Na Motoarenie w Toruniu nie było dziś meczu. Była demonstracja siły. Pres Grupa Deweloperska Toruń po raz drugi z rzędu urządziła rywalom pokaz bezlitosnej dominacji i w ramach 10. kolejki PGE Ekstraligi rozbiła Krono-Plast Włókniarza Częstochowa 67:23. Różnica 44 punktów nie tylko oddaje przebieg spotkania – ona go wręcz nieco łagodzi, bo w wielu momentach przewaga gospodarzy wyglądała jeszcze bardziej przytłaczająco.
Już przed startem trudno było mówić o wyrównanych szansach. Torunianie tydzień wcześniej roznieśli Orlen Oil Motor Lublin 61:29 i wracali do domu w roli drużyny, która znajduje się w kapitalnym rytmie. Z kolei Włókniarz Częstochowa przyjechał jako zespół zamykający tabelę, bez zwycięstwa w sezonie i z coraz większym ciężarem kolejnych porażek. W praktyce był to więc klasyczny scenariusz „lider kontra outsider” – tyle że w żużlu takie mecze czasem lubią pisać własne historie. Tym razem jednak żadnej sensacji nie było.
Od pierwszych metrów Motoarena zaczęła dyktować warunki. Już inauguracyjne biegi pokazały, że gospodarze dysponują nie tylko lepszym startem, ale przede wszystkim wyraźnie większą prędkością na dystansie. Nawet jeśli zawodnicy Włókniarza potrafili wygrać moment startowy albo dobrze rozegrać pierwszy łuk, bardzo szybko byli doganiani i mijani. Różnica tempa była widoczna gołym okiem.
W pierwszej serii jedynie Rohan Tungate próbował jeszcze trzymać kontakt, twardo broniąc się przed Patrykiem Dudkiem. To jednak był raczej pojedynczy epizod niż zapowiedź wyrównanego meczu. Z każdym kolejnym biegiem przewaga Torunia rosła, a goście coraz częściej bronili się już tylko przed stratami większego kalibru.
W kolejnych odsłonach spotkania Włókniarz momentami potrafił „urwać” pojedyncze punkty, głównie dzięki walce w środku stawki lub błędom juniorów gospodarzy, ale nie było w tym żadnej regularności. Toruń natychmiast odpowiadał podwójnymi zwycięstwami lub kontrolowanymi biegami zakończonymi 4:2.
Swoje robiła też różnica w stabilności sprzętowej i dyspozycji liderów. W ekipie gospodarzy niemal każdy element układanki funkcjonował bez zarzutu. Robert Lambert i Patryk Dudek jechali bardzo równo i skutecznie, Emil Sajfutdinow imponował powtarzalnością, a Norick Blödorn i juniorzy dokładali niezwykle ważne punkty, utrzymując wysokie tempo całego zespołu.
Po stronie Włókniarza obraz był znacznie bardziej poszarpany. Największym problemem okazała się nie tylko szybkość, ale też brak stabilności w kolejnych biegach. Mikkel Michelsen miał wyraźne problemy sprzętowe, po dobrych startach tracił pozycje na dystansie, momentami spadając nawet z czoła stawki na koniec biegu. Również pozostali zawodnicy nie byli w stanie znaleźć odpowiednich ustawień, które pozwoliłyby nawiązać realną walkę.
W drugiej części meczu obraz nie tylko się nie zmienił – on się pogłębił. Torunianie zaczęli seryjnie wygrywać biegi podwójnie, a Motoarena coraz bardziej przypominała zamknięty tor treningowy dla gospodarzy, którzy mogli testować różne warianty jazdy i ustawień bez większej presji ze strony rywali.
W pewnym momencie mecz został praktycznie rozstrzygnięty, już po dziewiątym biegu różnica punktowa była na tyle duża, że jedynym pytaniem pozostawał rozmiar zwycięstwa. W końcówce gospodarze nie zwolnili jednak tempa, dokładając kolejne podwójne wygrane i budując wynik, który robi wrażenie nawet w realiach PGE Ekstraligi.
Ostatecznie Toruń wygrał 67:23, a Włókniarz nie zdołał wygrać ani jednego biegu drużynowo. Jedynymi momentami, w których goście mogli mówić o realnej rywalizacji, były pojedyncze starcia indywidualne, głównie z udziałem Tungate’a, ale to zdecydowanie za mało, by mówić o jakiejkolwiek równowadze sił.
