Ekstraklasa! I jak tu jej nie kochać?

Mimo arktycznych temperatur, już w pierwszej tegorocznej kolejce dzieło się co nie miara:
– padły 22 bramki;
– pokazano 24 żółte kartki i 0 czerwonych;
– strzelono 1 samobója;
– nie strzelono 2 karnych (ale też 3 karne strzelono);
– odwołano 2 mecze (z czego jeden z… 16. kolejki);
– pierwsze cztery drużyny ekstraklasy wygrały swoje mecze;
– zaś cztery ostatnie drużyny swoje mecze przegrały;
– 8 meczów obejrzało łącznie 93017, co daje nam średnią 11627 kibiców na mecz.
– najwięcej kibiców obejrzało mecz w Zabrzu (24 344) , a najmniej w Niecieczy (3459).

19. kolejkę rozpoczęto w Lubinie, gdzie Zagłębie już w 63 sekundzie straciło gola. Bartosz Nowak zabawił się z piłkarzami rywali strzelając pierwszą ligową bramkę w 2026 r.
W drugiej połowie bramkę dołożył Arkadiusz Jędrych i Gieksa mogła się cieszyć z trzech punktów. Zagłębie zmarnowało szansę na przeskoczenie Rakowa i spadło na 6. miejsce.

Kolejny mecz miał się odbyć w Radomiu. Niestety Stadion Braci Czachorów spłatał wszystkim figla i postanowił nie świecić pełnym blaskiem. Żal tylko kibiców, szczególnie tych z Gdyni, bo w tych zimowych warunkach pokonali pociągiem ponad 1000 km i meczu nie zobaczyli.

W sobotę jako pierwsi na murawę wybiegli piłkarze Górnika Zabrze i Piasta Gliwice. Derby Śląska lepiej rozpoczęli goście, którzy w 25 minucie trafili na 1:0, a pierwszego gola w Ekstraklasie strzelił Quentin Boisgard. Piastunki nie utrzymały jednak prowadzenia do przerwy. W 41 minucie wyrównał Erik Janża. Mecz rozstrzygnął się w 50 minucie po golu Maksyma Chłania. Dzięki zwycięstwu Górnik został liderem Ekstraklasy, choć jak się okazało, tylko na 24 godziny.

Pieniądze nie grają! Ileż to już razy słyszeliśmy ten wyświechtany slogan?! Na wszelki wypadek już od 17:30 Widzew zaczął nam udowadniać, że tak właśnie jest. Mimo niezłego początku Widzewa to Jagiellonia po bramkach Mazurka, Pululu z karnego oraz Wojtuszka prowadziła 3:0. Niekoniecznie pomocny w tym meczu był Bartłomiej Drągowski, bramkarz, który 12 lat temu ruszył na podbój Europy właśnie z Białegostoku. Na otarcie łez, Widzew strzelił gola z karnego (już 10. gola w tym sezonie zdobył Sebastian Bergier). Na ten moment Widzew znajduje się w strefie spadkowej, a Jaga na najniższym stopniu podium ze stratą tylko jednego punktu i z zaległym meczem. Zaległym meczem który miał się odbyć dziś, ale na wniosek GKSu Katowice zostanie on ponownie przełożony…

Na koniec sobotnich zmagań został nam mecz mistrza z 14. drużyną ubiegłego sezonu czyli Lech – Lechia. Kolejorz po dość udanym zgrupowaniu w Abu Zabi miał nadzieję na dobry początek rundy, ale inne plany miał Tomasz Neugebauer, który już w 3. minucie dał prowadzenie Lechii. Z minuty na minutę Lech wyglądał lepiej i w 26. minucie wyrównał najlepszy w szeregach Lecha Ali Gholizadeh. Jednak druga połowa zaczęła się tak jak pierwsza, od ataków Lechii, ale z tą różnicą, że piłkarzy Lechii wyręczył Antonio Milić. Przy tej okazji trzeba zwrócić uwagę na fatalną grę defensywy Lecha w całym spotkaniu, który po raz kolejny w tym sezonie wygląda jak z CLJ. W 55 minucie meczu trzecią bramkę dla Lechii dorzucił Tomas Bobcek. Był to już 14. gol w tym sezonie Słowaka dzięki czemu prowadzi w klasyfikacji strzelców. 8 minut po tym golu na boisku pojawili się Luis Palma i Patrik Walemark, ale mimo starań nie udało się im odwrócić wyniku meczu. Lech oddala się od podium, a gdyby oddał ktoś 5 punktów Lechii to właśnie wyprzedziłaby ona Kolejorza.

Niedzielne granie rozpoczęło się już o 12:15. W mroźnym Lublinie zawitała Pogoń Szczecin. Już w 3 minucie dość przypadkowego gola strzelił Karol Czubak. Dzięki temu trafieniu wyprzedził Sebastiana Bergiera w klasyfikacji strzelców i póki co jest w niej najskuteczniejszym Polakiem. 24 minuty później na 2:0 podwyższył Senegalczyk N’Diaye. Pogoń złapała kontakt po rykoszecie. Strzelał Ulvestad, piłkę podbił Ivo Rodrigues, a ta wpadła w okienko bramki Motoru. Pogoń miała swoją szansę na wyrównanie. Sędzia podyktował karnego po zagraniu ręką Wolskiego, jednak Kamil Grosicki uderzył na tyle słabo, że Ivan Brkić nie miał problemów z jego obroną.

Kolejne spotkanie miało miejsce na stadionie lidera Ekstraklasy w Płocku, gdzie Wisła gościła Raków. Nafciarze żeby wrócić na fotel lidera musieli wygrać, ale Raków pod wodzą nowego trenera nie zamierzał im tego ułatwić. I nie ułatwiał, ale i tak na Wisłę było to za mało. Do przerwy 1:0 po bramce Wiktora Nowaka, a po przerwie padły jeszcze dwie bramki. Po jednej dla każdej z drużyn. Płocczanie wrócili na pierwsze miejsce, a Raków spadł na piąte.

Wieczorem na stadionie Legii miała pokazać się Ekstraklasie nowa Legia. Legia Marka Papszuna! Jednak nawet trener Papszun podczas jednej przerwy nie dał rady uporządkować warszawskiej drużyny. Legia grała słabo i popełniała błędy w obronie. Błędy, które z przyjemnością wykorzystywał Mariusz Stępiński. Najpierw w 23 minucie. Jednak Korona nie chciała korzystać z tak wielkiej gościnności Legii i postanowiła częściowo się odwdzięczyć – po dwóch faulach sędzia odgwizdał karne dla Wojskowych. Niestety dla kibiców Legii do jednego z nich podszedł Mileta Rajović, który, mówiąc delikatnie, nie ma najlepszego sezonu, co udowodnił nie trafiając karnego tuż przed przerwą. Drugiego karnego w 76 minucie strzelił już pewnie Bartosz Kapustka, dając Legii nadzieje na dobry wynik, jednak w 90 minucie kolejny błąd ustawienia Legii wykorzystał Stępiński. Legia przegrała ósmy mecz w sezonie i pozostała na 17. miejscu w tabeli. Korona awansowała na 7. miejsce i powoli zaczyna wspominać o europejskich pucharach, choć do tego jeszcze długa droga.

Ostatni akord tej kolejki rozbrzmiał w Niecieczy. Bruk-Bet Termalika podejmowała Cracovię. Po dość ciekawym spotkaniu górą była drużyna z Krakowa. Po bardzo składnej akcji z 54. minuty gola z 5 metrów strzelił Pau Sans. Słoniki bardzo ambitnie walczyły o przynajmniej remis, który pozwoliłby im wydostać się z ostatniej pozycji tabeli. Niestety dla swoich kibiców nie udało im się, ale nadal do wyjścia z czerwonej strefy brakuje im tylko jednego punktu.

Z pewnością 19. kolejka Ekstraklasy rozbudziła nasze apetyty! I dobrze! Jeszcze dziś w Piast Gliwice zaległym meczu zmierzy się z Kolejorzem. Obie drużyny na otwarcie rundy przegrały swoje mecze, muszą więc walczyć o punkty. Piast, żeby odskoczyć od strefy spadkowej, a Lech, żeby gonić czołówkę. Mamy nadzieję, że obie drużyny pokażą się z lepszej strony niż ostatnio!


Jeśli chcesz poznać więcej treści od tego autora kliknij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *