Goliat jedzie do Częstochowy, a w Gorzowie wielki test

Druga kolejka PGE Ekstraligi zapowiada się jak klasyczny żużlowy rollercoaster, z jednej strony starcie Dawida z Goliatem pod Jasną Górą, z drugiej mecz, który może powiedzieć bardzo wiele o układzie sił w czołówce. Częstochowa i Gorzów, dwa różne nastroje, dwa różne scenariusze, ale jeden wspólny mianownik: ogromna presja już na starcie sezonu.

Pod Jasną Górą trudno uciec od wrażenia, że gospodarze wchodzą w ten mecz z bagażem doświadczeń, których woleliby nie mieć. Wysoka porażka w Lesznie (31:59) brutalnie zweryfikowała ambicje Krono-Plast Włókniarza i zostawiła więcej pytań niż odpowiedzi. Nowy szkoleniowiec, Mariusz Staszewski, już na początku pracy dostał materiał do bardzo poważnych analiz, bo poza australijskim duetem Rohan Tungate/Jaimon Lidsey, który dowiózł solidne zdobycze punktowe, reszta zespołu wyglądała, delikatnie mówiąc, nierówno.

To właśnie ta „dziurawa” formacja musi się teraz odbudować, jeśli częstochowianie chcą w ogóle myśleć o nawiązaniu walki z rywalem z najwyższej półki. Mads Hansen, Jakub Miśkowiak czy Sebastian Szostak, każdy z nich ma coś do udowodnienia. Przesunięcia w składzie pokazują, że sztab szuka optymalnych rozwiązań, ale pytanie brzmi: czy znajdzie je na tyle szybko, by zatrzymać rozpędzoną machinę z Lublina?

Bo Orlen Oil Motor przyjeżdża do Częstochowy w zupełnie innym nastroju. Efektowne zwycięstwo nad toruńskim zespołem (56:34) było nie tylko rewanżem za zeszłoroczny finał, ale też jasnym sygnałem: wicemistrzowie chcą więcej. I na razie wyglądają jak drużyna bez słabych punktów. Liderzy robią swoje, a juniorzy, często traktowani jako dodatek, dorzucili aż 14 punktów i cztery bonusy. To poziom, który może robić różnicę w każdym meczu.

Martin Vaculik i Bartosz Zmarzlik

Dodatkowego smaczku tej rywalizacji dodaje postać Kacpra Woryny. Był kapitan częstochowskiego klubu wraca na dobrze znany tor, ale już w roli gościa i to w barwach zespołu, który przyjeżdża jako wyraźny faworyt. W teorii to Motor ma wszystkie argumenty: doświadczenie, siłę rażenia i powtarzalność. W praktyce żużel nie raz pokazywał, że scenariusze pisze sam tor.

Jednym z niewielu punktów zaczepienia dla gospodarzy może być formacja juniorska. Choć inauguracja nie była udana dla Franciszka Karczewskiego, to właśnie młodzież często przechyla szalę zwycięstwa. Problem w tym, że po drugiej stronie stoją Bartosz Bańbor i Bartosz Jaworski, duet, który już na starcie sezonu pokazał, że nie zamierza oddawać punktów za darmo.

Jeśli Włókniarz chce sprawić niespodziankę, potrzebuje niemal idealnego meczu. A to w starciu z tak rozpędzonym rywalem wydaje się zadaniem z gatunku tych najtrudniejszych.

Krono-Plast Włókniarz: 9. Rohan Tungate, 10. Sebastian Szostak, 11.Mads Hansen, 12. Jakub Miśkowiak, 13. Jaimon Lidsey, 14. Szymon Ludwiczak, 15. Bartosz Śmigielski

Orlen Oil Motor: 1, Kacper Woryna, 2. Fredrik Lindgren, 3. Martin Vaculík, 4. Mateusz Cierniak, 5. Bartosz Zmarzlik, 6. Bartosz Bańbor, 7. Bartosz Jaworski

Zupełnie inny ciężar gatunkowy ma spotkanie w Gorzowie, gdzie Gezet Stal podejmie Betard Spartę Wrocław. To mecz, który może być jednym z pierwszych poważnych sprawdzianów dla obu zespołów, gospodarzy w kontekście aspiracji, gości w kontekście potwierdzenia mistrzowskich ambicji.

Gorzowianie już w pierwszej kolejce napisali jeden z ciekawszych scenariuszy, remisując w Grudziądzu. I choć wynik był sensacją, to pozostawił też niedosyt, przed ostatnim biegiem prowadzili przecież 44:40. Sporo mówiło się później o decyzjach taktycznych, które mogły kosztować ich zwycięstwo.

Wygląda jednak na to, że wnioski zostały wyciągnięte błyskawicznie. Awizowany skład sugeruje wyraźną zmianę koncepcji, Hubert Jabłoński, który w pierwszym meczu nie zdobył ani jednego punktu, został przesunięty pod numer 10. To niemal czytelny sygnał, że jego rola będzie ograniczona, a w trakcie meczu może być zastępowany przez młodzieżowców lub Mathiasa Pollestada.

Sytuację komplikuje jednak fakt, że w tym spotkaniu nie wystąpi Oskar Paluch, podstawowy junior i ważny element układanki Piotra Palucha. To spore osłabienie, zwłaszcza w kontekście rywalizacji z drużyną, która potrafi bezlitośnie wykorzystywać każdy słabszy punkt przeciwnika.

Oskar Paluch

A Betard Sparta przyjeżdża do Gorzowa właśnie w takim stylu. Na inaugurację wrocławianie rozbili Falubaz Zielona Góra, pokazując siłę, która stawia ich w gronie głównych kandydatów do złota. Trzech zawodników z kompletem punktów, niemal perfekcyjny występ całej drużyny, to był sygnał ostrzegawczy dla reszty ligi.

Jedyną niewiadomą pozostaje to, jak Sparta zaprezentuje się na wyjeździe przeciwko zespołowi, który u siebie potrafi być groźny. Stadion im. Edwarda Jancarza niejednokrotnie był miejscem niespodzianek, a Stal, nawet osłabiona, ma potencjał, by postawić trudne warunki.

Gezet Stal: 9. Jack Holder, 10. Hubert Jabłoński, 11. Paweł Przedpełski, 12. Marcel Szymko, 13. Anders Thomsen, 14. Oskar Paluch, 15. Adam Bednář

Betard Sparta: 1. Brady Kurtz, 2. Dan Bewley, 3. Bartłomiej Kowalski, 4. Maciej Janowski, 5. Artiom Łaguta, 6. Marcel Kowolik, 7. Mikkel Andersen

Piątkowy wieczór w PGE Ekstralidze zapowiada się więc jako mieszanka skrajnych emocji. W Częstochowie, próba odbudowy i walka z potęgą. W Gorzowie, test charakteru i pierwsze poważne odpowiedzi na pytania o układ sił w lidze.

Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *