Wokół Los Angeles Clippers i Kawhia Leonarda robi się coraz bardziej gorąco. NBA stanowczo zakwestionowała informacje przedstawione przez ESPN dotyczące prowadzonego od 11 miesięcy śledztwa w sprawie możliwego obchodzenia salary cap.
ESPN informowało, że liga nie znalazła dowodów na to, aby właściciel Clippers Steve Ballmer przekazywał Leonardowi pieniądze za pośrednictwem sponsorów, omijając zasady limitu wynagrodzeń. Według stacji obie strony miały również negocjować zakończenie sprawy.
NBA odpowiedziała jednak zdecydowanie. Rzecznik ligi Mike Bass stwierdził, że publikacja ESPN zawiera „liczne i istotne nieścisłości”. Jednocześnie liga nie sprecyzowała, które konkretnie informacje uważa za nieprawdziwe.
Sprawa dotyczy m.in. relacji Leonarda z firmą Aspiration, która miała zawrzeć z zawodnikiem umowę sponsorską wartą 28 milionów dolarów. Pojawiły się zarzuty, że mogła ona służyć obejściu zasad salary cap. W śledztwie znalazły się również trzy inne firmy współpracujące z Clippers.
Sam klub konsekwentnie zaprzecza jakimkolwiek nieprawidłowościom. Clippers przekonują, że przedstawianie zawodników partnerom biznesowym jest normalną praktyką, a klub nie negocjował ani nie ustalał warunków umów Leonarda.
Cała sytuacja ma również wpływ na przyszłość samego zawodnika. Toronto Raptors osiągnęli w czerwcu porozumienie w sprawie powrotu Leonarda, ale transakcja nie została jeszcze sfinalizowana. Raptors nie chcą podejmować ryzyka przed zakończeniem dochodzenia NBA, a Clippers potwierdzili, że transfer pozostaje wstrzymany.
Steve Ballmer oraz Clippers zaprzeczają zarzutom, NBA nadal prowadzi postępowanie, a przyszłość transferu Leonarda pozostaje niepewna.
Komisarz Adam Silver liczy, że śledztwo zakończy się przed końcem lata. Tymczasem 29 września rozpoczynają się obozy treningowe NBA.
Jak myślicie – czym zakończy się śledztwo NBA i czy Kawhi Leonard ostatecznie trafi do Toronto?

Dodaj komentarz