Trzeba przyznać, że kariera istna sinusoida! Raz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski, a raz grzeje ławę w drugoligowcu z Holandii… Trzeba jednak przyznać, że urodzony w Słupcy bramkarz jest niezwykle silny mentalnie i ten fakt bardzo pomaga mu w polsko-niderlandzkiej karierze!
Kiedy wrócił do Polski po blisko 10 latach pobytu w Holandii, twierdzono, że to solidny bramkarz, ale takiej drużyny jak Lech Poznań na pewno nie zbawi. No i po pół roku ściągnięto mu konkurencję w postaci Mickey’go Van Den Harta. Ten wygrał z nim rywalizację, ale podczas konkursu rzutów karnych z Lechią Gdańsk nabawił się kontuzji i do bramki wskoczył Bednarek. Spisał się dobrze, a momentami bardzo dobrze, a puentą jego pobytu w Kolejorzu było Mistrzostwo Polski w 2022 roku.
Następnie musiał ustąpić miejsca wracającemu z wypożyczenia Bartoszowi Mrozkowi, wówczas perfekcyjnie spisał się jako zmiennik mocno wspierając młodszego kolegą – interes drużyny był wartością nadrzędną!
W 2025 roku jako ponowny Mistrz Polski postanowił opuścić Lecha i wrócił na stare śmieci – do Holandii, tym razem do Sparty Rotterdam. Poprzedni sezon ponownie więcej siedział na ławce niż bronił. W Eredivisie nie rozegrał ani jednego meczu, a jedyne 3 występy zanotował w Pucharze Holandii, w których stracił aż 5 goli.
Mimo braku gry Bednarek postanowił pozostać w Rotterdamie, choć wydawać by się mogło, że kolejny sezon także również rozpocznie na ławie. Stało się jednak inaczej!
W obu ligowych meczach tego sezunu Polak stanął między słupkami!
Miejmy nadzieję, że 33-latek utrzyma formę i nie da się zepchnąć z pozycji pierwszego bramkarza! Po dwóch kolejkach Sparta zajmuje 11. miejsce w tabeli, ale miejmy nadzieję, że dobra forma naszego bramkarza pozwoli im zająć jak najwyższe miejsce w Eredivisie!
Foto: Filip Bednarek Instagram

Dodaj komentarz