Po trzech kolejnych porażkach różnicą zaledwie dwóch punktów wokół Orlen Oil Motoru Lublin zaczęło pojawiać się coraz więcej pytań. Czy vice-mistrzowie Polski rzeczywiście przechodzą kryzys? Czy rywale znaleźli sposób na naszpikowaną gwiazdami drużynę? Piątkowy wieczór przy Alejach Zygmuntowskich miał przynieść odpowiedzi i przyniósł. Motor wrócił do wygrywania, pokonał Krono-Plast Włókniarza Częstochowa 50:40, zgarnął pierwszy w tym sezonie punkt bonusowy i odzyskał nieco spokoju przed kolejnymi ligowymi wyzwaniami.
Choć końcowy rezultat może sugerować wyrównane widowisko, rzeczywistość była nieco inna. Lublinianie przez zdecydowaną większość spotkania kontrolowali wydarzenia na torze, a goście z Częstochowy jedynie momentami potrafili zagrozić gospodarzom. Ostatecznie rozmiary porażki Włókniarz zmniejszył dopiero w końcówce, gdy wynik był już rozstrzygnięty, a trener Maciej Kuciapa dał szansę młodszym zawodnikom.
Niespodzianka na otwarcie. Potem rozpoczął się koncert Motoru
Mecz rozpoczął się od jednego z największych zaskoczeń wieczoru. W inauguracyjnym biegu Jakub Miśkowiak znakomicie rozegrał pierwszy łuk i pozostawił za swoimi plecami Martina Vaculíka. To właśnie zawodnik Włókniarza przywiózł pierwszą „trójkę” tego spotkania, doprowadzając do remisu 3:3.
Jak się później okazało, był to jedynie krótki przebłysk nadziei dla częstochowian.
Już chwilę później gospodarze wrzucili wyższy bieg. Najpierw juniorzy Motoru wygrali podwójnie 5:1, a następnie identyczny rezultat dorzucili Bartosz Zmarzlik i Mateusz Cierniak. Po trzech wyścigach przewaga gospodarzy błyskawicznie urosła, a kibice zgromadzeni na stadionie mogli odnieść wrażenie, że spotkanie zaczyna wymykać się gościom spod kontroli.
Po pierwszej serii na tablicy widniał wynik 16:8 i trudno było znaleźć argumenty przemawiające za tym, że Włókniarz będzie jeszcze w stanie odwrócić losy rywalizacji.
Zmarzlik bezbłędny, Vaculík nie do zatrzymania
Największą siłą Motoru była tym razem zespołowość. Nie było jednego zawodnika, który musiał ciągnąć wynik niemal w pojedynkę. Liderzy robili swoje, a pozostali skutecznie dokładali kolejne punkty.
Bartosz Zmarzlik po raz kolejny przypomniał, dlaczego jest najlepszym żużlowcem świata. Kapitan gospodarzy był praktycznie bezbłędny, kończąc zawody z kompletem 12 punktów. Za każdym razem imponował szybkością już od startu, a kiedy było trzeba, skutecznie odpierał ataki rywali.
Równie mocnym ogniwem okazał się Martin Vaculík. Słowak zdobył 11 punktów i przez cały mecz prezentował bardzo wysoką formę. Szczególnie efektownie wyglądał jego pojedynek z Jaimonem Lidseyem, który próbował znaleźć sposób na zawodnika Motoru, jednak Vaculík ani razu nie pozwolił Australijczykowi przejąć inicjatywy.

Swoje zadania wykonali także Mateusz Cierniak i Bartosz Bańbor. Zwłaszcza ten drugi po raz kolejny udowodnił, że coraz pewniej czuje się w gronie najlepszych zawodników ligi.
Dwóch muszkieterów Włókniarza
Jeżeli w ekipie gości można kogokolwiek wyróżnić, to przede wszystkim Jaimona Lidseya i Jakuba Miśkowiaka.
Australijczyk był zdecydowanie najjaśniejszą postacią częstochowskiej drużyny. Zdobył 14 punktów, wygrał kilka ważnych wyścigów i jako jeden z nielicznych potrafił regularnie nawiązywać walkę z gospodarzami. Szczególnie efektownie wyglądał jego manewr przy krawężniku w dziesiątym biegu, gdy wykorzystał moment zawahania rywali i pomknął po zwycięstwo.
Z kolei Miśkowiak nie tylko wygrał pierwszy wyścig, ale zakończył zawody z dorobkiem 10 punktów i 4 bonusów. To właśnie ta dwójka zdobyła ponad połowę punktów całego zespołu i sprawiła, że końcowy rezultat nie wyglądał tak brutalnie jak kwietniowe starcie obu ekip w Częstochowie.

