Po 10 latach i 20 wygranych trofeach Pep Guardiola zdecydował się zakończyć swoją pracę w Manchesterze City. Jak w dekadę kataloński trener odmienił drużynę z niebieskiej części Manchesteru?
Trudne początki
Guardiola zaczął pracę w City w sezonie 2016/17 i od razu rozpoczął zmianę kadry pod swój preferowany styl gry. Rozstał się on z długoletnim bramkarzem Obywateli, Joe Hartem, który według Katalończyka nie potrafił grać nogami, co było nieoptymalne dla taktyki zespołu. W jego miejsce przyszedł Claudio Bravo, który szybko okazał się niewypałem.
Klub sprowadził także dwóch zawodników z Bundesligi – İlkay’a Gündoğan z Borussi Dortmund i Leroy’a Sane z Schalke. Linie defensywy z kolei wzmocnił 22-letnie John Stones, gracz Evertonu. Pozycję skrzydłowego miał również udynamicznić Hiszpan Nolito, który po jednym sezonie pożegnał się z angielskim futbolem. W zimowym okienku transferowym City zakupiło jeszcze Gabriela Jesusa, który miał bardzo udane wejście do zespołu.
Pomimo wzmocnień premierowy sezon Guardioli okazał się być nieudany. Manchester City do ostatniej kolejki walczył o miejsce dające awans do Ligi Mistrzów. W Europie sezon również skończył się szybko – angielski zespół zremisował w dwumeczu z As Monaco 6:6, a o awansie Monakijczyków zadecydowały bramki strzelone na wyjeździe.
Pierwszy sezon Guardioli okazał się pełny wyzwań i niepowodzeń, a eksperci na wyspach kwestionowali jego predyspozycje do prowadzenia zespołu z Anglii. Opinie te miały się jednak szybko zmienić…
Centurions
Latem 2017 roku arabscy właściciele również nie próżnowali na rynku transferowym. Guardioli nie umknęła niesamowita kampania AS Monaco w Lidze Mistrzów i postawił na dwóch graczy mistrzów Francji – skrzydłowego Bernardo Silvę i lewego obrońcę Benjamina Mendy’ego. Klub zasilił także Kyle Walker z Tottenhamu i nowy bramkarz, Ederson z Benfiki.
Dominację Manchesteru City na angielskich boiskach czuć było już od początku. Drużyna Guardioli szybko objęła fotel lidera i już na początku 2018 roku wszystkim wydawało się, że są murowanym kandydatem do mistrzostwa kraju.
Przed rozstrzygnięciem Premier League City walczyło jeszcze w krajowych pucharach. W Pucharze Anglii niespodziewanie przegrali z trzecioligowym Wigan Athletic 0:1. O pierwsze trofeum w erze Guardioli Obywatele zagrali niecały tydzień później, w finale Pucharu Ligi z Arsenalem. Po golach Sergio Agüero, Vincenta Kompanego i Davida Silvy City zwyciężyło 3:0 i zdobyło pierwszym puchar za kadencji Pepa.
Już na parę kolejek przed końcem Premier League było pewne, że Manchester City zostanie mistrzem Anglii w sezonie 2017/18. W grze była jeszcze stawka o prestiżowy wynik 100 punktów na koniec sezonu – coś, czego żaden klub w historii najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii nigdy nie osiągnął. Obywatele grali w ostatniej kolejce sezonu z Southampton i długo utrzymywał się bezbramkowy remis. W ostatniej akcji meczu Kevin De Bruyne posłał długą piłkę w kierunku Gabriela Jesusa, który lobem nad bramkarzem umieścił piłkę w siatce. W ten sposób Manchester City został pierwszą angielską drużyną, która na koniec sezonu mogła pochwalić się trzycyfrową liczbą punktów.
