Katar czyli jak kupić sobie wyniki!

Reprezentacja Kataru w normalnych warunkach byłaby kopią wielu „potęg” piłki nożnej. Potęgi te to takie tuzy jak Macedonia, Kosowo czy inne kraje o podobnym potencjale ludzkim. Katarczykom jednak nie brakuje jednej rzeczy- petrodolarów. Jeden awans, 4 lata temu już sobie kupili dzięki organizacji mistrzostw w swoim kraju. Na mundial do USA jadą jednak po uczciwych eliminacjach.

Co ta za zbieranina?

Jesteśmy przyzwyczajeni do modelu, gdzie dany kraj reprezentują ludzie w nim urodzeni. Takim oto sposobem gra na przykład większość naszych kadrowiczów. Są wyjątki, jak Taras Romańczuk czy Emmanuel Olisadebe. Poza tym normalne jest, że do reprezentacji dołączają często zawodnicy z korzeniami. Tak było w przypadku Mattego Casha czy Ludovica Obraniaka. W złotych czasach mielliśmy w reprezentacji Polski czterech takich graczy. Wywołało to oburzenie opinii publicznej, a piłkarze Ci byli nazywani „farbowanymi lisami”. Na organizowane przez siebie 4 lata temu mistrzostwa świata Katar miał takich farbowanych lisów uwaga uwaga- dziesięciu. Mało tego, o ile w Polsce mówiliśmy o piłkarzach z naszymi korzeniami to w Katarze byli to przypadkowi ludzie, którzy na szybko dostali obywatelstwo. Ta mieszanka i tak nie zdziałała nic na poprzednim mundialu, a niesmak „kupowania” sobie wyników poprzez ściąganie piłkarzy jak w klubie pozostał.

Co to za kraj?

W przypadku takiego Kataru to klasyczna opowieść. Najpierw bycie brytyjską kolonią, potem korona nie chciała pustynnych terenów, a potem tryska ropa, królowa angielska panikuje, że pozbyła się bogactwa, a mały pustynny kraj nagle staje się bogaty. Tak, Katar niedość, że eksportuje dużo ropy to jeszcze posiada ogromne złoża gazu. Kupujemy go od nich nawet my Polacy. To surowce naturalne stanowią o sile tego państewka. Większość mieszkańców stanowią imigranci. Wielu z nich, szczególnie hindusów jest de facto niewolnikami. Przyjeżdżają do nowego kraju, a na start jest im zabierany paszport i mają tyrać ponad własne siły totalnie bez BHP, ale za marne pieniądze. Tak właśnie były budowane stadiony na mundial 2022. Katar latami korzystał z amerykańskiej ochrony. Jednak ostatnio prezydenta USA odkleiło przez co ludność tego państewka ciągle żyje w strachu przed irańskimi nalotami, a nawet inwazją lądową.

Droga na mundial

Wielonarodowa, petrodolarowa zbieranina rozwaliła swoją grupę, którą współdzieliła wraz z Kuwejtem, Indiami i Afganistanem. Śmieszny jest fakt, że na przykład w pierwszym meczu, wygranym 8:1 z Afganistanem gole strzelali: Katarczyk, Sudańczyk, Egipcjanin i jeszcze jeden Egipcjanin. Następnie przeszli do drugiej rundy eliminacji, gdzie nie było już tak kolorowo. W grupie znaleźli się za Iranem, Uzbekistanem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Wyprzedzili z kolei Koree północną oraz Kirgistan. Takie rozstrzygnięcie niestety zmuszało Katar do gry w jeszcze jednej rundzie, którą wygrali i awansowali na Mistrzostwa Świata.

Jak sobie radzili na mundialach?

