Slavko Vińcić. Gość bez którego nie ma nudnego meczu. Gdybyś Ty w swoim zakładzie pracował tak jak on sędziuje to dawno by Ci podziękowali. Jednak on dalej jest i psuje. Teraz swoimi dziwnymi decyzjami ukarał Brazylię.
Slavko co przepisom się nie kłania
Pan Vincić sędziuje już długo. Wyrobił sobie opinię solidnego, ale na pewno nie topowego arbitra. Ostatnio jednak dzieje się z nim coś złego. Najpierw tragicznie poprowadzony mecz Szwecja-Polska, w którym to liczba błędów przekroczyła limit na 3 lata w przód. Brak jednego, a może dwóch karnych dla Polski, niesłusznie odgwizdany „faul” Piątka, a na dodatek doliczony czas, w którym gry było może kilkanaście sekund po czym zakończył spotkanie. Jeden zły mecz może się zdarzyć, ale potem tragedia nastąpiła w meczu Bayern-Real. Co zabawne zazwyczaj w spotkaniach to jedna strona czuje się pokrzywdzona decyzjami sędziego, ale w tym starciu niezadowoleni byli zarówno jedni jak i drudzy. Tak, koleś gwizdał tak, że wkurzył wszystkich. Czy spotkała go za to kara? Oczywiście, że tak. Nie mógł pojechać na wakacje, ponieważ FIFA wysłała go na mistrzostwa świata. Tu pierwsze spotkanie i już są krzyki o kontrowersjach, choć niewyrzucenie Hakimiego po brutalnym faulu jest po prostu ogromnym błędem, a nie kontrowersją. Znowu po meczu jedni i drudzy krzyczą o tragicznym prowadzeniu spotkania, a FIFA pewnie jeszcze wyznaczy tego magika gwizdka do niejednego topowego meczu.

Anthony Taylor
Jeśli Vińcić zepsuł się ostatnio to Anthony Taylor rzadko kiedy poprowadził jakiś mecz dobrze. Obecność tego ananasa na murawie zawsze prowadzi do jakiś kontrowersji i skandali. Jego znakiem firmowym był mecz EURO 2024 pomiędzy Niemcami i Hiszpanią, który przerodził się w totalny chaos. Nieodgwizdana ręka Cucurelli spowodowała masowe wysyłanie do niego pogróżek z całego RFN, a on sam skarżył się na to w mediach. Jeszcze słynniejszy był jego mecz w Premier League, gdzie mierzyły się z sobą Chelsea oraz Bournemouth. Arbiter pokazał wtedy aż 16 żółtych kartek. Nie spodobało się to władzom angielskiej federacji, które postanowiły zawiesić wtedy partacza. Czy to jednak coś dało? NIE. Łysy drukarz miał nawet ostatnio okazję prowadzić mecz naszych orłów przeciwko Albanii. Trzeba mu jednak oddać, że ten mecz w miarę mu się udał. Nawet ślepej kurze trafi się ziarno.
Mateu Lahoz
Ten ananas na szczęście już nie gwiżdże. Jak pisałem na górze nawet Taylorowi coś czasami wyjdzie, a ten nigdy nie poprowadził spotkania dobrze. Firmówka? Mecz Argentyna-Holandia na mundialu 2022. Arbiter wyglądał wtedy jak 7 latek, który został wrzucony w sam środek kibolskiej ustawki w celu uspokojenia zwaśnionych stron. Nieporadne decyzje, brak stanowczej reakcji na chamskie zachowanie Argentyńczyków. Ten mecz to było abecadło złego prowadzenia meczu o wysoką stawkę. W ostatnich latach starając się wybielić swój wizerunek zaczął nawet przepraszać za spartolone mecze. Kajał się nawet przed całym klubem, czyli FC Barceloną, którą pozbawił w sezonie 13/14 mistrzostwa La Liga swoją decyzją o nieuznaniu prawidłowej bramki Leo Messiego. Jednak czy robił to z czystej dobroci? Nie. Ten gość jest teraz znanym ekspertem i debatuje na temat błędów arbitrów. Tak, największy partacz debatuje na temat tego czy jakiś inny sędzia popełni błąd. Żyjemy w dziwnych czasach.


Dodaj komentarz