Królowie okienka transferowego! Kornel Lisman w Venezii!

Mistrz Polski jest bardzo aktywny na rynku transferowym i chodzi tu nie tylko o transfery do klubu. Dziś potwierdzony został transfer wychodzący z Lecha. Kolejorz sprzedał Kornela Lismana do beniaminka Serie A – Venezii FC. Kwota transferu, jak na okoliczności towarzyszące, imponująca – ponad 2 mln €!

Statystyki, a transfer

Dwudziestolatek poprzednią rundę pauzował z powodu poważnej kontuzji, a cały sezon zamknął takimi liczbami:
– 13 meczów w Ekstraklasie (jedna asysta w przegranym meczu z Arką Gdynia),
– 2 mecze w rezerwach Lecha (także jedna asysta w meczu z Kluczevią Stargard)
– 3 mecze w Lidze Konferencji (bez liczb),
– 2 mecze w eliminacjach do Ligi Europy (gol w wygranym meczu z Genk),
– 2 mecze w eliminacjach do Ligi Mistrzów (bez liczb).

Łącznie 787 minut na boisku. Mówiąc delikatnie, statystyki nie są imponujące… Oczywiście zdajemy sobie sprawę,
że Niels Frederiksen nie zawsze dawał mu szanse, ale powoli starał się go wkomponować go w skład Lecha. Młody Lechita z bardzo dobrej strony pokazał się w wyjazdowym meczu z belgijskim Genk. Kolejorz wygrał 2:1, a Lisman strzelił gola po efektownym rajdzie prawą stroną boiska. Jesteśmy pewni, że scouting Włochów jest na wysokim poziomie, ale chyba to właśnie ten mecz zdecydował, że Lisman znalazł się w kadrze Venezii na przyszły sezon. W tym spotkaniu pokazał, że drzemie w nim spory potencjał, choć był to jednak jeden z niewielu konkretów, które zdążył pokazać kibicom przed kontuzją. 13 stycznia piłkarz przeszedł zabieg kontuzjowanej łąkotki i resztę sezonu spędził rehabilitując się.

Z Akademii Pogoni po Mistrzostwo Polski z Lechem

Kornel Lisman to wychowanek Akademii Piłkarskiej Pogoni Szczecin, w dorosłej drużynie Portowców jednak nie zdążył zadebiutować. Z AP odszedł do innej szczecińskiej drużyny FASE (Football Academy School of Excellence) i dopiero tam stał się dorosłym piłkarzem. Potencjał piłkarza dostrzegł Lech Poznań i ściągnął go do siebie w 2023 roku. Pierwszą rundę był członkiem drużyny rezerw jednak na rundę wiosenną sezonu 2023/24 został włączony do pierwszej drużyny.
W kolejnym sezonie zadebiutował w Ekstraklasie, w której łącznie rozegrał 26 meczów
 i zdobył 1 gola. Kornel Lisman jest dwukrotnym Mistrzem Polski z Lechem.

Venezia FC – Skrzydlate Lwy

Nowy klub Lismana to beniaminek Serie A, wrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej po roku nieobecności. Sezon 2025/26 zaczął dość przeciętnie. W czwartej kolejce zajmował 11. miejsce w tabeli, ale później było coraz lepiej i od 20. kolejki nie spadł już poniżej miejsca dającego bezpośredni awans. Na koniec sezonu piłkarze z tego pięknego miasta, zajęli pierwsze miejsce, zdobywając 82 punkty i mając bilans bramkowy 77:31 (najlepszy atak i najlepsza obrona w lidze).
Z pewnością w kolejnym sezonie Venezia nie będzie faworytem do górnej połowy tabeli, ale władze Skrzydlatych Lwów chcą wzmocnić się na tyle, żeby kolejny raz nie spaść z ligi. Miejmy nadzieję, że Kornel Lisman pomoże w wykonaniu tego planu.

Jeśli chodzi o polskie ślady w klubie z Wenecji to jest ich kilka, choć jedynym Polakiem, który dotychczas bronił barw Venezia FC był Przemysław Wiśniewski – aktualnie piłkarz Widzewa Łódź. Za jego kadencji Venezia grała w Serie B,
a sam zainteresowany rozegrał 19 meczów (1710 minut). Oprócz niego na stadionie Pier Luigi Penzo, grali piłkarze znani z polskich boisk. Między innymi Christian Gytkjær, Jean-Pierre Nsame czy John Yeboah.

Lech znów to zrobił!

Na koniec słowo o Mistrzu Polski, który wydaje się być największym wygranym tej sytuacji. Sprzedał młodego piłkarza, który miałby niewielkie szanse na grę w tym sezonie. Zainkasował ponad 2 miliony euro (niektóre źródła mówią
o 2,5 mln €) za piłkarza, który wg portalu transfermarkt.pl wyceniony był na 600 tysięcy euro… Dodatkowo jest to piłkarz po poważnej kontuzji, a w takiej sytuacji zawsze jest spora doza niepewności czy wróci do formy. Choć w przypadku Lismana, powinniśmy się zastanawiać czy jego talent eksploduje, bo póki nie zdobił on pierwszych stron gazet… Miejmy nadzieję, że Kornel Lisman we Włoszech napisze swoją historię i będzie ona bardziej podobna do historii Karola Linettego niż Filipa Marchwińskiego.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *