Panama zdecydowanie nie zalicza się do faworytów amerykańskiego mundialu. Wszak jest to reprezentacja, którą pokochał cały świat gdy na mistrzostwach świata w 2018 celebrowali bramkę jakby wygrali całą imprezę. Konkretnie bramkę przeciwko Anglii. Na 1:6. Czy tym razem będzie inaczej, lepiej? Serce mówi oby, rozum mówi, że niekoniecznie.

Kraj, który znany jest tylko z jednej rzeczy
Panama nie jest krajem dużym. Jednak czy trzeba być wielkim żeby być ważnym? Nie, to właśnie ten kraj z Ameryki Łacińskiej kontroluje bardzo ważny kanał panamski. Szlak morski, którym przepływa lwia część okrętów, która dzięki niemu nie musi opływać całej Ameryki. Budowa kanału pochłonęła życie wielu robotników. Mało znanym faktem jest, że szlak ten mimo, że znajdował się na terytorium kraju długo do niego nie należał. Mocarstwa, które go wybudowały płaciły Panamczykom ochłapy za jego dzierżawę, sami przytulając ogromne zyski. Kraj jednak w końcu postawił na swoim i dziś czerpie już większość pieniędzy pochodzących od właścicieli statków, które przepływają przez jego terytorium.

Skrajna bieda? Niekoniecznie
Większość ludzi słysząc egzotyczną nazwę kraju oraz znając jego położenie od razu wyobraża sobie kraj bardzo biedny. Państwo w którym rządzą krwawe kartele narkotykowe. Oczywiście jest w tym cząstka prawdy, jednak Panama w porównaniu z państwami ościennymi radzi sobie zaskakująco dobrze. Kraj wyróżnia się na tle innych w swoim sąsiedztwie niższą przestępczością i wyższym PKB.
Brak piłkarskiej kultury
Liga piłki nożnej w kraju nie ma najwyższego poziomu. Wiele klubów jest niedoinwestowanych. Stadiony wyglądają jak w Polsce w latach słusznie minionych, a o jakimkolwiek zapleczu można zapomnieć. Liga składa się z 12 ekip, które są profesjonalnymi zespołami. Hegemonem jest Tauro. Największym problemem piłki nożnej w kraju jest brak kultury piłki nożnej. W kraju zdecydowanie bardziej popularny jest baseball. Lata wpływów USA narzuciły większe zainteresowanie ich sportem. Dziś Panama jest jednym z krajów gdzie na piłkę nożną mówi się zarówno football jak i soccer. Na szczęście w kraju i tak zachowała się dość spora grupa kibiców, która nie pozwoliła „kopanej” pójść w zapomnienie.
Droga na mistrzostwa świata
Kraj startował z chyba najłatwiejszej federacji jeśli chodzi o awans na mundial. Rywale w pierwszej fazie eliminacji (Belize, Montserrat) nie przyprawiają większości kibiców na świecie o dreszcze. Pierwsze miejsce przed Nikaraguą dało im pewny awans do drugiej rundy, gdzie czekała na nich Gwatemala, Salwador i Surinam. Tutaj również obyło się bez komplikacji i skończyło pierwszym miejscem. Dało to ekipie znad kanału panamskiego pewny awans do światowego czempionatu.
Gwiazdy reprezentacji
Tutaj niestety kraj nie ma wielkiego pola do popisu. Największym z wielkich jest tam Amir Murillo. Gość gra w Besiktasie Stambuł, czyli nawet w nienajmocniejszej ekipie ligi tureckiej. Sam Amir nie jest gwiazdą zespołu. Miał swój lepszy okres. Teraz jednak obrońca nie jest już w swojej najmocniejszej formie. Szczyt jego możliwości był rok temu, wtedy jego wartość według Transfermarkt wynosiła 10 milionów euro. Dziś jest to 8 baniek. Sam zawodnik grał wcześniej we francuskiej Marsylii, gdzie właśnie był na szczycie swojej kariery. Nie wiadomo jak dalej potoczy się jego kariera. Wydaje się, że aktualnie jest na poważnym zakręcie.

Polskie wątki
Polaków grających w lidze panamskiej niestety nie uświadczymy. Jest jednak ciekawy przypadek Panamczyka nad Wisłą. Luis Henriquez nie tylko grał w Lechu Poznań. On tego Lecha podbił. Osiem lat spędzonych w klubie z ulicy bułgarskiej czyni go klubową legendą. Luis raczej nigdy nie był czołowym zawodnikiem pierwszego składu. Był kimś więcej, kimś kto nie narzekał gdy siedział na ławce, jednak gdy trener go potrzebował od razu meldował się na boisku i dawał z siebie 130%. Najciekawszym wątkiem jest to, że Lech ściągnął go bezpośrednio z ligi panamskiej. Tak, w czasach gdy dziś bezpiecznie ściąga się zawodników z Europy wtedy ktoś z Poznania postanowił zaryzykować i zdecydowanie się to opłaciło.

Jak potoczy się ich przygoda na mundialu?
Tutaj niestety nie ma się nad czym rozpisywać. W grupie L na mistrzowskiej imprezie trafili bardzo pechowo. Anglia, Chorwacja oraz Ghana niestety nie pozostawiają złudzeń na pozytywne zakończenie tej pięknej historii. Pewnych nadziei można się upatrywać w tym, że Ghana i Chorwacja mają swoje najlepsze lata za sobą. Tylko czy to daje jakąkolwiek nadzieje? Niestety pewnie nie. Analitycy dają im maksymalnie jeden punkt po szczęśliwym remisie. Może jednak Panama pokaże coś więcej? Nieraz było tak, że kopciuszek sprawiał sensację. Może będzie tak i tym razem.


Dodaj komentarz