W Sopocie wreszcie było słychać ulgę. Nie tylko po końcowej syrenie, ale już w trzeciej kwarcie, gdy kolejne piłki wpadały do kosza, a przewaga Energi Trefla rosła z akcji na akcję. Po trzech bolesnych porażkach z rzędu żółto-czarni potrzebowali takiego wieczoru – spokojniejszego, bardziej kontrolowanego i zakończonego wyraźnym zwycięstwem. Mecz z Miastem Szkła Krosno długo jednak wcale na taki nie wyglądał. Dopiero jedna, znakomita odsłona przesądziła o losach spotkania i pozwoliła gospodarzom wygrać 94:81 w 19. kolejce ORLEN Basket Ligi.
Od pierwszych sekund widać było, że sopocianie wyszli na parkiet maksymalnie skoncentrowani. Po szybkim trafieniu Kaspra Suurorga było 5:0, a hala żywo reagowała na agresywną obronę i dobre tempo gry gospodarzy. Krosno nie dało się jednak zastraszyć. Po trójce Leemeta Bocklera goście po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (10:9), a ten moment wyraźnie ostudził początkowy entuzjazm trybun.
Energa Trefl szybko wróciła do swojego planu. Piłka częściej trafiała pod kosz, gdzie swoje warunki wykorzystywali Mikołaj Witliński i Mindaugas Kacinas. Ten pierwszy rozpoczął mecz w pierwszej piątce i był aktywny w ataku, drugi regularnie kończył akcje półdystansem. Po kolejnych punktach Witlińskiego przewaga urosła do jedenastu punktów (21:10), ale w ostatniej akcji kwarty gospodarze stracili koncentrację – Jairus Hamilton trafił przy 0,8 sekundy do syreny. Po dziesięciu minutach było 23:17.
Druga kwarta zmieniła rytm spotkania. Miasto Szkła zaczęło grać szybciej i odważniej, a z dystansu zaczęły wpadać kolejne rzuty. Bockler i Martins Laksa trafiali zza łuku, a ofensywę gości napędzał kapitalnie dysponowany Benjamin Shungu. Rozgrywający Krosna w samej pierwszej połowie zdobył 13 punktów i rozdał 5 asyst, a po jego osobistych w 15. minucie na tablicy pojawił się remis – 31:31.
Ten fragment był dla Energi Trefla momentem próby. Odpowiedź przyszła szybko – Suurorg najpierw zablokował rywala, a chwilę później trafił za trzy punkty, to samo zrobił Paul Scruggs, który w całym meczu zanotował wszechstronne statystyki (10 punktów, 6 zbiórek i 10 asyst). Sopocianie zanotowali serię 7:0, odzyskując inicjatywę. W końcówce drugiej kwarty kibice mogli jednak czuć niepokój – zarówno Witliński, jak i Szymon Zapała mieli już po trzy przewinienia. Do przerwy Energa Trefl prowadziła tylko 43:40, a bilans rzutów za trzy (2/10) nie zapowiadał jeszcze ofensywnego przełomu.

Ten przyszedł po zmianie stron. Trzecia kwarta była momentem, w którym gospodarze wreszcie „zaskoczyli”. Sopocianie trafili aż 7 z 11 rzutów zza łuku, kompletnie zmieniając obraz gry. Najpierw dystansowe trafienia Mindaugasa Kacinasa, potem kolejne punkty Suurorga sprawiły, że po raz pierwszy od dłuższego czasu przewaga urosła do dwucyfrowych rozmiarów (54:44).
Coraz pewniej prezentował się Szymon Zapała, który zakończył spotkanie z 13 punktami na koncie, a żółto-czarni z dużą cierpliwością rozbijali obronę strefową gości. Po stronie Krosna próbowali jeszcze odpowiadać Bockler i Hamilton, jednak brakowało im regularności. Gdy Dylan Addae-Wusu trafił trzy „trójki” w krótkim odstępie czasu, hala w Sopocie wyraźnie odżyła. Po 30 minutach było 76:57, a wynik tej części – 33:17 – w pełni oddawał dominację gospodarzy.
W ostatniej kwarcie Miasto Szkła nie zamierzało jednak składać broni. Aktywny był Jairus Hamilton, który zakończył mecz z 24 punktami i 8 zbiórkami, będąc najjaśniejszą postacią zespołu gości. Wsparcie zapewniał mu Shungu, który ostatecznie zapisał przy swoim nazwisku 17 punktów, 8 asyst i 4 zbiórki. Pięć minut przed końcem parkiet musiał opuścić kapitan Energi Trefla Jakub Schenk, ukarany piątym faulem. Rozgrywający gospodarzy miał w dorobku 10 asyst, czym wyrównał swój najlepszy wynik w sezonie.

Mimo tej straty sopocianie zachowali pełen spokój. Kontrolowali tempo, nie pozwalali rywalom na szybkie punkty i konsekwentnie wykorzystywali przewagę wypracowaną wcześniej. Końcowa syrena potwierdziła to, co było jasne już od kilku minut – Energa Trefl wygrała 94:81, przerywając niekorzystną serię i wracając na zwycięską ścieżkę.
Liderami gospodarzy był duet Mindaugas Kacinas – Kasper Suurorg, który zdobył łącznie 42 punkty (po 21 każdy). Ważne role odegrali także Szymon Zapała (13 punktów), Paul Scruggs (10 punktów, 6 zbiórek, 10 asyst) oraz Jakub Schenk (10 asyst). Po stronie Miasta Szkła najskuteczniejsi byli Jairus Hamilton (24 punkty, 8 zbiórek) i Benjamin Shungu (17 punktów, 8 asyst, 4 zbiórki).
Zwycięstwo pozwoliło Enerdze Treflowi Sopot poprawić bilans do 12 – 7 i awansować na trzecie miejsce w tabeli ORLEN Basket Ligi. Miasto Szkła Krosno, z bilansem 3 – 16, pozostaje na końcu ligowej stawki, choć w Sopocie przez długie fragmenty pokazało, że potrafi postawić się wyżej notowanemu rywalowi.
Energa Trefl: Kacinas 21pkt 5 zbiórek, Suurorg 21pkt 5 zbiórek 3 asysty, Scruggs 10pkt 6 zbiórek 10 asyst, Witliński 10, Schenk 2pkt 10 asyst – Addae-Wusu 15pkt 3 zbiórki 4 asysty, Zapała 13, Nowicki 2pkt, Kiejzik 0.
Miasto Szkła: Hamilton 24pkt 8 zbióek, Shungu 17pkt 4 zbiórki 8 asyst, Radić 6pkt 7 zbiórek, Laksa 3pkt, Jackson 2pkt – Bockler 16pkt, Wójcik 5pkt 4 zbiórki, Jankowski 3pkt, Łałak 3pkt, Charbota 2pkt, Góreńczyk 0.

Dodaj komentarz