Co się dzieje z Widzewem? Zapowiedzi stworzenia w Łodzi wielkiego klubu na razie spełzły na niczym. Łodzianie punktowali słabo jesienią. Jednak to wiosna miała być kluczowa. Wzmocnienia, wielkie pieniądze i póki co wielka klapa. Co jest nie tak?
Marzenia
Klub od momentu przejęcia przez zamożnego Roberta Dobrzyckiego miał od razu wejść do czołówki. Walka o puchary miała być minimum. Prawdziwym celem było mistrzostwo kraju. Zawodnicy tacy jak Fornalczyk mieli dać jakość. Niestety nic z tego nie wyszło, czas przeanalizować transfery.

Wielkie nazwiska
Osman Bukari– Póki co 5 spotkań i zero konkretów. Nic, gość zaraz po transferze jedyne gdzie się pokazał to media społecznościowe kibiców. Sprowadzony za 5,5 miliona euro zawodnik nie gra na miarę oczekiwać. Jednak może trzeba dać mu czas. Może, cytując klasyka „jeszcze się rozkręci”.
Przemysław Wiśniewski– Obrońca wyglądał jak profesor w meczu kadry z Holandią. To w sumie tyle, jednak Łodzianom wystarczyło to, żeby wyłożyć na niego ponad 3 miliony Euro. W jego przypadku to również dopiero początki w Widzewie, ale zdążył w nim już zaistnieć. Po internecie niesie się jego „szybki” powrót do obrony podczas przegranego meczu z Pogonią. Powiedzieć, że ruszał się w tej akcji jak wóz z węglem to obraza dla wozu.
Emil Kornvig– Jedyny z zimowego zaciągu, który dał klubowi cokowiek. Jedna bramka w 5 spotkaniach dalej nie jest czymś wybitnym, gdy mówimy o piłkarzu za 3 miliony euro. W jego przypadku widać jednak jakiś potencjał. Warto również dodać, że był to przemyślany transfer. Zawodnik jest wyceniany na 3,5 miliona, a RTS wziął go za 3 miliony. Można powiedzieć, że to promocja.
Andi Zeqiri– Od napastnika zazwyczaj oczekujemy bramek. Od Zeqiriego jednak w Łodzi prawdopodobnie wymagają czegoś innego. Możliwe, że podpisał kontrakt, w którym jedyne do czego się zobowiązał to marnowanie sytuacji i pobieranie wysokiej pensji. Andi, sprowadzony za 2 miliony euro miał dać jakość w ataku, a póki co daje rozczarowanie. Może jeszcze się rozkręci, ale jedna bramka w 16 spotkaniach nie rokuje za dobrze.
Mateusz Fornalczyk- Jemu w Kielcach powinni postawić pomnik. Gość grał w zeszłym sezonie tak dobrze, że przyszedł Widzew i dał za niego 1,5 miliona Euro. W tej kampanii nie jest już tak kolorowo. Zawodnik ofensywny bez strzelonej bramki w lidze brzmi dość nietypowo, ale zawodnik ofensywny bez strzelonej bramki i z tylko dwiema asystami brzmi już nawet trochę komicznie.

Karuzela trenerska
Widzew w tym sezonie miał już 3 trenerów. Tak, trzech, w jednym sezonie. Prowadząc taką politykę nie da się wdrożyć jednej ścieżki rozwoju. Klub raz gra tak, a raz inaczej. Aktualnie szkoleniowcem jest Igor Jovicević, czyli gość ściągnięty jako trenerska gwiazda. Wcześniej prowadził Ludogorets Razgrad, klub, który w Bułgarii jest hegemonem. Potrafi się również pokazać w Europie. W Łodzi jednak trener wydaje sobie nie radzić. Wygląda jak gość, który nigdy nie czytał wcześniej o naszej lidze. Przyszedł, liczył na dobre pieniądze i zero oczekiwań. Jednak oczekiwania póki co zdecydowanie go przerosły. Dość mówić, że klub znajduje się na 17 miejscu, jednak średnio 1,21 punktu na mecz zdobywane pod wodzą trenera Igora nie jest niestety wynikiem godnym wydanych 100 milionów złotych w tym sezonie. Aktualnie jego następcą został Aleksandar Vuković, czyli typowy strażak, więc nie ma już chyba mowy o dłuższym projekcie, tylko ratowaniu sezonu po odpadnięciu z pucharu polski.
Plany na przyszłość
Mimo, że Pan Dobrzycki dalej nie bierze pod uwagę spadku to niestety jest on coraz bardziej realny. Aktualnie właściciel skupia się na planach rozbudowy stadionu. Tak, arena Widzewa ma mieć aż do 32 tysięcy miejsc. Plany wyglądają ambitnie, tylko czy fani będą również tak tłumnie przychodzić na mecze 1 ligi przeciwko Wieczystej Kraków.

Dodaj komentarz