Liga mistrzów jak zawsze nie rozczarowała!

W Lidze Mistrzów kolejne rozstrzygnięcia. Jednak na pewno nikomu wyniki z pierwszego spotkania nie dają spokojnego awansu. Można powiedzieć, że rozczarowali wszyscy. Część słabą grą, a część nieskutecznością.

W Madrycie słychać gnicie

Real zrobił to co w tym sezonie wychodzi mu najlepiej. Znowu rozczarował kibiców. Królewscy dostali od Bayernu 1:2. Na uwagę zasługuje forma Manuela Neuera, który bronił jak w transie. Niemiec mimo 40 lat na karku strzeże bramki jak za najlepszych lat. W Realu z kolei szwankuje wszystko. Od obrony do ataku. Niektórzy złośliwi twierdzą, że zły wpływ na ekipę ma Kilian Mbappe, wszak to bez niego Real notował najlepsze wyniki w tym sezonie, na przykład w świetnym dwumeczu z City. Jedno jest pewne- albo Real się ogarnie albo w rewanżu w Monachium nie mają czego szukać.

Werner100359, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Arsenal może wygrał, ale bez fajerwerków

Kanonierzy byli lepsi od Sportingu, widoczna była klasa ekipy z Londynu. Co jednak po klasie jak klub stwarza okazje, których nie ma kto wykorzystać. Głupio stracili szansę na spokojny rewanż, ponieważ wygrali zaledwie 1:0. Słowa uznania należą się Sportingowi. Klub z Portugalii gra w tym sezonie bardzo dobrze co potwierdza to, że byli jakkolwiek nawiązać walkę z wielkim Arsenalem

PSG robi to co wychodzi im najlepiej

Paryżanie to nie klub. Paryżanie to walec. Ekipa Enrique zniszczyła Liverpool, mimo, że nie widać tego w samym wyniku. Spokojne 2:0 wskazuje na dość wyrównany mecz. Tak jednak nie było, winne samo sobie PSG. Francuzi zamiast strzelać kolejne bramki woleli bawić się piłką. Tylko dzięki temu Arne Slot jeszcze jest trenerem Liverpoolu, tak to będą musieli poczekać z jego wywaleniem do rewanżu na Anfield.

Zakarie Faibis, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Atletico triumfuje, Barcelona dołuje

Gdy w zeszłym sezonie oglądaliśmy ekipę Flicka mogliśmy się tylko pytać jak dobrzy będą w tym. Jednak nic z tego. Wczorajszy mecz pokazał dobitnie, że Blaugrana potrzebuje pilnych wzmocnień. Głupia, czerwona kartka Cubarsiego zaczęła dzieło zniszczenia. Yamal ciągle kiwał, Rashford marnował. Skończyło się na 2:0 dla ekipy Simeone, która grała swój futbol. Piłkę opartą na wkurzaniu technicznego rywala. Na Camp Nou słychać frustrację. Laporta albo wykombinuje pieniądze na wzmocnienia albo już może żegnać się z poważnym graniem na lata.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *