Kadra to nie praca w korporacji – komentarz do ostatnich powołań

W końcu doczekaliśmy ogłoszenia powołań na mecze reprezentacji Polski. Zbigniew Boniek napisał, że największą zaletą tej reprezentacji jest to, że jest normalna. Patrząc na pracę poprzedników trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.

Największą zagwozdką powołań, było to czy Jan Urban powoła Oskara Pietuszewskiego z Porto i dlaczego szansy nie dostał Wojciech Mońka, który rozgrywa świetną rundę w Lechu. Oczywiście media poruszały także temat Bartosza Mazurka z Jagiellonii, ale umówmy się na niego przyjdzie jeszcze czas.

Oskar Pietuszewski realnie zasłużył na powołanie do pierwszej reprezentacji, bo wszedł z buta do wielkiego Porto, a jego mental, interakcje z kolegami i umiejętność adaptacji w nowym środowisku (w tym nauka portugalskiego!), robią na wszystkich gigantyczne wrażenie. Jan Urban długo nie chciał powiedzieć wprost, że Oskara powoła, ale zrobił to. Wydaje nie ugiął się pod presją Internetu, od początku widział dla niego miejsce w swojej kadrze, a swoimi wypowiedziami tylko delikatnie podjudzał opinię publiczną. I dobrze – niech piszą co chcą jeśli nie psuje to atmosfery wokół kadry.

Robert Stępkowski, CC0, via Wikimedia Commons

Trudno wyobrazić sobie, że Wojciech Mońka wybiegłby na plac w meczach barażowych. Każdy z meczów barażowych to finał (oby były dwa), a w takich meczach nie ma czasu na eksperymenty i debiut, nawet tak obiecującego piłkarza. Tym bardziej, że we wspomnianym Porto króluje Bednarek i Kiwior, a pozostali powołani również prezentują reprezentacyjny poziom. Lechita znacznie bardziej przyda się w reprezentacji U21, gdzie trafił, mimo pierwotnego powołania do U19.

Jeśli jesteśmy przy obronie to chyba warto poruszyć temat Sebastiana Walukiewicza. Jacek Magiera na konferencji powtórzył, że piłkarz Sassuolo nie odebrał telefonu od selekcjonera i nie oddzwonił do niego (choć agent piłkarza zaprzecza tej wersji zdarzeń). Rzecz miała miejsce w listopadzie ubiegłego roku.

Piłkarz Serie A miał ponad 4 miesiące, żeby skontaktować się z selekcjonerem i wyjaśnić ten temat. Nawet jeśli wersja zdarzeń selekcjonera mija się z prawdą, wystarczyłoby napisać w sieci, że próbował, ale nie udało się skontaktować z nikim z kadry i wyjaśnić tematu.

Reprezentacja to nie jest praca w korporacji. Powinno to raczej przypominać pracę w niewielkiej, ale dobrze zorganizowanej firmie, gdzie nie ma wyścigu szczurów, a osoby tam zatrudnione współpracują ze sobą na określonych, zdrowych zasadach. Jeśli jakiekolwiek warunki funkcjonowania w takiej grupie osób, komuś nie pasują to musi on odejść, albo nagiąć swoje przyzwyczajenia i dostosować się do reszty grupy dla osiągnięcia określonego celu.

Piłkarsko Sebastian zasługuje na uwagę selekcjonera. Rozegrał 27 z 29 możliwych meczów obecnego sezonu. Sassuolo zajmuje 11 miejsce w tabeli i straciło 39 bramek. Dotychczas w kadrze rozegrał 10 meczów i strzelił jednego gola. Wygląda to nie najgorzej i wydaje się mógłby się w kadrze przydać. To jednak selekcjoner wybiera z kim chce współpracować i nikt przy zdrowych zmysłach nie sądzi, że sam będzie sabotował swoją pracę…

A reszta powołań? Jakby to powiedział Zbigniew Boniek – normalna.

Mecz z Albanią już w czwartek o 20:45 na PGE Narodowym w Warszawie.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *