Po trzech kolejkach pełnych rozczarowań i narastającej presji w Zielonej Górze nadszedł wieczór, który może okazać się punktem zwrotnym sezonu. Stelmet Falubaz nie tylko sięgnął po pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach PGE Ekstraligi 2026, zrobił to w stylu, który przywrócił wiarę kibicom. Pewne 56:34 nad Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa było efektem dominacji niemal w każdym elemencie żużlowego rzemiosła, a koncertową jazdą popisał się bezbłędny Przemysław Pawlicki.
Szybki sygnał: „tu rządzi Falubaz”
Już od pierwszych biegów gospodarze narzucili tempo, którego goście nie byli w stanie podjąć. Falubaz świetnie wychodził spod taśmy, a na dystansie jego zawodnicy jechali dojrzale i bez zbędnego ryzyka. Efekt? Po pierwszej serii 16:8, po drugiej już 28:14. Zielonogórzanie od początku pokazali, że nie zamierzają kalkulować, potrzebowali tego zwycięstwa i było to widać w każdym wejściu w łuk.
Nie znaczy to jednak, że na torze brakowało emocji. Wręcz przeciwnie, kilka biegów dostarczyło solidnej dawki walki. Oskar Hurysz i Szymon Ludwiczak tasowali się koło w koło, Michał Curzytek stoczył zacięty bój z Madsem Hansenem, a starcia Lebiediewa z Tungate’em miały momentami najwyższy ligowy poziom.
Pawlicki perfekcyjny, wsparcie na poziomie
Największym bohaterem spotkania był bezdyskusyjnie Przemysław Pawlicki. Kapitan Falubazu był tego dnia nieomylny, pięć startów, pięć zwycięstw, komplet 15 punktów. Co ważne, nie wszystkie biegi wygrywał „z marszu”. W jednym z nich długo gonił Rohana Tungate’a, by wyprzedzić go tuż przed metą, to była akcja wieczoru i dowód jego świetnej dyspozycji.
Bardzo solidnie prezentował się Leon Madsen, który nie tylko punktował, ale też brał na siebie odpowiedzialność w trudniejszych momentach. Długo niepokonany był również Andžejs Lebiediew, który seryjnie przywoził „trójki”, zanim znalazł pogromcę w końcówce zawodów. Swoje zrobił także Dominik Kubera, choć zdarzały mu się mniej przekonujące momenty.
Włókniarz próbował, ale brakowało ognia
Częstochowianie mieli swoje chwile, jednak zdecydowanie za rzadko, by zagrozić rozpędzonemu Falubazowi. Najwięcej emocji wnosił Rohan Tungate. Australijczyk, doskonale znający tor przy W69, był aktywny, waleczny i nie bał się podejmować ryzyka. Kilkukrotnie wygrywał starty, toczył zacięte pojedynki i był jednym z nielicznych, którzy potrafili postawić się gospodarzom.

Na plus można zapisać także występ Madsa Hansena, który potwierdził dobrą formę z wcześniejszych startów ligowych. To właśnie on, razem z Jakubem Miśkowiakiem, przywiózł jedno z nielicznych biegowych zwycięstw dla „Lwów”. Problem w tym, że takich momentów było zdecydowanie za mało, a reszta zespołu nie potrafiła utrzymać równego poziomu.
Kluczowy moment: odjazd po 10. biegu
Choć wynik był pod kontrolą gospodarzy od początku, to prawdziwe „zamknięcie meczu” nastąpiło po dziesiątym biegu. Falubaz prowadził wtedy już 39:21 i trudno było sobie wyobrazić scenariusz, w którym goście wracają do gry.
W kolejnych wyścigach emocji nie brakowało, był upadek Mitchella McDiarmida, były sprytne manewry Lidseya i kolejne pojedynki Tungate’a z liderami Falubazu — ale wynik pozostawał pod pełną kontrolą gospodarzy. Każdy zryw Włókniarza spotykał się z natychmiastową odpowiedzią.
Mocna końcówka i jasny sygnał
W biegach nominowanych Falubaz przypieczętował zwycięstwo w najlepszy możliwy sposób. Pawlicki dołożył kolejną wygraną, Madsen pewnie rozprawił się z rywalami, a cały zespół zakończył mecz z wyraźnym przekazem: kryzys został przełamany.
Co dalej?
Dla Falubazu to zwycięstwo ma ogromne znaczenie. Nie tylko ze względu na punkty, ale przede wszystkim mentalnie, drużyna pokazała, że potrafi jechać szybko, skutecznie i zespołowo. Jeśli utrzyma ten poziom, szybko może odrobić straty z początku sezonu.
Włókniarz natomiast ma powody do niepokoju. Cztery mecze, cztery wyraźne porażki i brak stabilności to sygnały alarmowe. Indywidualne przebłyski nie wystarczą, potrzebna jest wyraźna poprawa całej drużyny.
Jedno jest pewne, w Zielonej Górze coś się odblokowało. A jeśli liderzy utrzymają taką formę, kolejne mecze przy W69 mogą wyglądać bardzo podobnie.
4.runda PGE Ekstraligi
Stelmet Falubaz Zielona Góra-Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 56:34
Stelmet Falubaz: Dominik Kubera 8+2 (2*,1,2*,1,2), Andžejs Ļebedevs 10 (3,3,3,1,0), Przemysław Pawlicki 15 (3,3,3,3,3), Michał Curzytek 1 (0,0,1,-), Leon Madsen 12+1 (2,3,2,3,2*), Oskar Hurysz 3+1 (2*,1,0), Mitchell McDiarmid 7+2 (3,2*,w,2*), Slater Lightcap Ns
Krono-Plast Włókniarz: Jaimon Lidsey 8 (1,t,1,3,3), Sebastian Szostak 3 (1,1,0,1,-), Jakub Miśkowiak 3 (0,2,1,0), Mads Hansen 9+2 (2,1*,3,2*,1), Rohan Tungate 10 (3,2,2,2,1,0), Szymon Ludwiczak 1 (1,0,0,0), Alan Ciurzyński 0 (0,0,0), Kacper Grzelak Ns
Bieg po biegu:
1. Pawlicki, Kubera, Lidsey, Miśkowiak 5:1
2. McDiarmind, Hurysz, Ludwiczak, Ciurzyński 5:1 (10:2)
3. Tungate, Madsen, Szostak, Curzytek 2:4 (12:6)
4. Ļebedevs, Hansen, Hurysz, Ludwiczak 4:2 (16:8)
5. Pawlicki, Miśkowiak, Hansen, Curzytek 3:3 (19:11)
6. Madsen, McDiarmid, Szostak, Ludwiczak, Lidsey (t) 5:1 (24:12)
7. Ļebedevs, Tungate, Kubera, Ciurzyński 4:2 (28:14)
8. Hansen, Madsen, Miśkowiak, Hurysz 2:4 (30:18)
9. Ļebedevs, Kubera, Lidsey, Szostak 5:1 (35:19)
10. Pawlicki, Tungate, Curzytek, Ludwiczak 4:2 (39:21)
11. Lidsey, Hansen, Kubera, McDiarmid (w) 1:5 (40:26)
12. Pawlicki, McDiarmid, Szostak, Ciurzyński 5:1 (45:26)
13. Madsen, Tungate, Ļebedevs, Miśkowiak 4:2 (49:29)
14. Lidsey, Kubera, Tungate, Ļebedevs 2:4 (51:33)
15. Pawlicki, Madsen, Hansen, Tungate 5:1 (56:34)

Dodaj komentarz