MotoGP. Wcześniej rekord należał do Pecco, który odrobił 91 punktów i został Mistrzem Świata. W przypadku MM93 sezon trwa i jeszcze wiele może się wydarzyć. Jednak Marquez reprezentuje te cechy, które w sporcie przyciągają tłumy. Jego kariera i niezłomność stają się inspiracją dla wielu. Nie ważne, jak zakończy się sezon, to dla tego zawodnika należy się ogromny szacunek!

Dodaj komentarz