Bonus załatwiony błyskawicznie
Jednym z dodatkowych celów Motoru było zdobycie punktu bonusowego za dwumecz. Po efektownym zwycięstwie 64:26 w pierwszym spotkaniu zadanie wydawało się formalnością, ale gospodarze bardzo szybko rozwiali wszelkie wątpliwości.
Jeszcze przed półmetkiem zawodów było jasne, że dodatkowy punkt zostanie w Lublinie. Motor nie tylko utrzymywał bezpieczną przewagę w meczu, ale także systematycznie powiększał dorobek w dwumeczowym rozrachunku.
W pewnym momencie przewaga gospodarzy wzrosła do dwunastu punktów i stało się jasne, że jedynym pytaniem pozostają końcowe rozmiary zwycięstwa.
Chwila, którą Cerjak zapamięta na całe życie
Mimo obecności takich gwiazd jak Zmarzlik czy Vaculík, wielu kibiców po meczu mówiło o kimś zupełnie innym.
Sven Cerjak debiutował w PGE Ekstralidze i początkowo płacił frycowe. Młody Słoweniec z rocznika 2009 nie miał łatwego wejścia do rywalizacji, jednak z każdym kolejnym wyjazdem na tor nabierał pewności siebie.
Nagroda przyszła w końcówce spotkania. W czternastym biegu niespełna 17-letni zawodnik nie przestraszył się bardziej doświadczonych rywali, odważnie walczył o pozycje i zdobył swoje pierwsze punkty na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Co więcej, pokonał Madsa Hansena, a kibice nagrodzili jego występ gromkimi brawami.
Być może za kilka lat będzie wspominał ten wieczór jako początek wielkiej kariery.
Motor wrócił. Kryzys? Na razie odłożony
Ostatnie dwa biegi padły łupem Włókniarza, który wykorzystał młodzieżowe zestawienie gospodarzy i zmniejszył straty do dziesięciu punktów. Nie zmieniło to jednak ogólnej oceny meczu.
Motor był zespołem lepszym praktycznie w każdym aspekcie. Lepsze starty, większa prędkość na dystansie, skuteczniejsza jazda parą i szersza kadra sprawiły, że zwycięstwo ani przez moment nie było zagrożone.
Wynik 50:40 nie oddaje w pełni przewagi lublinian, ale najważniejsze dla gospodarzy jest coś innego. Po trzech bolesnych porażkach odzyskali pewność siebie, dopisali do tabeli trzy punkty i przypomnieli całej lidze, że w walce o najwyższe cele wciąż trzeba się z nimi liczyć.
A jeśli przy okazji narodzin kolejnego talentu w postaci Svena Cerjaka byliśmy świadkami początku nowej historii, to ten wieczór przy Alejach Zygmuntowskich może okazać się ważniejszy, niż wskazywałby sam wynik.
8.runda PGE Ekstraligi
Orlen Oil Motor Lublin-Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 50:40
(pierwszy mecz 26:64, bonus Orlen Oil Motor)
Motor: Martin Vaculík 11 (2,3,3,3,-), Sven Cerjak 2 (0,-,-,-,2), Kacper Woryna 5+2 (1*,1,1*,2), Mateusz Cierniak 9+2 (2*,3,2,2*), Bartosz Zmarzlik 12 (3,3,3,3,-), Bartosz Bańbor 7 (3,3,0,0,1), Bartosz Jaworski 4+2 (2*,1,0,1*,0), Dawid Cepielik 0 (0,0)
Włókniarz: Rohan Tungate 8 (0,2,2,1,3), Sebastian Szostak 0 (0,0,-,-), Jakub Miśkowiak 10+4 (3,2,1*,1*,1*,2*), Mads Hansen 5 (2,0,2,0,1), Jaimon Lidsey 14 (1,2,3,3,2,3), Franciszek Karczewski 1+1 (0,1*,0), Szymon Ludwiczak 2+1 (1,1*,0), Paweł Caban Ns
Bieg po biegu:
1. Miśkowiak, Vaculík, Woryna, Tungate 3:3
2. Bańbor, Jaworski, Ludwiczak, Karczewski 5:1 (8:4)
3. Zmarzlik, Cierniak, Lidsey, Szostak 5:1 (13:5)
4. Bańbor, Hansen, Karczewski, Cerjak 3:3 (16:8)
5. Cierniak, Miśkowiak, Woryna, Hansen 4:2 (20:10)
6. Zmarzlik, Tungate, Jaworski, Szostak 4:2 (24:12)
7. Vaculik, Lidsey, Ludwiczak, Cepielik 3:3 (27:15)
8. Zmarzlik, Hansen, Miśkowiak, Bańbor 3:3 (30:18)
9. Vaculik, Tungate, Miśkowiak, Jaworski 3:3 (33:21)
10. Lidsey, Cierniak, Woryna, Karczewski 3:3 (36:24)
11. Vaculik, Cierniak, Tungate, Hansen 5:1 (41:25)
12. Lidsey, Woryna, Jaworski, Ludwiczak 3:3 (44:28)
13. Zmarzlik, Lidsey, Miśkowiak, Bańbor 3:3 (47:31)
14. Tungate, Cerjak, Hansen, Cepielik 2:4 (49:35)
15. Lidsey, Miśkowiak, Bańbor, Jaworski 1:5 (50:40)

Dodaj komentarz