Ten mundial od początku był czymś co od razu bardziej trąciło polityką i głupimi decyzjami o powiększeniu imprezy. Niestety, oczekiwania nawet w połowie nie oddały tego co czują kibice po zakończeniu tych piłkarskich igrzysk.
Somalijski sędzia bez zgody na wjazd
Omar Artan miał być afrykańskim gwiazdorem z gwizdkiem w ustach. Gdy już jednak przyszło do jego wjazdu na teren USA to zaczęły się przygody. Administracja prezydenta Trumpa zabroniła wstępu do swojego kraju wszystkim przybyszom z Somalii. Niestety sędzia nie był wyjątkiem. Zamiast ustawiania gwiazd w meczach arbiter musiał się zadowolić samą wypłatą, ponieważ FIFA raz zachowała się fair i wypłaciła mu należne wynagrodzenie. Niesmak jednak zdecydowanie pozostał. Sędzia musiał wracać do domu w niezbyt dobrym humorze.
Senegalscy działacze bez zgody na wjazd
Kolejny afrykański kraj i kolejne problemy. Senegal musiał walczyć o wszystko. Kibice nie zostali wpuszczeni w ogóle, a działacze z kolei byli wpuszczani jak przez sito. Tak, część mogła wjechać, a część nie. Powstało ogromne zamieszanie w które było zaangażowane FIFA. Szef federacji niby mówił, że wspiera, ale z drugiej nie zrobił nic. Koniec końców Senegal nie miał w USA nawet kucharza, a zawodnicy zamawiali jedzenie z lokalnych knajp. Potem była narracja, że to jednak federacja piłkarska tego afrykańskiego kraju była winna, jednak patrząc po reszcie przebojów organizatorów ciężko jest wierzyć w taką wersję.

Ofiary prześladowane
Tak, Rosja nie gra i dobrze. Dlaczego jednak nie jesteśmy konsekwentni i USA jako najeźdzca mogło sobie jeszcze upokarzać reprezentacje Iranu? Piłkarze tego azjatyckiego kraju nie mogli nawet mieszkać w stanach, musieli na każdy mecz dojeżdżać z Meksyku, a na granicy czekały ich bardzo dokładne kontrole. Koniec końców przez to wszystko nie wyszli nawet z grupy. Czy można w takich warunkach mówić o równej rywalizacji? Na to pytanie odpowiedź zna jedynie Infantino, który jako jedyny nie widział problemu.
Nudna faza grupowa
W sytuacji gdy z grupy mogą wyjść aż trzy reprezentacje już mówimy o dość niecodziennej sytuacji. Jednak gdy może wyjść tyle ekip, a czwarte miejsca są z góry znane to o czym mówimy? O nudzie. FIFA rozszerzyła turniej. Dlatego większość grup była ustalona już wcześniej. Wszystkie Haiti, Iraki, Uzbekistany, Jordanie czy inne Curacao zrobili to czego się po nich spodziewano. Zajęli czwarte miejsce i szybko wrócili do domu. Wiadomo, były niespodzianki jak tragiczny Urugwaj czy waleczne Cabo Verde. Większość grup jednak była niesłychanie przewidywalna i nudna. Jak z góry znasz ekipę która odpada to jak się emocjonować?
Argentyna
Mało jest reprezentacji, które budzą jedynie złe emocje. Taka jednak była ekipa albicelestes. Messi i długo nic, faule, żale do sędziów i ciągłe oskarżenia o ustawkę. Argentyna wyglądała brzydko, piłkarze przypominali rzeźników, a sędziowie chyba udawali, że nie widzą połowy ich brzydkich zagrań. Mecz z Egiptem był tym, który przechylił czarę goryczy. VAR niesprawdzający nawet potencjalnego faulu na Salahu za to robiący to szybko po faulu na Argentyńczyku. Popychanie bramkarzy, faule bez piłki, bardzo mało żółtych kartek. Już w pierwszym meczu Messi powinien uczciwie wylecieć z czerwoną kartką, wtedy jednak uratował go Marciniak. W taki sposób, niszcząc piłkę doturlali się do finału, gdzie na szczęście mimo małej pomocy ze strony wujka Infantino nie udało się wygrać. O ile na początku w teorię o pchanej Argentynie mało kto wierzył to po meczu o złoto każdy cieszy się triumfem Hiszpanii.

Czerwona, ale bez zawieszenia
Zawodnik USA Balogun postanowił popełnić taki sam faul jak Messi. Nie ma jednak tak samo na nazwisko i on z kolei w meczu z Bośnią dostał słuszną czerwoną. Nie spodobało się to Trumpowi, który zadzwonił do łysego niszczyciela piłki w szoku, że po takim kartoniku jest jeszcze zawieszenie na kolejny mecz. FIFA zrobiła precedens, zawieszając nomen omen zawieszenie i Balogun mógł zagrać w następnym meczu z Belgią. Tak, Trump zadzwonił do Infantino, a ten dla niego zmienił zasady gry. Na szczęście USA i tak odpadło, jednak niesmak pozostanie na długo.

Czy tak ma wyglądać piłka?
Pastuchy w fazie grupowej. Trump odwołujący zawieszenia, prześladowany Iran i pchana Argentyna. Kto za to odpowiada? Gianni Infantino. Szef FIFA czuje się jednak bardzo pewnie na swoim stanowisku, a przed następnymi wyborami na prezesa ma poparcie aż 200 federacji. Szkoda tylko, że pieniądze zasłoniły mu dobro piłki. Podobno w 2030 mają wystąpić aż 64 reprezentacje. Czy to dobry pomysł? Dla skarbca FIFA tak, niestety dla kibiców nie. Kogo jednak obchodzą fani.

Dodaj komentarz