Nasza reprezentacja bardzo długo miała napastników na jakimkolwiek poziomie. Ostatni raz bez bardzo solidnego napastnika byliśmy w czasach Tomasza Frankowskiego, gdy ten odbił się od Elche. Teraz niestety wracamy do tych czasów.
Stan napastników
Robert Lewandowski- nasz wieloletni czempion. Gość od 2008 roku strzela sezon w sezon. Nie ma klubu, w którym by mu nie wyszło. Czy to Znicz Pruszków, czy to FC Barcelona. Wszędzie wymiatał. Niestety teraz będzie grał w Chicago Fire. Oznacza to, że pierwszy raz od dawna nie będzie zakładał topowej koszulki. Zespół ten jest wyceniany na mniej niż Lech Poznań. Oby jednak wypaliło.
Krzysztof Piątek- miał podbić Milan, ale się nie udało. Potem uwił sobie szczęśliwe gniazdko w Besiktasie w Turcji. Dziś niestety gra w Katarze. W jakim klubie? Kogo to w sumie obchodzi. Jest cienko, ponieważ liga katarska jest słabsza od Ekstraklasy.
Karol Świderski- „świder” zawsze był takim dobrym duchem naszej reprezentacji. Gość niestety jednak idzie do Widzewa Łodź. Nikt nie chce ujmować ani Karolowi ani Łodzianom. Fajnie, że liga rośnie, ale gdy ktoś idzie do zespołu, który ledwo utrzymał się w polskiej lidze raczej się zwija niż rozwija.
Adam Buksa- solidny kawał nieheblowanego drewna. Gość poszedł do Udinese, ale chyba Serie A nie podbił. Trzy gole w całym sezonie to kiepski dorobek. Raczej nie będzie pierwszym wyborem selekcjonera Urbana.
Karol Czubak- aktualnie chyba nasz najlepszy napastnik poza Robertem. Jakkolwiek głupio by to nie zabrzmiało. Postrzelał w Motorze i wysuwa się na naturalnego zastępce Lewandowskiego na boisku. Nie wiadomo czy odejdzie, a nawet jeśli to gdzie. Oby tylko znowu się za bardzo nie pospieszył z przenosinami za granicę.

Co mamy?
Jak napiszemy losowo nazwy klubów to wygląda to kiepsko. Chicago Fire, Al-duhail, Udinese, Motor Lublin i Widzew Łódź. Gdybyśmy nie wiedzieli, że to reprezentacja Polski to można byłoby pomyśleć, że to jakaś Rumunia czy Bułgaria. Nie ma się oczywiście co oszukiwać, że Lewandowski nagle zapomni jak się strzela po tygodniu w w USA. Wszak Messi na tym mundialu udowadnia nam, że gdy grasz w cienkiej lidze to odpoczywasz i możesz dać z siebie 200% na wielkiej imprezie. Może tak będzie z Robertem na Euro 2028. Cała reszta to także powolny zjazd do bazy. Piątek dostał z Kataru ofertę nie do odrzucenia. Świderski dostał wielką kasę w Widzewie, a i Buksa pewnie zaraz będzie rozglądał się za innymi opcjami. Tylko Czubak wydaje się być jakkolwiek perspektywiczny. Ma 26 lat i już raz odbił się od Belgii, więc z drugim atakiem na silniejsze ligi jednak lepiej się wstrzymać.
Jak było dawniej?
Teraz każdy Janusz może powiedzieć „kiedyś to było”. Jeszcze parę lat temu mieliśmy Arka Milika z Napoli, gdzie był mutantem. Mieliśmy Lewandowskiego, którego nikomu nie trzeba było przedstawiać. Był również obecnie trochę zapomniany Łukasz Teodorczyk. Dziś każdy zabijałby się o gościa, który ładuje seriami bramki w Belgii. Wtedy jednak nie miał szans na przebicie się do kadry. Jeszcze gorzej sytuacja reprezentacyjna wyglądała w przypadku Kamila Wilczka. Typek jest legendą w Danii, a polską koszulkę przyodział zaledwie parę razy. Mamy dziwne wrażenie, że dziś grałby u nas regularnie. Polski kibic musi przyzwyczaić się do tego, że za parę lat gwiazdą naszego ataku będzie jakiś zawodnik z rodzimej ligi.

Dodaj komentarz