Co tu dużo mówić. Dopóki nie było u nich mundialu w 2022 to ich reprezentacja była w skali światowej niczym. Mówimy tu o kraju, który posiada zaledwie 2 miliony 800 tysięcy mieszkańców, czyli tyle ile większe miasto w USA. Jednak przed organizowanym u nich światowym czempionatem nagle zaczęli na masową skalę naturalizować kogo się dało. Czy przyniosło to skutek? Można powiedzieć, że i tak i nie. Z jednej strony przegrali wszystko w fazie grupowej, ale z drugiej uniknęli kompromitacji. Na duży plus zasługuje, że jednak mimo obaw nie robili machlojek z sędziowaniem i odpali z godnością. Śmieszne może być jedynie to, że jako gospodarze pierwsi się zakwalifikowali i pierwsi odpadli.

Gwiazdy reprezentacji

Korporacja Fars Media, CC BY 4.0, via Wikimedia Commons

Tutaj mówilibyśmy o jednym piłkarzu na prawdę sporego kalibru. Akram Afif jest nazwany katarskim Neymarem, a są ku temu powody. Wcześniej próbował podbić europę, ale nie miał chłopak cierpliwości i jednak wrócił do ligi katarskiej, gdzie zarabia dobre pieniądze, a często z obrońcami rywali robi co chce i kiedy chce. Jednak w przypadku tego gościa na serio możemy mówić o straconym talencie, ponieważ jak na ten kraj jest to grajek niebagatelny. Ma niesamowitą technikę i widać, że wybija się ponad reprezentacyjnych kolegów. Niestety gość zamiast ambicji wybrał pazerność i siedzi w śmiesznej, rodzimej lidze zarabiając pieniądze.

Poza Afifem nie ma już raczej nazwisk na dźwięk których przeciętnemu kibicowi bije szybciej serce, ale są tacy piłkarze jak:

-Almoez Ali- ten gość to kolejny, który woli pieniądze od ambicji, mimo posiadania sporych umiejętności od 2016 roku marnuje się w lidze katarskiej. Posiada zmysł ofensywny i potrafi strzelić ładnie.

-Hassan Al-Haydos- bardzo solidny obrońca. Jak na katarskie standardy oczywiście. Kolejny co siedzi w rodzimej lidze i liczy pieniądze, ale i występy. Gość jest legendą reprezentacji dla której rozegrał 167 spotkań w obronie.

-Bassam Al-Rawi- kolejny leniuszek z umiejętnościami. Irakijczyk, ale o katarskim sercu. Podobno, ponieważ były już protesty. W przypadku tego gościa obywatelstwo i powołanie dano tak niechlujnie i na szybko, że Zjednoczone Emiraty Arabskie złożyły skargę na to czy może on w ogóle Katar reprezentować. Na całe szczęścia pieniądze, znaczy skuteczne wyjaśnienia rozwiązały sytuację.

Związki z Polską

Adamdudek318126, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Krzysztof Piątek. Tak, to Pan Krzysztof przeciera szlaki dla Polsko-Katarskiego piłkarskiego mostu. Polak gra w ich lidze całkiem dobrze. Strzela całkiem sporo i kto wie, może w przyszłości pojawi się w Katarze jeszcze ktoś z kraju nad Wisłą. Polacy na mistrzostwach świata 2022 uczynili też coś, czego za szybko ten arabski naród nie wyprze z pamięci. Mianowicie miecz Polska-Meksyk. Jeśli jakiś kibic gospodarzy miał przyjemność oglądać tamto spotkanie na żywo to długo go nie zapomni. Nie dlatego, że było jakieś emocjonujące, ale z powodu, że zostało wybrane najnudniejszym meczem całej tamtej imprezy.

Nasze typy na mundial

Mówią, że zawsze jest warto wierzyć. Tym bardziej, że grupa wylosowała się wyjątkowo łaskawa. Kanada, Szwajcaria oraz Bośnia i Hercegowina. Tutaj na serio można powalczyć o awans, tym bardziej, że wyjść z grupy mogą aż 3 ekipy. Katar niestety i tak wydaje się najsłabszy, ale można zawsze znaturalizować jakiś trzech Brazylijczyków i szanse wzrosną.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *