Los Angeles Clippers przegrali na własnym parkiecie z Sacramento Kings 109:118, ale końcowy wynik sobotniego spotkania szybko przestał być najważniejszą informacją wieczoru. Na niespełna dziesięć minut przed końcem meczu parkiet opuścił Kawhi Leonard, który doznał urazu lewej kostki. Lider zespołu nie wrócił już do gry, a jego absencja w końcówce spotkania wyraźnie wpłynęła na przebieg wydarzeń.
Dla Clippers to nie tylko przerwana seria czterech zwycięstw, lecz także potencjalnie poważny problem w kluczowej fazie sezonu. Leonard w ostatnich tygodniach był najważniejszą postacią drużyny prowadzonej przez Tyronna Lue, a jego forma stanowiła jeden z fundamentów walki o miejsce w czołowej ósemce Konferencji Zachodniej.
Pechowa akcja w czwartej kwarcie
Do zdarzenia doszło w momencie, który wciąż pozostawiał Clippers realne szanse na zwycięstwo. Na zegarze pozostawało 9 minut i 27 sekund do końca czwartej kwarty, gdy Leonard bronił DeMara DeRozana. Podczas próby zmiany kierunku biegu skrzydłowy Clippers niefortunnie postawił stopę, tracąc równowagę i upadając na parkiet. Leonard szybko podniósł się z parkietu, jednak już po kilku krokach było widać, że porusza się z wyraźnym dyskomfortem. Utykając, skierował się najpierw na ławkę rezerwowych, a chwilę później w towarzystwie członków sztabu medycznego udał się do szatni. Po krótkim czasie klub poinformował, że zawodnik doznał skręcenia lewego stawu skokowego i nie wróci już do gry w tym spotkaniu.
Lider, którego zabrakło w końcówce
Moment zejścia Leonarda z parkietu okazał się punktem zwrotnym meczu. Clippers stracili zawodnika, który do tej pory był zdecydowanie najskuteczniejszą postacią na parkiecie. W zaledwie 26 minut gry Leonard zdążył zdobyć 31 punktów, trafiając 13 z 23 rzutów z gry, a do tego dołożył 6 zbiórek i 2 przechwyty. Jego ofensywna skuteczność pozwalała gospodarzom utrzymywać kontakt z dobrze dysponowanymi Kings. Po jego zejściu Los Angeles zaczęło mieć coraz większe problemy w ataku. Sacramento natychmiast wykorzystało moment dezorganizacji w szeregach gospodarzy i zaczęło systematycznie powiększać przewagę. Kings wygrali ostatnią kwartę 34:26, a końcowy wynik 118:109 przypieczętował zwycięstwo gości.
Rekord w cieniu kontuzji
Jeszcze zanim opuścił parkiet, Leonard zapisał się jednak w historii organizacji. Jego występ przeciwko Kings był 45. kolejnym meczem z co najmniej 20 punktami, co oznacza nowy rekord klubu. Poprzedni należał do Boba McAdoo i pochodził z sezonu 1974/75, kiedy drużyna funkcjonowała jeszcze jako Buffalo Braves. Dla Leonarda to kolejny dowód znakomitej formy w trwających rozgrywkach. Skrzydłowy Clippers notuje w tym sezonie średnio 28,3 punktu na mecz, co jest najlepszym wynikiem w jego dotychczasowej karierze.
Niepokojący powrót starego problemu
Największe obawy w Los Angeles budzi jednak fakt, że problem z lewą kostką nie jest dla Leonarda nowością. Pod koniec lutego zawodnik przyznał, że od dłuższego czasu zmaga się z bólem w tym miejscu. Sam określił go wtedy jako „uporczywy i powracający”. Sobotni uraz może więc oznaczać nie tylko jednorazowy incydent, ale także pogłębienie wcześniejszych problemów zdrowotnych. W przypadku zawodnika, który przez całą karierę musiał zmagać się z różnego rodzaju kontuzjami, każda taka sytuacja budzi w organizacji uzasadniony niepokój.
Kings wykorzystali swoją szansę
Podczas gdy Clippers musieli radzić sobie bez swojego lidera, Sacramento konsekwentnie realizowało swój plan na końcówkę spotkania. Bohaterem drużyny gości został Precious Achiuwa, który rozegrał jedno z najlepszych spotkań w sezonie. Silny skrzydłowy zakończył mecz z dorobkiem 25 punktów i 13 zbiórek, dominując w walce pod koszem. Kings byli skuteczni zarówno w ataku, jak i w obronie, wykorzystując moment osłabienia rywala. W barwach Clippers oprócz Leonarda dwucyfrową liczbę punktów zdobyli także Darius Garland (25 punktów i 7 asyst), Bennedict Mathurin (24 punkty i 6 zbiórek) oraz John Collins (10 punktów), jednak ich wysiłek nie wystarczył, by odwrócić losy spotkania.
Trudna sytuacja w tabeli
Porażka z Sacramento oznacza dla Clippers pogorszenie sytuacji w tabeli Konferencji Zachodniej. Zespół z Los Angeles ma obecnie bilans 33 zwycięstw i 32 porażek, co daje mu ósme miejsce w konferencji. Drużyna wyprzedza jeszcze Golden State Warriors i Portland Trail Blazers, ale traci dystans do Phoenix Suns oraz Denver Nuggets. W niezwykle wyrównanej rywalizacji na Zachodzie każdy mecz może mieć ogromne znaczenie dla końcowego układu tabeli, zwłaszcza w kontekście walki o bezpośredni awans do fazy play-off.
Kolejny mecz już za chwilę
Clippers nie będą mieli zbyt wiele czasu na analizę porażki. Już w poniedziałek podejmą u siebie San Antonio Spurs. Dla drużyny Tyronna Lue będzie to okazja do szybkiej rehabilitacji po nieudanym spotkaniu z Kings. Kluczowe pozostaje jednak pytanie, czy w tym meczu na parkiecie pojawi się Kawhi Leonard. Na razie klub nie przekazał szczegółowych informacji dotyczących jego stanu zdrowia ani ewentualnej długości przerwy.
Sezon w cieniu zdrowia
Leonard rozgrywa obecnie 15. sezon w NBA i siódmy w barwach Clippers. Mimo upływu lat pozostaje jednym z najbardziej kompletnych zawodników ligi, potrafiącym dominować zarówno w ataku, jak i w obronie. Jednocześnie jego kariera od dawna naznaczona jest walką z kontuzjami, które wielokrotnie przerywały okresy najwyższej formy. Dlatego każdy kolejny uraz natychmiast staje się jednym z najważniejszych tematów wokół drużyny z Los Angeles. Clippers wciąż mają szansę na udany finisz sezonu i walkę w fazie play-off. Jednak w organizacji nikt nie ma wątpliwości, że powodzenie tych planów w ogromnym stopniu zależy od jednego zawodnika.
Kawhi Leonard pozostaje sercem i liderem tej drużyny.
A jego zdrowie może zadecydować o tym, jak zakończy się sezon w Los Angeles.

Dodaj komentarz