Są biednym wyspiarskim państwem. Przez lata niszczyły je dyktatorskie rządy, trzęsienia ziemi. Dziś kraj ten jest zdemolowany przez ogromną przestępczość, z którą państwo już dawno przestało sobie radzić. Skala przemocy jest tak duża, że reprezentacja grała kwalifikacje na wyjeździe. Tak, mecze domowe na wyjeździe. Piłkarze przynajmniej na chwilę mogą pozwolić haitańskiej ludności na oderwanie się od szarej rzeczywistości.
Niełatwa historia
Czasy państwowości Haiti sięgają już początków XIX wieku, gdy na wyspie wybuchnął bunt przeciwko francuskim władzom. Władze wysłały wtedy Polaków do tłumienia powstania, jednak nasi rodacy szybko olali walkę i zakumplowali się z miejscową ludnością. Potem historia Haiti to ciągła historia bycia dominowanym, raz Hiszpanie, raz USA, cały czas wszyscy starali się wziąć kraj pod swojego buta. Potem jednak było jeszcze gorzej. Władzę przejął Francois Duvalier, który mimo początkowo dobrych chęci szybko popadł w paranoję, a jego bojówki niszczyły kraj mordując wszystkich, którzy przeciwstawili się tyranowi. Po jego śmierci władzę przejął jego syn. Rządy tych dwóch kretynów doprowadziły państwo do katastrofy. Następnie gdy wydawało się, że będzie coraz lepiej Haiti nawiedziło gigantyczne trzęsienie ziemi po którym nastąpiła epidemia cholery. Potem nie było lepiej, władzę przejęli przestępcy. Do dziś niszczą oni kraj, który nazywany jest upadłym państwem.

Haiti na mistrzostwach świata

Wyspiarskie państwo raz wystąpiło na mundialu. Niestety nie była to udana przygoda, trzy porażki, w tym jedna z Polską. Tak, to nasi rodacy ukarali Haitańczyków najbardziej. Wygraliśmy wtedy 7:0, a mecz do dziś jest przedstawiany jako jeden z najbardziej jednostronnych w historii mistrzostw świata. w starciach z Argentyną i Włochami nie było dużo lepiej, na plus można odnotować dwie bramki strzelone przez gwiazdę kadry czyli Emmanuela Sanona. Potem na przemian albo wycofywali się z eliminacji albo odpadali.
Największa gwiazda
Tutaj najbardziej rzuca się w oczy jedna postać z dawnych, lepszych czasów. Emmanuel Sanon, czyli Manno przez lata był przez Haitańczyków tak ubóstwiany jak Messi w Argentynie czy Ronaldo w Portugalii. Gość dał reprezentacji dwa najlepsze momenty na mundialu 1974, jeden gol zdobyty z Włochami i jeden z Argentyną zapewniły mu piłkarską nieśmiertelność. Po tym udało mu się nawet przenieść do Belgii i do USA, gdzie dalej udowadniał swoją wartość. Przetarł szlaki swoim rodakom, dla których wyjazd za granicę był praktycznie niemożliwy. Z kolei jego śmierć w 2008 rokiem była wielką żałobą dla całego kraju. W jego pogrzebie uczestniczyło aż 10 tysięcy ludzi, a jego pierwszy klub czyli Don Bosco zastrzegł dożywotnio numer „10” na koszulce, z którym grał.
Związki z Polską

Naszym najlepszym łącznikiem z Haitańskim futbolem jest jeden asior, co grał kiedyś w Wiśle Kraków. Wilde-Donald Guerrier raczej nigdy nie był wielką gwiazdą naszej ligi, ale był na pewno jej bardzo barwną postacią. Zawodnik grał w białej gwieździe trzy lata, strzelił 20 goli i przeniósł się do ligi tureckiej. To nie był koniec jego przygody z naszym krajem. W 2022 roku wrócił do Krakowa, ale już nie do Wisły, ale do Wieczystej. Tym razem jednak nie podbił drużyny, ponieważ rozegrał w niej tylko pięć spotkań. Jak to mówią do trzech razy sztuka, więc w 2025 roku znowu zawitał do stolicy małopolski, tym razem do Hutnika. Jego związki z naszym krajem są aż nadto widoczne, ponieważ gracz posiada polskie obywatelstwo, a jego żona to Polka, wnuczka legendy Wisły Kraków- Ryszarda Wójcika.
Droga na mundial
Eliminacje w strefie CONCACAF są dość ikoniczne. Nie dlatego, że są takie emocjonujące. Grupy są tak słabe, że takie San Marino mogłoby dać sobie radę. Dlatego też w pierwszej rundzie Haiti mierzyło się z takimi potęgami jak Curacao, San Lucia, Aruba i Barbados. Udało się przegrać tylko jeden mecz i dało to awans. W następnym etapie na Haitańczyków czekały Honduras, Kostaryka i Nikaragua. Z tej grupy chyba tylko rodacy Keylora Navasa wydawali się jakkolwiek silni, choć ta kadra to też cień dawnej siły. Ten etap udało się przebrnąć z pierwszego miejsca i awansować na amerykańskie mistrzostwa. Warto dodać, że Haiti nie grało spotkań domowych u siebie. Niestety kraj jest teraz tak niebezpieczny, że wszyscy boją się tam grać.
Jak poradzą sobie na mistrzostwach?
Powiedzieć, że mają szanse na awans z grupy to szaleństwo. Czekają tam na nich Brazylia, Szkocja i Maroko. Każdy punkt będzie w kraju świętem, choć na nie raczej nikt nie liczy. Celem jest pojechać, pokazać cokolwiek i wrócić albo lepiej nie. Kraj raczej nie będzie też mógł liczyć na cenne wsparcie swoich fanów, ponieważ bilety na mecze po kilkaset dolarów odstraszają wszystkich mieszkańców tego biednego państwa. W każdym razie warto wierzyć, warto walczyć. Oni nie będą mieli presji, a czasami to najlepsze co może być.

Dodaj komentarz