Bogdanka LUK Lublin po czwartkowym starciu w rozgrywkach Ligi Mistrzów z Halkbankiem Ankarą utrzymała niesamowitą passę zwycięstw. Ekipa z Wilfredo Leonem w składzie po pięciosetowej batalii wyszarpała cenny triumf na trudnym terenie. Nie brakowało emocji.
Początek spotkania był bardzo nerwowy zarówno po stronie Halkbanku Ankara, jak i Bogdanki LUK Lublin. Wilfredo Leon przy pierwszej akcji posłał potężny cios po prostej, jednak piłka znalazła się daleko w aucie. Po chwili Ulas Kiyak nie popisał się w polu serwisowym. Gospodarze z biegiem kolejnych akcji coraz lepiej odnajdywali się w tym spotkaniu, mowa o między innymi grze blokiem, która najpierw zatrzymała atak Leona, a następnie Jackson Young nie zdołał przebić się przez ręce Ertugrula Gazi Metina. Turecki zespół cały czas starał się utrzymać dwa punkty przewagi, a goście za wszelką cenę starali się odrobić straty. Zespół prowadzony przez Stephane’a Antigę walczył do ostatniej akcji pierwszego seta, niestety zabrakło niewiele przy grze na przewagi, a ostateczny cios zadali gospodarze blokując Leona.

Druga odsłona była już zupełnie inna, a polski zespół od razu wypracował sobie przewagę czterech punktów. Różnica z akcji na akcję rosła i w tej partii to gospodarze musieli się głowić, jak zmienić obraz gry. Tuż przed końcówką seta na tablicy wyników było już 9:18, a kibice Lublina mogli być spokojni o końcowy rezultat tej partii. Kluczem do zwycięstwa była przede wszystkim zagrywka, która ,,odrzucała’’ Halkbank Ankara bardzo od siatki przez co mieli utrudnioną organizację akcji. Ostatecznie drugi set zakończył się wynikiem 16:25.
Drużyna gospodarzy w kolejnej odsłonie nie była w stanie wrócić do wyrównanej gry z Lublinem. Mimo, że początek wydawał się podobnie do pierwszej partii to polski zespół to od razu wrzucił wyższy bieg i od razu przewaga ekipy Antigi zaczęła się powiększać, jednak Halkbank zdołał doprowadzić do remisu w końcowej fazie seta. Lublinianie wytrzymali presję nałożoną przez rywali i mogli cieszyć się z końcowego zwycięstwa po autowym ataku Mateya Kaziyskiego (24:26).
Wydawało się, że Bogdanka złapała wiatr w żagle i czwarty set zakończy to spotkanie. Drużyna z Ankary wróciła w wielkim stylu wypracowując w pierwszej fazie tej partii kilkupunktową przewagę, co doprowadziło zwycięstwa gospodarzy 26:24.
Tie-break nie był straszny dla polskiego zespołu. Pomimo wyrównanego seta, ostatnie słowo należało do klubu z Lublina. Ostatni punkt zdobył Aleks Grozdanov popisując się efektownym asem serwisowym, który po chwili odebrał statuetkę MVP całego spotkania.

Dodaj komentarz