Warto podkreślić skalę dominacji gospodarzy: komplet punktów zdobyli liderzy zespołu, a niemal każdy zawodnik dorzucił swoje „cegiełki” do wyniku, co pokazuje nie tylko formę indywidualną, ale też szerokość składu. W takich meczach to właśnie głębia drużyny robi największą różnicę i Toruń wykorzystał ją do maksimum.
Dwa mecze, dwa pogromy i coraz większy znak zapytania dla ligi
To już drugi domowy mecz z rzędu, w którym Pres Grupa Deweloperska Toruń całkowicie rozbija rywala. Najpierw 61:29 z Motorem Lublin, teraz 67:23 z Włókniarzem. Takie wyniki w krótkim odstępie czasu nie są w Ekstralidze codziennością, nawet w meczach liderów z outsiderami.
To również rodzi pytania o skalę finansową i organizacyjną takich spotkań. W środowisku żużlowym nieoficjalnie mówi się, że przy tak wysokich zwycięstwach i punktowaniu całego składu, łączny koszt premii za dwa ostatnie domowe mecze może sięgać nawet około miliona złotych. Oczywiście są to szacunki i nieoficjalne kalkulacje, ale dobrze pokazują one, że za taką dominacją idzie nie tylko sportowy efekt, ale też konkretne liczby w klubowym budżecie.
Jedno jest pewne: Motoarena w obecnej formie staje się jednym z najtrudniejszych miejsc do zdobycia choćby punktu, a Toruń coraz mocniej sygnalizuje, że w tym sezonie nie zamierza być tylko uczestnikiem walki o czołówkę ale realnym celem jest obrona mistrzowskiego tytułu.
10. runda PGE Ekstraligi
Pres Grupa Deweloperska Toruń – Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 67:23 (pierwszy mecz 53:37, bonus PRES Grupa Deweloperska)
Toruń: Patryk Dudek 13+2 (3,2*,2*,3,3), Robert Lambert 15 (3,3,3,3,3), Norick Bloedorn 12+1 (1,3,3,3,2*), Mikkel Michelsen 5+2 (2*,2*,1,0), Emil Sajfutdinow 11+1 (3,3,3,2*,-), Mikołaj Duchiński 6+2 (2*,2*,1,1), Antoni Kawczyński 5+1 (3,0,2*), Nicolai Heiselberg Ns
Włókniarz: Rohan Tungate 8+1 (2,2,t,1*,1,2), Sebastian Szostak 1+1 (0,1*,0,-), Jakub Miśkowiak 2 (0,0,2,0,0), Mads Hansen 5 (1,1,0,2,1), Jaimon Lidsey 4 (1,0,2,1,-,0), Franciszek Karczewski 0 (0,-,-), Szymon Ludwiczak 3 (1,0,1,1,0), Alan Ciurzyński 0 (0)
Bieg po biegu:
1. Dudek, Tungate, Blödorn, Miśkowiak 4:2
2. Kawczyński, Duchiński, Ludwiczak, Karczewski 5:1 (9:3)
3. Sajfutdiinow, Michelsen, Lidsey, Szostak 5:1 (14:4)
4. Lambert, Duchiński, Hansen, Ludwiczak 5:1 (19:5)
5. Bloedorn, Michelsen, Hansen, Miśkowiak 5:1 (24:6)
6. Sajfutdinow, Tungate, Szostak, Kawczyński 3:3 (27:9)
7. Lambert, Dudek, Ludwiczak, Lidsey 5:1 (32:10)
8. Sajfutdinow, Miśkowiak, Duchiński, Hansen 4:2 (36:12)
9. Lambert, Dudek, Ludwiczak, Szostak, Tungate (t) 5:1 (41:13)
10. Bloedorn, Lidsey, Michelsen, Ciurzyński 4:2 (45:15)
11. Dudek, Hansen, Tungate, Michelsen 3:3 (48:18)
12. Bloedorn, Kawczyński, Lidsey, Ludwiczak 5:1 (53:19)
13. Lambert, Sajfutdinow, Tungate, Miśkowiak 5:1 (58:20)
14. Dudek, Blödorn, Hansen, Miśkowiak 5:1 (63:21)
15. Lambert, Tungate, Duchiński, Lidsey 4:2 (67:23)

Dodaj komentarz