To miał być jeden z najciekawszych meczów końcówki sezonu zasadniczego NBA, a skończyło się na sportowym i zdrowotnym alarmie w Los Angeles. W czwartkowym spotkaniu z Oklahoma City Thunder lider mocno rozpędzonych ostatnio Lakers, Luka Dončić, doznał urazu lewego mięśnia dwugłowego uda i nie dokończył meczu. Po spotkaniu trener JJ Redick potwierdził, że Słoweniec przejdzie rezonans magnetyczny, który ma pokazać skalę problemu.
Dla Lakers to wiadomość wyjątkowo niepokojąca, bo uraz pojawił się w momencie, gdy zespół walczy o jak najwyższe rozstawienie przed play-offami, a sam Dončić jest jednym z głównych kandydatów do najważniejszych nagród indywidualnych sezonu. Sam mecz w Oklahoma City od początku układał się fatalnie dla drużyny z Kalifornii. Thunder narzucili ogromne tempo, agresywnie bronili i błyskawicznie zbudowali wysoką przewagę. Lakers przegrywali wysoko już po pierwszej połowie, a po przerwie sytuacja wcale się nie poprawiła. Właśnie wtedy doszło do najgorszego scenariusza. Na 7:39 przed końcem trzeciej kwarty Dončić ruszył z akcją lewą stroną boiska, próbując przebić się przez podwojenie ze strony obrońców Oklahomy. W pewnym momencie gwałtownie się zatrzymał, złapał za tył lewej nogi i natychmiast było widać, że nie chodzi o zwykłe przeciążenie. Słoweniec od razu odrzucił piłkę, zaczął utykać, a chwilę później położył się przy linii końcowej. Przez moment leżał na parkiecie, zakrywając twarz koszulką, zanim podbiegli do niego fizjoterapeuci i sztab medyczny. Ostatecznie zszedł do szatni o własnych siłach, ale obrazek był bardzo wymowny – frustracja, ból i świadomość, że problem może być poważniejszy niż chwilowe spięcie mięśnia.
Redick: problem pojawił się już wcześniej
Po meczu trener Lakers przyznał, że sygnały ostrzegawcze pojawiły się jeszcze w pierwszej połowie. Dončić miał odczuwać dyskomfort w okolicach uda już wcześniej i był sprawdzany przez sztab medyczny w przerwie.
– Sprawdziliśmy go, dostał pomoc, został dopuszczony do dalszej gry – powiedział JJ Redick.
To oznacza, że sztab nie zignorował problemu, ale uznał, że zawodnik może wrócić na parkiet. Dončić faktycznie pojawił się po przerwie, jednak jego ostatnia akcja zakończyła się przedwczesnym zejściem do szatni i jeszcze większymi obawami. Redick nie ukrywał rozczarowania, zwłaszcza że mecz był już praktycznie rozstrzygnięty. Lakers przegrywali ponad 30 punktami, a plan – jak zdradził szkoleniowiec – zakładał, że podstawowi gracze dostaną kilka minut po przerwie, by spróbować zmniejszyć straty. Jeśli to się nie uda, mieli zostać zdjęci z boiska.
Los chciał, że uraz Dončicia wydarzył się właśnie w tym krótkim oknie.
Fatalny występ Lakers i wyhamowany Dončić
Jeszcze przed kontuzją Dončić nie przypominał zawodnika, który w ostatnich tygodniach seryjnie demolował rywali. Lider Lakers zdobył tylko 12 punktów, trafiając 3 z 10 rzutów z gry, w tym zaledwie 1 z 7 za trzy. Dołożył 7 asyst, 4 zbiórki i popełnił kilka strat.
To ogromny kontrast wobec jego niedawnej dyspozycji. W pięciu z siedmiu poprzednich spotkań przekraczał granicę 40 punktów, a cały poprzedni miesiąc miał wręcz historyczny. Dončić był motorem napędowym świetnej serii Lakers i jednym z najgorętszych nazwisk całej ligi. W Oklahoma City został jednak skutecznie odcięty przez bezlitosną defensywę Thunder. Gospodarze regularnie podwajali, zmuszali go do oddawania trudnych rzutów i wybijali Lakers z rytmu niemal od pierwszych minut.
To nie była tylko porażka. To był wieczór, w którym wszystko poszło źle.
LeBron i szatnia Lakers: „To ostatnia rzecz, jaką chcesz zobaczyć”
Po końcowej syrenie w obozie Lakers dominował nie tyle gniew po wysokiej porażce, co po prostu niepokój. Głos zabrali koledzy Dončicia, którzy nie ukrywali, że kontuzja lidera przyćmiła wszystko inne.
LeBron James mówił wprost, że na tym etapie sezonu taki obrazek to najgorszy możliwy sygnał.
– To ostatnia rzecz, jaką chcesz zobaczyć. Zwłaszcza gdy chodzi o zawodnika tego kalibru. Pozostaje mieć nadzieję na najlepszy scenariusz i szybki powrót – podkreślił LBJ.
W tym wszystkim Lakers musieli mierzyć się jeszcze z jednym problemem zdrowotnym. Austin Reaves również miał chwilę grozy po starciu i nienaturalnym ruchu przy walce o luźną piłkę. Jak przekazał Redick, obrońca poczuł ból w okolicach pleców i między żebrami, ale był w stanie kontynuować grę. Na dziś wszystko wskazuje na to, że jego przypadek nie jest tak poważny jak sytuacja Dončicia.
To może być kluczowy moment sezonu Lakers
Największy problem polega na tym, że kontuzja Dončicia przychodzi w absolutnie najgorszym możliwym momencie. Lakers są w końcówce sezonu zasadniczego i walczą o utrzymanie wysokiej pozycji w Konferencji Zachodniej. Każdy mecz ma teraz ogromne znaczenie, a margines błędu praktycznie nie istnieje.
Jeśli uraz okaże się poważniejszy, Los Angeles mogą stracić nie tylko najlepszego strzelca, ale też zawodnika, wokół którego zbudowali ofensywny rytm w ostatnich tygodniach. Dončić był twarzą najlepszego okresu Lakers w tym sezonie i człowiekiem, który dawał drużynie przewagę nawet wtedy, gdy gra się nie kleiła.
Bez niego Lakers stają się zespołem znacznie łatwiejszym do zatrzymania. Oczywiście wciąż mają LeBrona Jamesa, ale w praktyce brak zdrowego Dončicia oznacza zupełnie inne perspektywy przed play-offami.
W grze także nagrody indywidualne
Jest jeszcze drugi wymiar tej historii – indywidualny. Dončić rozgrywa sezon na poziomie absolutnej supergwiazdy i jeszcze kilka dni temu jego nazwisko mocno wybrzmiewało w kontekście MVP. W ostatnim miesiącu wszedł na kosmiczny poziom punktowania i znów był jednym z najbardziej dominujących graczy ligi.
Teraz jednak pojawia się problem regulaminowy. Czwartkowy mecz był dla niego 64. występem w sezonie. Aby zachować pełne prawo do najważniejszych wyróżnień indywidualnych NBA, zawodnik musi rozegrać co najmniej 65 spotkań.
To oznacza, że Dončić potrzebuje jeszcze jednego występu w końcówce sezonu, by w ogóle pozostać w grze o oficjalne nagrody. Jeśli uraz wykluczy go na dłużej, może to oznaczać nie tylko cios dla Lakers, ale też brutalne zamknięcie jego indywidualnej kampanii.
Co dalej?
Na razie wszystko zależy od piątkowego rezonansu. Dopiero badania pokażą, czy mamy do czynienia z lekkim naciągnięciem, przeciążeniem, czy czymś poważniejszym. W przypadku urazów mięśnia dwugłowego uda kluczowe są pierwsze 24–48 godzin – wtedy najłatwiej ocenić realny zakres uszkodzenia i czas potrzebny na powrót.
O uraz Luki zapytaliśmy również naszego zaprzyjaźnionego specjalistę Lucjana Kasprzaka, który przez 13 sezonów pracował z koszykarzami AZS Koszalin na poziomie Ekstraklasy. Oto co powiedział:
– Kontuzja mięśnia dwugłowego uda, jest poważnym urazem i gojenie wymaga czasu. Jest to mięsień szybko kurczliwy i próba przyśpieszenia powrotu do gry, grozi odnowieniem i pogłębieniem urazu. Okres gojenia mięśniowego to 4-6 tygodni. W przypadku zerwania mięśnia okres powrotu znacznie się wydłuża.
Najbliższe dni będą więc dla Lakers czasem napięcia i wyczekiwania. Tym bardziej że przed nimi kolejne ważne mecze, w tym szybki powrót do rywalizacji z czołówką Zachodu.
Na dziś wiadomo jedno: porażkę z Thunder da się wyrzucić z pamięci. Ewentualnych dłuższych problemów zdrowotnych Luki Dončicia – już nie.
PS. Okazuje się również, że kibiców – idiotów jest pełno na świecie. Również w Oklahomie. Obejrzyjcie poniższe nagranie i powiedzcie czy komentarz kibica OKC był potrzebny w takim momencie?

Dodaj komentarz