Nasza ekstraklasa staje się płaska jak holenderski krajobraz!

Przed sezonem wiele wskazywało na to, że część stawki odjedzie za gigantyczne jak na naszą ligę pieniądze. Tymczasem liga przed finiszem jeszcze bardziej się „spłaszczyła”.

Lider zawodzi w arcyciekawym meczu

Lech mógł w tej kolejce odjechać, ale oczywiście tego nie zrobił. Co z tego, że grasz fajnie w ataku skoro Twoja obrona nie istnieje, a udowodnił to mecz z GKS Katowice. Skończyło się na hokejowym 3:3. Dla Lecha oznacza to, że dalej będą liderem. Dla Katowiczan z kolei, że wcale nie muszą zapominać o walce o europejskie puchary. Dla Poznaniaków jest to gigantyczne rozczarowanie, wszak z tym zwycięstwem mogli odjechać reszcie stawki. Teraz jednak ciągle muszą patrzeć się za siebie.

Legia robi to co umie najlepiej

Warszawiacy już witali się z gąską. Zwycięstwo w meczu z Górnikiem mogło dać im bezpieczny odjazd od strefy spadkowej. Jednak nie było triumfu, bo Legioniści stracili bramkę na 1:1 w ostatnich sekundach spotkania. Kolejny remis za kadencji Papszuna. Dalej to lepsze wyniki niż porażki za Iordanescu czy Astiza, jednak samymi remisami ligi nie wygrasz. Górnik udowodnił z kolei, że nawet bardzo zły mecz da się zamienić na punkt. Tak, nie widać już w nich tej werwy z początku sezonu, ale przy tak płaskiej lidze dalej nawet ten jeden punkcik pozwala kręcić się przy czołówce.

Widzew wygrał mecz

Tak, ta wiadomość brzmi jak fakenews. Zdecydowanie jednak nim nie jest. Łodzianie pokonali pewnie Termalicę, w końcu grając swoją piłkę. Nie no, wróć. Zagrali niemrawo, paskudnie, a wymęczone 1:0 z Niecieczanami grającymi w 10 chluby nie przynosi. Daje jednak trzy punkty, które są bardzo ważne w kontekście walki o utrzymanie. Po to został zatrudniony Vuković. Serb miał dać utrzymanie defensywnym stylem i realizuje swoją wizję. Kto wie, może jednak zobaczymy Łodzian w przyszłym sezonie dalej w ekstraklasie, a nie w 1 lidze.

Arewicz, CC BY 3.0 , via Wikimedia Commons

Arka w końcu gra w piłkę

Wydawało się, że Arka jest murowanym kandydatem do spadku. Murowanie przecież było kluczem do szczęścia trenera Szwargi. Jednak już go nie ma, jest Pan Banasik. Trener ten zauważył, że Gdynianie mają o wiele większy potencjał ofensywny niż defensywny. W meczu przyjaźni z Cracovią postawił na wymianę ciosów. Przyniosła ona jeden punkt. Nie jest to byle jakie osiągnięcie. Przecież to Arka jest najgorzej punktującą drużyną na wyjazdach w tym sezonie. Zdecydowanie należy sobie powiedzieć, że Arka jeszcze nie spadła, a nowy trener tchnął w nią nowego ducha.

Raków nie istnieje

Raków Częstochowa to nie jest jeden klub. Jest Raków z Papszunem u sterów i Raków bez Papszuna. Na nieszczęście dla kibiców „medalików” Pana Marka pod jasną górą już nie ma. Są za to brak motywacji, chęci oraz tragiczne wyniki. Trener Tomczyk nie wie jak to poukładać. Drużyna jest zbudowana według widzimisie Papszuna. Sytuacja wygląda więc tak samo jak za czasów Szwargi. Jest budżet, są piłkarze, nie ma stadionu i wyników. Remis z Motorem 1:1 wybitnie to pokazuje. W tym sezonie są bezpieczni, ale w przyszłym albo się ogarną albo może być walka o utrzymanie.

Lars Smit, CC0, via Wikimedia Commons

Reszta spotkań nie przejdzie do historii piłki

Radomiak powoli bardzo intensywnie walczy nie o utrzymanie, ale o spadek. Zespół z mazowsza przegrał z Zagłębiem 0:1. Jeśli tu nic się nie zmieni to mamy kandydata do spadku. Wisła kontynuuje swój piękny sen, a w tym śnie pokonała Lechię i dalej na serio walczy o puchary. Jaga również traci impet. W ostatnich 9 meczach Białostoczanie wygrali zaledwie 1 spotkanie. Remis z Koroną jest kontynuacją stagnacji. Mecz Pogonii z Piastem zakończył się niespodzianką, bo to Szczecinianie wygrali 2:0 i oddalili się od strefy spadkowej.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *