Legenda przez wielkie „L”. Czas pożegnać Fabiańskiego!

Niektórzy piłkarze przeżywają swój najlepszy okres w karierze dopiero po 30 roku życia. W przypadku Łukasza można powiedzieć, że jego kariera zaczęła się dopiero w momencie gdy wielu piłkarzy zaczyna myśleć o emeryturze. Fabiański udowodnił również, że można być wielkim w mniejszych klubach.

Złe dobrego początki

Lech Poznań mu nie zaufał, dostał tylko jedno spotkanie w pucharze Polski, potem jednak jego potencjał zauważył inny klub. Łukasz Fabiański swoją profesjonalną karierę zaczął w Legii Warszawa. To stamtąd wyciągnął go Arsenal. Jednak czy jego przygoda w Londynie była udana? Niestety nie, wręcz klub był obiektem żartów, że jego jedyni bramkarze to Almunia i właśnie nasz rodak. Polak nie był pewnym punktem i często nawet pojawiał się w składankach z najgorszymi interwencjami. Potrafił wybronić cudowne sytuacje, ale to wszystko po to, żeby w tym samym meczu spektakularnie coś zepsuć. Aż w 2014 roku Arsenal postanowił go oddać. Pod swoje skrzydła wzięła go Swansea i to zdecydowanie był strzał w dziesiątkę.

Prawdziwe odbicie

Łukasz w nowym klubie od razu dostał numer 1 na koszulce i szybko odpłacił się za zaufanie. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, że ten sam gość, który był wyśmiewany w Arsenalu tak bardzo czarował w nowej ekipie. W tym sezonie nie był już zmiennikiem. W barwach „łabędzi” rozegrał 37 spotkań ligowych i zdecydowanie był jednym z najlepszych piłkarzy w swoim klubie. Zresztą następny sezon również był cudowny. Znowu pełne zaufanie i 37 spotkań. Fabian był skałą, dzięki której Swansea traciła dużo mniej bramek niż byłoby to z innym bramkarzem. Pod koniec tego samego sezonu było miło nawet w barwach reprezentacji.

Светлана Бекетова, CC BY-SA 3.0 GFDL, via Wikimedia Commons

Pamiętne EURO 2016

Turniej, który do dziś w naszym kraju wspomina się z wielkim sentymentem był absolutnym majstersztykiem w wykonaniu Fabiańskiego. Oczywiście znów zaczynał jako drugi, ale dość szybko połamał się Szczęsny dzięki czemu Łukasz szybko dostał okazję na bronienie. Czy ją wykorzystał? Ludzie, on wszedł do tej bramki z drzwiami i futryną. Szczególne podziękowania należą mu się za mecz z Szwajcarią w 1/8 finału. To dzięki jego interwencjom udało się wytrzymać do karnych. W konkursie jedenastek co prawda nie wybronił nic, ale zostawił po sobie świetne wrażenie. Był jednak jeden mały szkopuł. Totalnie nie radził sobie z karnymi, zarówno w meczu z helwetami jak i w poźniejszym z Portugalią nie udało mu się powstrzymać ani jednej jedenastki rywala. Kto jednak o tym pamiętał. Nawałka mógł po prostu postawić na Boruca akurat w tym momencie meczu.

Jajogłowy06, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Absolutny peak kariery

To co się działo dalej w jego piłkarskiej przygodzie było przepiękne. W 2018 roku wziął go West Ham, który również dał mu numer 1. O ile w poprzednim klubie Fabiański bronił świetnie to w Londynie pokazał 200% kunsztu. Wraz z kolegami nawet dołożył w 2023 roku do gabloty puchar za wygranie ligi konferencji. Jednak niestety z wiekiem musiał się pogodzić z coraz mniejszą ilością okazji do gry. Już w sezonie 23/24 grał dużo mniej i był bardziej golkiperem od pucharów niż od rozgrywek ligowych. Sezon później niestety nie grał już prawie wcale i w 2025 roku West Ham mu podziękował. Było to tak chamskie, że oburzyli się nawet fani drużyny młotów. Skala niezadowolenia i pochopność tego ruchu doprowadziły do sytuacji gdzie klub się musiał kajać. Łukasz dostał przedłużenie umowy na jeszcze jeden sezon, ale to już nie było to. Kontuzja i zespół, który był już ruiną nie dał rady nawet utrzymać się w Premier League. Spadek oznacza również to, że Fabiański ogłosił oficjalny koniec kariery. Szkoda, ale niestety 41 lat na karku robi swoje. Legenda West Hamu zostanie jednak na wieki.

Niedoceniany w kadrze?

Zawsze jedna rzecz spędzała sen z powiek kibicom polskiej reprezentacji. Dlaczego kolejni selekcjonerzy ciągle szukali dla niego zmiennika. Dlaczego na głównym turnieju bronił tak naprawdę tylko raz. W 2018 roku gdy był w absolutnym gazie nie dostał zaszczytu bronienia w meczu otwarcia z Senegalem co skończyło się pięknym błędem Szczęsnego. Zwykły kibic miał wrażenie, że kolejni trenerzy nawet kosztem wyniku nie chcieli na Fabiańskiego stawiać. Zresztą nawet w ostatnio udzielonym wywiadzie Łukasz powiedział, że zasłużył na miejsce w bramce podczas mundialu w Rosji. Jedynym mankamentem tego chłopaka było jedynie to, że był bardzo skromny. Ogólnie jest to dobra cecha, ale nie w świecie showbiznesu, a tym właśnie jest dzisiejsza piłka.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *