14 marca Stephen Curry skończy 38 lat – jego koszykarska droga przyniosła niemal wszystko, co możliwe – cztery mistrzostwa NBA – dwie statuetki MVP – złoty medal olimpijski – i coś, za co zostanie zapamiętany na zawsze – rewolucję rzutu za trzy punkty, która na nowo zdefiniowała sposób gry w koszykówkę. Mimo zaawansowanego jak na realia NBA wieku, Curry absolutnie nie wygląda na zawodnika schodzącego ze sceny – 27,4 punktu, 4,9 asysty i 3,7 zbiórki na mecz to statystyki gwiazdy wciąż grającej na poziomie All-NBA. Problem polega na tym, że nawet najwybitniejszy solista potrzebuje odpowiedniej orkiestry – a właśnie tu Warriors zaczynają fałszować. Kilka dni temu zespół Golden State Warriors zmierzył się z Miami Heat. I gdyby nie wydarzenie z 3 kwarty, mecz ten zostałby zapomnianym w gmachu wszystkich 1230 które są rozgrywane. Niestety, kolano Butlera przy lądowaniu wygięło się w bardzo nienaturalny sposób i 36 latek musiał zejść z parkietu. Późniejsza diagnoza potwierdziła przypuszczenia – zerwany zostało Więzadło Krzyżowe Przednie (ACL). To fatalny scenariusz dla drużyny Steve’a Kerra, której ostatnia deska ratunku właśnie zatonęła. Warriors do momentu kontuzji Jimmiego mieli bilans 24-19. Sam Butler zaliczał w tym sezonie 20 punktów, 4.9 asyst, 5.6 zbiórek, 1.4 przechwyty na mecz. I choć według źródeł DallasHoopsJournal.com klub nie zamierza nim handlować podczas zbliżającego się trade deadline to może być on (a raczej jego spadający kontrakt) dobrym assetem. Warriors są zbyt dobrzy, by tankować – zbyt słabi, by realnie myśleć o tytule. Rotacja jest chaotyczna, rozwój młodych graczy niespójny, a decyzje Steve’a Kerra coraz częściej wyglądają na zachowawcze zamiast odważne. Curry nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – pytanie brzmi, czy organizacja zdąży zagrać z nim ostatni wielki koncert.

Jonathan Kuminga musi odejść
Jonathan Kuminga to zawodnik, który pasuje niemal do każdej drużyny NBA – daje atletyczność – rozmiar – dobrą obronę – walkę na tablicach. W sezonie, w którym w Warriors był Chris Paul, Kuminga wyglądał najlepiej w karierze. Grał prosto i skutecznie, kończył akcje na obręczy po idealnie wymierzonych podaniach. Nie musiał kreować – miał jasno określoną rolę.Problem zaczyna się tam, gdzie kończy się struktura.
Bez CP3 sztab szkoleniowy nie buduje zagrywek pod Kumingę i nie eksponuje jego mocnych stron. Steve Kerr – karci go za straty i złe decyzje – ogranicza jego minuty – sadza na ławce nawet wtedy, gdy Kuminga jest jednym z najlepiej zbierających i broniących zawodników. To marnowanie potencjału – zarówno sportowego, jak i transferowego. Skoro Warriors przedłużyli z nim umowę, zrobili to nie tylko z myślą o rozwoju, ale także o wartości transferowej. Teraz jest moment, by ten asset wykorzystać.
Kuminga wraz z pickiem pierwszorundowym może odejść za Michaela Portera Jr. do Brooklynu – idealne wpasowanie w system trójek Warriors i dodatkowa fizyczność, albo za Nica Claxtona – potrzebny wysoki zawodnik, rim protection. Obie opcje dają Golden State natychmiastowy efekt, małym kosztem.
Lauri Markkanen – idealna druga opcja
Jeśli jest jedno nazwisko, które idealnie wpisuje się w „ostatni taniec” Curry’ego, to Lauri Markkanen. Utah Jazz ciągle tankują, a zatem pierwszorundowy pick oraz weteran to coś co pomoże im w procesie odbudowy. W tym sezonie Lauri jest jedną z najbardziej efektywnych i regularnych opcji ofensywnych w całej lidze (co nie pomaga gdy chcesz przegrywać), rzucając średnio prawie 30 punktów na mecz przy skuteczności z gry blisko 48 procent i skuteczności zza łuku w okolicach 37 procent, a do tego zbierając ponad 6 piłek na mecz. Fin nie ma ,,tego czegoś’’ jako pierwsza opcja, ale grając w cieniu Stepha może zdziałać wiele. Markkanen to nie tylko scorer – to zawodnik, który potrafi rozciągać obronę jak mało kto w lidze – jego obecność na obwodzie zmusza rywali do wychodzenia na dystans, co z kolei otwiera przestrzeń dla Currego. Jego styl gry czyni go naturalnym uzupełnieniem systemu Warriors, który opiera się na ciągłym ruchu piłki i jakościowym spacingu.

Golden State stoją więc na rozdrożu – mogą trzymać się obecnej rotacji i nic nie zmieniać, albo zrobić odważne ruchy transferowe, które wzmocnią skład natychmiast i dadzą Curry’emu realną szansę na ostatni pierścień. Kuminga i schodzący kontrakt Butlera to assety, które mają swoją wartość i żal byłoby z nich nie skorzystać.nerzy

Dodaj komentarz