Nagrody za połowę sezonu czas przyznać, od najmniej do najbardziej ważnych w mojej ocenie. Zaczynamy!
Most Improved Player
Nie przepadam za Danim Avdiją, no nic nie poradzę. Nie zmienia to jednak faktu, że poczynił k-o-l-o-s-a-l-n-y postęp. Chłopak ciągnie w tym sezonie Portland notując średnie na poziomie 27-7-7. W dwóch pierwszych meczach tego roku zanotował kolejno 33pkt z Utah Jazz i 41pkt z Houston Rockets. Na szczęście jest jeszcze jeden zawodnik, którego rozwój jest równie spektakularny a organizacja, którą reprezentuje dała jasny znak, że chce oprzeć na nim swoją przyszłość transferując dotychczasową gwiazdę nr1 do Waszyngtonu. Już wiecie o kim mowa? Oczywiście, Jalen Johnson jest kocurem w tym sezonie. Do takich jak on będzie należała liga po odejściu na emeryturę Lebrona, Stepha czy KD.
Inne nazwiska, o których myślałem: Ryan Rollins, Keyonte George, Peyton Watson.
Rookie Of The Year
Nie będę oryginalny na samym początku. Choć mnóstwo talentu zawitało do ligi w ostatnim drafcie podobnie jak w przypadku nagrody MVP mamy dwóch wyraźnych liderów. Jednym z nich jest zawodnik, którego na osłodę po utracie Luki Doncicia dostali kibice w Dallas – Cooper Flagg. Dla wielu pewniak do ROTY jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Na początku swojej przygody w NBA próbowany przez coacha Kidda na pozycji rozgrywającego, ostatnio zaczął grać na swojej nominalnej pozycji i rozwinął skrzydła. Wspaniały to dzieciak (piszę dzieciak bo Cooper dopiero niedawno skończył 19 lat!), który w swoim najlepszym dotychczasowym występie przeciwko Utah Jazz rzucił 42pkt przy 13/27 rzutów z gry. Dożyliśmy czasów, w których 19 letni rookie gra tak jakby był w tej lidze od co najmniej kilku sezonów.
A propos dojrzałości w grze – Kon Knueppel, mierzący jordanowskie 198cm wzrostu guard z Charlotte. 22 grudnia 2025 w meczu z Cavs ustanowił nowy rekord NBA w najszybciej zdobytych stu „trójkach”.
Co łączy tych dwóch zawodników oprócz ogromnego talentu do koszykówki i praktycznie identycznych statystyk w swoim pierwszym sezonie w NBA? To, że obaj wywodzą się z uczelni Duke – może tutaj tkwi sekret ich zaskakującej dojrzałości?
Wyróżniającymi się nazwiskami są oczywiście VJ Edgecombe z 76ers, Cedric Coward wybrany w tamtym roku przez Memphis Grizzlies oraz Derik Queen z Pelikanów. Ja jednak stawiam na Flagga – wg mnie przyszłego All Stara i członka All NBA.
Coach of the year
Eric Spoelstra nigdy nie zdobył tej nagrody. Uwierzycie? Niestety w tym roku też jej raczej nie zdobędzie. Na półmetku rozgrywek na pozycję lidera wysunął się coach Detroit Pistons – JB Bickerstaff. I ma ku temu mocne argumenty bo to jak wygląda w tym sezonie jego zespół robi ogromne wrażenie. Nie przepadam za ta nagrodą bo kryteria jej przyznawania są chyba nie do końca sprawiedliwe. Czysta statystyka podpowiada, że zwycięzcą powinien zostać trener, którego drużyna notuje najlepszy bilans w lidze czyli Mark Daigneault z OKC. To co w takim razie powiedzieć o Joe Mazzulli, któremu do tej pory zarzucano że prowadzi tzw. „samograja” w składzie z Tatumem, Brownem, Whitem i innymi gwiazdami? Skład Bostonu w tym sezonie jest daleki od tego co reprezentował sobą w sezonie mistrzowskim, a mimo to Mazzulla ze swoją ekipą rozsiadł się wygodnie na drugim miejscu w konferencji wschodniej i nie zamierza najwyraźniej składać broni. Decyzję kto jest najlepszym trener na tym etapie sezonu pozostawiam Wam. Ja nie wiem.

Defensive Player Of The Year
Rudy 102 wciąż to ma. Często wyśmiewany bo jakiś skoczek weźmie go na plakat lub zaprosi do tańca wcześniej wyciągając na obwód. Gobert to jednak filar defensywny Minnesoty, która jest w tej chwili na 4 miejscu w lidze po bronionej stronie parkietu tracąc 109,8pkt na 100 posiadań. To chyba ostatni sezon Goberta, w którym może zdobyć tę nagrodę – po pierwsze w czerwcu kończy 34 lata a po drugie kolejne sezony będą należały do innego Francuza, wiecie kogo mam na myśli.

Sixth Man Of The Year
Lubię tę nagrodę a będąc bardziej precyzyjnym lubię kandydatów do niej. Nie są to gwiazdy z pierwszych stron gazet, jednocześnie to często ludzie, którzy mają ogromny wpływ na finalny sukces drużyny. O ile lepszy był Boston z Pritchardem czy Minny z Reidem kiedy ci zdobywali swoje nagrody? Mam wrażenie, że taki zapalnik z ławki jakim w tym sezonie jest Anthony Black, Jaime Jaquez Jr. lub wcześniej wspomniany Naz Reid to czyste złoto dla każdej ekipy w NBA.
Reid zdobył tę nagrodę dwa lata temu, Anthony Black od prawie dwóch miesięcy wychodzi w pierwszej piątce (choć technicznie spełnia na razie wymóg rozegranych co najmniej 50% spotkań z ławki) i bardziej kojarzy się już jako gracz pierwszej piątki, więc może Jaquez Jr.? Osobiście byłem zachwycony tym zawodnikiem podczas jego sezonu debiutanckiego, w drugim sezonie dotarł chyba do tzw. rookie wall i znacząco obniżył loty. Obecnie gra jednak świetnie notując średnie na poziomie 15,7pkt-5,1zb-4,8as. i to on jest moim wyborem.

Most Valuable Player
Przepraszam bardzo ale ja akurat tutaj mam od kilku lat zabetonowany umysł. MVP to Nikola Jokic. Koniec. Kropka.
Kompletnie nie rozumiem argumentu o pozycji drużyny w tabeli. To jest nagroda indywidualna. Nie przeszkadza mi totalnie, że najlepszy zawodnik gra np. w czwartej drużynie tabeli a drugi w pierwszej. Jeśli ten pierwszy jest lepszy od drugiego to jest po prostu lepszy i wybór jest jasny. Nawet jeśli jest tylko trochę lepszy.
Powiem Wam jakie ja stawiam sobie kluczowe pytania wybierając tego najlepszego gracza na Ziemi.
1. Wyobraź sobie, że jesteś GM-em dowolnego klubu na świecie i masz pełen dostęp do każdego zawodnika, który uprawia ten piękny sport jakim jest koszykówka – od kogo zaczynasz budowanie składu? Ja zaczynam od Jokera.
2. Który zawodnik obecnie ma największy wpływ na kolegów z zespołu, przy kim zawodnicy ze średniej półki robią się po prostu dużo lepsi? Znowu Jokic. Ani Shai, ani Luka, ani tym bardziej Giannis nie mają tutaj podjazdu.
3. Która drużyna ucierpi najbardziej jeśli wyjmiesz z niej danego kandydata do tytułu MVP? Znowu Jokic? Chyba tak, choć tutaj moje myśli szybują delikatnie ku Panu Grekowi z Bucks.
Także przepraszam SGA i Lukę, na chwilę obecną mimo że Joker jest kontuzjowany i nie widzimy go na parkietach od jakiegoś czasu to właśnie jest mój wybór.
Inne nazwiska, które warto wspomnieć: Victor Wembanyama, Jaylen Brown i Cade Cunningham.


Dodaj komentarz