Trenerska rywalizacja
Sezon 2018/19 przeszedł do historii Premier League jako jeden z najlepszych wyścigów o tytuł w historii piłki nożnej. Broniącego tytułu Manchester City chciał zdetronizować Liverpool Jurgena Kloppa, a walka trwała do ostatniej kolejki. Drużyna Guardioli zdobyła 98 punktów, o jeden więcej niż The Reds i obroniła puchar. Jeszcze nigdy nie przytrafiło się, aby klub z 97 punktami nie zdobył mistrzostwa.
Liverpool od mistrzostwa dzieliło 11 milimetrów. Tyle brakowało, aby zremisować mecz na Etihad z City, jednak John Stones w porę wybił piłkę z linii bramkowej.
Jak miała się sytuacja w krajowych pucharach? Wybornie. Manchester City wygrał wszystko – Tarczę Wspólnoty, Carabao Cup i FA Cup i został pierwszym w historii zespołem, który zdobył każde trofeum na krajowym podwórku.
Jednak co się odwlecze to nie uciecze i już rok później Liverpool wygrał Premier League. Zespół z miasta Beatlesów o mało nie przebił stupunkowego osiągnięcia City. Zespół Jurgena Kloppa zdobył 99 punktów w sezonie 2019/20.
Pomimo gigantycznej rywalizacji na boisku Pep Guardiola i Jurgen Klopp zawsze odnosili się do siebie z wielkim szacunkiem i charyzmą wobec siebie. Katalończyk wielokrotnie przyznawał, że spotkaniom z Liverpoolem towarzyszyły nieprzespane noce i masa pomysłów, jak pokonać zespół Niemca.
Szansa jak nigdy dotąd
W sezonie 2019/20 Manchester City spotkał się z wieloma problemami. Kontuzje środkowych obrońców sprawiały, że Guardiola musiał eksperymentować z linią defensywy. Te problemy wykorzystał Liverpool, który wygrał mistrzostwo, a City musiał zadowolić się jedynie Pucharem Ligi.
Następna kampania była jednak wyjątkowa. Latem 2020 roku do Manchesteru trafił Rúben Dias, który z miejsca stał się liderem defensywy i stworzył świetny duet obrońców z Johnem Stonesem. City odebrało tytuł mistrzowski od Liverpoolu, a także zdobyło czwarty z rzędu Puchar Ligi. Do pełni szczęścia został tylko finał Ligi Mistrzów…
Po wielu latach kompromitacji i niepowodzeń Manchester City awansował do finału najważniejszych europejskich rozgrywek w sezonie 2020/21. W półfinale pokonali w dwumeczu Paris Saint-Germain 4:1. Aż trzy bramki w tych spotkaniach zdobył Riyad Mahrez. W finale czekała na nich Chelsea.
Przed meczem wielu obstawiało City jako zwycięzcę, lecz pewność siebie wśród kibiców spadła już przed spotkaniem. Pep Guardiola postanowił eksperymentować w tak ważnym spotkaniu i nie wystawił defensywnego pomocnika. W każdym spotkaniu tamtego sezonu mecz rozpoczynał Rodri lub Fernandinho, a w finale żadnego z nich nie było w wyjściowej jedenastce. Chelsea wykorzystała ten brak i pokonała Obywateli 0:1 po golu Kaia Havertza. Był to również ostatni mecz Sergio Agüero, najlepszego strzelca w historii klubu.

Mistrzowskie zmiany
Kampania ligowa 2021/22 to kolejna batalia Manchesteru City z Liverpoolem, a walka o mistrzostwo rozstrzygnęła się dopiero w ostatniej kolejce. City grało na Etihad z Aston Villą, a The Reds podejmowali na Anfield Wolves. Pomimo szybko strzelonej bramki Wilków Liverpool dość szybko odzyskał kontrolę nad spotkaniem, a w 85 minucie meczu wyszedł na prowadzenie.
Sprawy nie miały się tak kolorowo w Manchesterze. W 69 minucie spotkania, Philippe Coutinho, legenda Liverpoolu, a wówczas zawodnik Aston Vilii strzelił gola na 0:2 dla The Villans. Wydawało się, że mistrzostwo Anglii ucieknie Manchesterowi City z rąk.
