Jan Kvech poprowadził ROW do wielkiego triumfu! Rybniczanie odrobili 16 punktów i wskoczyli na podium ligi

Jeszcze przed pierwszym biegiem zadanie wydawało się niezwykle trudne. Innpro ROW Rybnik musiał nie tylko pokonać H. Skrzydlewską Orła Łódź, ale również odrobić aż szesnaście punktów straty z pierwszego spotkania, aby sięgnąć po niezwykle cenny punkt bonusowy. Na własnym torze „Rekiny” pokazały jednak żużel na najwyższym poziomie. Drużyna Roberta Mikołajczaka rozbiła łodzian 56:34, odwróciła losy dwumeczu i dopisała do swojego dorobku trzy ligowe punkty. Bohaterem wieczoru został bezbłędny Jan Kvech, który zakończył zawody z płatnym kompletem punktów, a gospodarze dzięki efektownemu zwycięstwu awansowali na trzecie miejsce w tabeli Metalkas 2. Ekstraligi. Orzeł spadł na czwartą lokatę, choć oba zespoły wciąż pozostają w grze o awans do fazy play-off.

Od pierwszych metrów spotkania gospodarze pokazali, że nie zamierzają kalkulować. Już inaugurująca gonitwa przyniosła podwójne zwycięstwo Nicolaia Klindta i Jakuba Jamroga, którzy pewnie pokonali duet Marcin Nowak/Szymon Szlauderbach. Chwilę później łodzianie mieli doskonałą okazję do odpowiedzi w biegu juniorskim. Przez moment wydawało się nawet, że goście odrobią część strat, jednak Krzysztof Lewandowski popełnił błąd na ostatnich metrach, tracąc dwie pozycje. Zamiast wyniku 5:1 dla Orła skończyło się remisem, co tylko napędziło gospodarzy.

Prawdziwy koncert rozpoczął się w trzecim wyścigu. Jan Kvech najpierw przegrał start z Zachem Cookiem, ale już po chwili efektownym atakiem odbił prowadzenie. Razem z Jesperem Knudsenem przywieźli kolejne 5:1, a przewaga rybniczan zaczęła szybko rosnąć. Po pierwszej serii było już 16:8 i coraz wyraźniej było widać, że odrobienie strat z Łodzi nie jest wcale nierealnym scenariuszem.

Goście próbowali reagować. Już w czwartym biegu trener Maciej Jąder zdecydował się na zastosowanie rezerwy taktycznej, posyłając do boju Villadsa Nagela. Duńczyk pokazał się z dobrej strony, jednak Patryk Wojdyło skutecznie odebrał mu cenne punkty, a remis nie zmieniał korzystnej sytuacji ROW-u.

Druga seria przyniosła chwilę oddechu dla łodzian. Szymon Szlauderbach wygrał piąty wyścig, wykorzystując najlepsze pole startowe, ale chwilę później ponownie do głosu doszli gospodarze. Jan Kvěch raz jeszcze zachwycił kibiców, tym razem wyprzedzając Olivera Berntzona i ponownie pokazując świetną prędkość na dystansie. Kilka minut później duet Klindt — Wojdyło dołożył następne podwójne zwycięstwo, a po siedmiu wyścigach ROW prowadził już 27:15. Przewaga Orła w dwumeczu stopniała wówczas do zaledwie czterech punktów.

Kapitalne zawody odjeżdżał przede wszystkim Jan Kvěch. Czech był tego dnia nie do zatrzymania. Wygrywał zarówno starty, jak i pojedynki na dystansie, imponując spokojem i doskonałym dopasowaniem motocykla. Po trzech seriach pozostawał jedynym niepokonanym zawodnikiem w całej stawce i właśnie wokół jego nazwiska budowano sukces rybnickiej drużyny.

Jakub Jamróg

Orzeł próbował jeszcze utrzymywać kontakt za sprawą Marcina Nowaka i Villadsa Nagela. To właśnie oni dali gościom nadzieję, podwójnie wygrywając jedenasty wyścig. Wydawało się, że łodzianie złapali odpowiedni rytm i mogą jeszcze obronić punkt bonusowy. Nadzieje te trwały jednak bardzo krótko.

Dwunasty i trzynasty bieg praktycznie rozstrzygnęły losy całego dwumeczu. Najpierw Jakub Jamróg z Jakubem Żurkiem przywieźli gospodarzom kolejne 5:1, a chwilę później Patryk Wojdyło i Jan Kvěch powtórzyli ten sam wynik. W zaledwie kilka minut rezultat zmienił się z 38:28 na 48:30, a ROW nie tylko prowadził wysoko w meczu, ale po raz pierwszy wyszedł również na prowadzenie w dwumeczu.

Przed wyścigami nominowanymi emocje wciąż były ogromne, bo kwestia punktu bonusowego pozostawała otwarta. Marcin Nowak wygrał czternastą gonitwę, jednak Villads Nagel nie był w stanie rozdzielić pary rybniczan. O wszystkim decydował więc ostatni bieg.

Tam ponownie główną rolę odegrał Jan Kvech. Czech wspólnie z Patrykiem Wojdyłą znakomicie wyszedł spod taśmy i nie pozostawił rywalom najmniejszych złudzeń. Kolejne zwycięstwo 5:1 przypieczętowało triumf ROW-u 56:34 i zapewniło gospodarzom także niezwykle cenny punkt bonusowy.

Obok kapitalnego Kvecha ogromny wkład w sukces mieli również Patryk Wojdyło, który zdobył 13 punktów z bonusem, oraz Nicolai Klindt. To właśnie od momentu dołączenia do zespołu doświadczonego Duńczyka forma rybniczan wyraźnie poszła w górę, a czwartkowy mecz był kolejnym potwierdzeniem, że ROW wyrasta na jednego z najgroźniejszych zespołów w lidze.

Po stronie gości najlepiej punktowali Marcin Nowak oraz Villads Nagel, ale zabrakło wsparcia pozostałych liderów. Rozczarował zwłaszcza Oliver Berntzon, który po wtorkowym finale Indywidualnych Mistrzostw Szwecji nie był w stanie przełożyć dobrej dyspozycji na występ w Rybniku. Zach Cook również długo pozostawał w cieniu, a pojedyncze przebłyski formy nie mogły odwrócić losów spotkania.

Na uwagę zasługuje również pech Kacpra Halkiewicza. W dziesiątym biegu junior Orła groźnie upadł po awarii motocykla. Jak się okazało, w jego maszynie doszło do uszkodzenia ramy. Na szczęście zawodnik opuścił tor o własnych siłach i nie odniósł poważniejszych obrażeń.

Dzięki zwycięstwu za trzy punkty ROW Rybnik awansował na trzecie miejsce w tabeli Metalkas 2. Ekstraligi i wysłał bardzo mocny sygnał do ligowych rywali przed decydującą częścią sezonu. Orzeł Łódź spadł na czwartą pozycję, ale nadal pozostaje w ścisłym gronie kandydatów do awansu do fazy play-off. Jedno jest pewne, jeśli rybniczanie utrzymają taką formę na własnym torze, w walce o medale i awans będą zespołem, którego nikt nie będzie chciał spotkać.

10. runda Metalkas 2.Ekstraligi

Innpro ROW Rybnik-H. Skrzydlewska Orzeł Łódź 56:34 (pierwszy mecz 53:37, bonus Innpro ROW)

Innpro ROW: Nicolai Klindt 7+4 (2*,2*,1*,1,1*); Patryk Wojdyło 13+1(3,3,2,3,2*); Jakub Jamróg 12+1 (3,1*,3,3,2); Jesper Knudsen 6 (3,2,1,0); Jan Kvech 13+2 (2*,3,3,2*,3); Paweł Wyczyszczok 2 (2,0,-); Jakub Żurek 3+2 (1*,0,2*); Kacper Tkocz 0 (0)

Orzeł : Marcin Nowak 10+2 (1,1*,3,2*,3,0); Oliver Berntzon 3 (0,2,0,1,-); Szymon Szlauderbach 5+1 (0,3,1*,1,-); Dan Thompson (-,-,-,-,-) Ns; Zach Cook 4 (1,1,2,0); Kacper Halkiewicz 4+1 (3,1*,W,0); Krzysztof Lewandowski 0 (0,0,-); Villads Nagel 8 (2,0,2,3,0,1)

Bieg po biegu:

1. Jamróg, Klindt, Nowak, Szlauderbach 5:1 (5:1)

2. Halkiewicz, Wyczyszczok, Żurek, Lewandowski 3:3 (8:4)

3. Knudsen, Kvěch, Cook, Berntzon 5:1 (13:5)

4.Wojdyło, Nagel, Halkiewicz, Wyczyszczok 3:3 (16:8)

5. Szlauderbach, Knudsen, Jamróg, Nagel 3:3 (19:11)

6. Kvěch, Berntzon, Nowak, Żurek 3:3 (22:14)

7. Wojdyło, Klindt, Cook, Lewandowski 5:1 (27:15)

8. Kvěch, Nagel, Szlauderbach, Tkocz 3:3 (30:18)

9. Nowak, Wojdyło, Klindt, Berntzon 3:3 (33:21)

10. Jamróg, Cook, Knudsen, Halkiewicz (W) 4:2 (37:23)

11. Nagel, Nowak, Klindt, Knudsen 1:5 (38:28)

12. Jamróg, Żurek, Berntzon, Halkiewicz 5:1 (43:29)

13. Wojdyło, Kvěch, Szlauderbach, Cook 5:1 (48:30)

14. Nowak, Jamróg, Klindt, Nagel 3:3 (51:33)

15. Kvěch, Wojdyło, Nagel, Nowak 5:1 (56:34)

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *