Nasz Bednarek długo był obiektem kpin. Nie dlatego, że był słaby. Dlatego, że na tle swoich partnerów w obronie nawet Sergio Ramos w prime wyglądałby mizernie. W końcu jednak znalazł swoje miejsce na Ziemii, a że wybór padł na słoneczną Portugalię to jeszcze lepiej.
Wiecznie źle oceniany
Często zarzuca się Bednarkowi, że przez lata był mizernym obrońcą. W klubie nie spełniał oczekiwań, a w reprezentacji wiecznie mu coś nie szło. Oczywiście w każdej historii kryje się odrobina prawdy, Jan nie jest Maldinim. Okazało się jednak, że jest bardzo solidnym obrońcą. Nawet jego słabe sezony w Southampton byłyby marzeniem 99% obrońców. Sezon temu, gdy spadł wraz z klubem z Premier League, zakończył zmagania z oceną 6.9 za cały sezon według Flashscore. W klubie, który praktycznie co mecz dostawał oklep. Harował za dwóch, tylko dzięki niemu ta obrona się jakkolwiek trzymała. W sezonach, w których Southampton radziło sobie w lidze lepiej Bednarek był oceniany znacznie znacznie pozytywniej. Ocena 7.2 za sezon 2018/2019 jest tego najlepszym przykładem. ’

W reprezentacji dramat, ale nie w jego wykonaniu
Często zarzuca mu się, że gra słabo w kadrze, ale czy to prawda? O ile często przypisuje mu się zawalone mistrzostwa świata w 2018 roku i jest w tym sporo prawdy to czy można mieć mu za złe następne turnieje? Na Euro 2020 wychodził na mecz ze Słowacją w podstawowym składzie. Jednak nie od dziś wiadomo, że zawalił go Krychowiak otrzymując głupią czerwoną kartkę. Spotkanie z Hiszpanią? Bardzo dobre. Mecz ze Szwecją był szaleńczym gonieniem wyniku, Polacy musieli wygrać, nie było czasu skupiać się na obronie. Trzeba było atakować. Na mistrzostwach świata 2022 niestety turniej oglądał z ławki. Prawdziwe larum podniosło się jednak w 2024 roku. Bednarek zmuszony do współpracy z takimi tuzami linii obronnej jak Salamon czy Dawidowicz sam wyglądał jak amator. Najwięcej kibiców spisało go na straty po słynnym meczu z Portugalią, przegranym 1:5. On jednak się nie poddał.
Guess who’s back?
Jednak nasz słynny Betoniarek powrócił. Zmartwychwstał w Portugalii. Nie byle jak. To nie jest już ten sam piłkarz, zawsze był solidny. W Porto jednak przeszedł przemianę w potwora. Nie zdarzają mu się mecze żeby według flashscore schodził z oceną poniżej 7, za to bardzo często zdarzają się mu spotkania, w których niszczy i dominuje. Nie daje rywalom powąchać piłki. Obrońcą miesiąca został już 4 raz z rzędu. Nie, nie w Fc Porto, w całej lidze portugalskiej. Jego ostatnie mecze to oceny kolejno 8.0 i 8.1(według Flashscore). Jego prime w Portugalii zaczął się od razu po przyjściu i się nie kończy. Gdy jego ekipa ma problemy w ofensywie to wtedy również Bednarek strzela. Tak było w ostatnim spotkaniu z Nacionalem, gdy zdobył bramkę przesądzającą o wyniku spotkania.
Słabi przeciwnicy?
Jednym z argumentów za negowaniem osiągnięć Janka w Fc Porto są rzekomo słabi przeciwnicy. Faktycznie drużyny jak Casa Pia nie robią wrażenia nawet na kibicach z ligi Ormiańskiej, jednak paru solidnych rywali zatrzymał. Jak inaczej nazwać ostatni mecz z Sportingiem, w którym został wygrany zawodnikiem spotkania, niż genialnym występem przeciwko uznanej marce? Mecz z Benficą? też się przydarzył i również w tej rozgrywce nasz rodak okazał się bardzo dojrzałym obrońcą. Więc chyba nie tylko z cieniasami gra dobrze.

Szansa dla kadry
Warto pamiętać, że nasz Janek nie jest w Fc Porto polskim rodzynkiem. Obronę uzupełnia Kuba Kiwior, który przecież też nie jest z pierwszej łapanki i również w Portugalii gra świetnie. W końcu wydaje się, że nasza reprezentacja dostała to na co tyle lat czekała. Dobrą parę zgranych obrońców. Dodajmy do tego jeszcze Casha, który rozgrywa sezon życia w Premier League, dorzućmy Ziółkowskiego, który dalej jest szlifowany w Romie przez wybitnego Gasperiniego i daje nam to pierwszy raz od Euro 2016 obronę marzeń. Bednarek wydaje się być naturalnym liderem tej formacji. Najstarszy, najrówniejszy z nadłuższym stażem. Oby taka forma naszych obrońców była zapowiedzią dobrego przed zbliżającymi się barażami o awans na mistrzostwa świata.

Dodaj komentarz