Wtedy o wyniku spotkania rozstrzygnęli zmiennicy. Pep Guardiola podczas meczu zdecydował się wpuścić trzech zawodników z ławki rezerwowych – Oleksandra Zinchenkę, Raheema Sterlinga i İlkay’a Gündoğana. Ukrainiec i Anglik zanotowali kluczowe asysty przy golach Rodriego i Gündoğana. Sam Niemiec strzelił dwie bramki w tym spotkaniu i to dzięki niemu Manchester City obronił mistrzostwo Premier League.
Historyczny sezon
Pomimo zdobycia wszystkiego, co było możliwe na krajowym podwórku, Manchester City Pepa Guardioli nadal nie osiągnął niczego w Europie. Po dwóch latach gry bez klasycznego napastnika przed sezonem 2022/23 do klubu przeszedł Erling Haaland – gracz Borussi Dortmund, a prywatnie syn Alf-Inge Haalanda, byłego zawodnika City.
Haaland natychmiastowo stał się kluczowym graczem ofensywy Obywateli, zdobywając gola za golem. Kevin De Bruyne grał najlepszy futbol od lat, a jego asysty skutkowały kolejnymi trafieniami Norwega i jego kolegów. Już na początku sezonu wydawało się, że ten sezon może być wyjątkowy.
Manchester City ponownie walczył o mistrzostwo Anglii z drużyną grającą w czerwonych barwach. Tym razem był to jednak Arsenal, który trenował Mikel Arteta, były asystent Guardioli. Manchester City wykazał się jednak chłodniejszą głową w decydującym momencie sezonu i wygrał Premier League trzeci raz z rzędu.
Pomimo zakończenia sezonu ligowego drużynę Guardioli czekały jeszcze dwa spotkania – finał FA Cup i Ligi Mistrzów. Pierwszy był finał Pucharu Anglii, w którym odbyły się derby Manchesteru. Gola tuż po rozpoczęciu spotkania, już w 13 sekundzie meczu zdobył İlkay Gündoğan. Na bramkę kapitana Obywateli odpowiedział lider United, Bruno Fernandes. Po zmianie stron Niemiec zdobył drugiego gola w tym spotkaniu i City zdobyło drugi puchar w tym sezonie. Czekał ich już tylko najważniejszy mecz – o upragnioną Ligę Mistrzów.
Manchester City trafił do finału po imponujących wygranych z Lipskiem(8:1), Bayernem Monachium(4:1), oraz Realem Madryt(5:1). Ich rywalem był Inter Mediolan, który w półfinale pokonał AC Milan, swoich rywali z miasta. Finał odbywał się na stadionie olimpijskim w Stambule.
Mówi się, że w finałach liczy się zwycięstwo, a nie ładna gra – tego samego zdania były obie drużyny. Pod koniec pierwszej połowy z powodu kontuzji z boiska zszedł Kevin De Bruyne, który po raz kolejny doznał urazu w finale najważniejszych rozgrywek europejskich. Sytuacje bramkowe z tego spotkania można policzyć na palcach jednej ręki, a decydująca miała miejsce w 68 minucie. Po zamieszaniu w polu karnym włoskiej drużyny do piłki dopadł Hiszpan Rodri, który umieścił piłkę w bramce André Onany. Manchester City był nieco ponad 20 minut od dokonania historii.
Wtedy do gry próbował wrócić Inter. Wiele okazji miał Romelu Lukaku, napastnik Nerazzurrich, jednak świetnie dysponowany tej nocy był Ederson, bramkarz City. Na wyróżnienie zasłużył także John Stones, obrońca Obywatel, który zaliczył najwięcej udanych dryblingów w finale Ligi Mistrzów od czasów Leo Messiego.
Po siedmiu latach walki Manchester City w końcu wygrał Ligę Mistrzów. Wieloletnie kompromitacje i zmarnowane sytuacje poszły w zapomnienie. Obywatele zostali najlepszym klubem w Europie i pierwszym angielskim klubem od czasów Manchesteru United Sir Alexa Fergusona, który wygrał potrójną koronę.

Niemożliwe nie istnieje
Po wygranym finale Ligi Mistrzów City czekało starcie w Superpucharze Europy z Sevillą oraz wyjazd na Klubowe Mistrzostwa Świata. Wrócili z tych wydarzeń bogatsi o dwa puchary. Do prawdziwej historii miało dojść jednak na ligowym podwórku.
W całej historii najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii nikt nie był w stanie zdobyć mistrzostwa cztery razy z rzędu. Wiele ekip podczas czwartego sezonu już nie przypominało siebie z pierwszych sukcesów. Przed ekipą Guardioli był wielki test, czy są w stanie dokonać niemożliwego.
Podobnie jak w poprzednim roku, największym rywalem w walce o tytuł był Arsenal. Tak jak przed lata z Liverpoolem, tytuł rozstrzygnął się w ostatniej kolejce sezonu. City mierzyło się z West Hamem, któremu już na początku spotkania dublet ustrzelił Phil Foden, najlepszy zawodnik tamtego sezonu. Przed przerwą gola dla Młotów zdobył Mohammed Kudus, a w drugiej części meczu wynik ustalił Rodri. Zespół Guardioli wygrał 3:1 i został mistrzem po raz czwarty z rzędu.
Kluczowe mecze Rodriego i świetna postawa na Euro poskutkowały tym, że zdobył Złotą Piłkę w 2024 roku. Tym samym stał się pierwszym zawodnikiem City w historii, który wygrał ten plebiscyt.
Upadki i wzloty
Ostatnie dwa sezonu Guardioli nie były już tak okraszone tytułami jak poprzednie. W okresie jesiennym 2024 roku jego zespół znalazł się w dołku. Wygranie tylko dwóch z czternastu spotkań i przespane okienko transferowe szybko dały się we znaki, a na braki kadrowe trzeba było reagować w styczniu. Rodri zerwał więzadła krzyżowe, a na jego pozycję nie było zastępcy. Po zimowych nabytkach Omara Marmousha, Nico Gonzáleza i Abdukodira Khusanova City walczyło o miejsce w Lidze Mistrzów, które zagwarantowało sobie dopiero pod koniec sezonu.
Przed obecnym sezonem doszło do wielu zmian – z klubem pożegnał się Kevin De Bruyne, Ederson i İlkay Gündoğan. W ich miejsce przyszli Rayan Cherki, Rayan Aït-Nouri, Tijjani Reijnders i Gianluigi Donnarumma. Podczas zimowego okienka transferowego klub zasilili także Antoine Semenyo i Marc Guéhi, dwóch zawodników, którzy znali już ligowe boiska.
Manchester City w tym sezonie wygrał oba krajowe puchary – Carabao Cup i FA Cup. W Premier League do samego końca walczyli z Arsenalem, jednak Kanonierzy okazali się lepsi.
Pep Guardiola kompletnie przebudował kadrę drużyny, która już nie przypomina tej, co wygrywała Ligę Mistrzów w 2023 roku.
Angielski futbol stanął na głowie
Wielu mówiło, że styl gry oparty na długim utrzymywaniu się przy piłce i setce niezliczonych podań nie sprawdzi się w Anglii. Nie można było się bardziej pomylić. Styl Guardioli odmienił brytyjski futbol. Bramkarze grający nogami, obrońcy schodzący do środka pola czy fałszywa dziewiątka to tylko nieliczne manewry taktyczne, które zaimplikował Guardiola do Premier League.
Przez ostatnie lata widzieliśmy już wiele uczniów Pepa jako trenerów najlepszych europejskich drużyn. Mikel Arteta z Arsenalu, Enzo Maresca z Chelsea(który według mediów ma zająć miejsce Guardioli w City), a także Xabi Alonso, który od następnego sezonu ma zostać menadżerem The Blues. Vincent Kompany tworzy swoje dziedzictwo w Bayernie Monachium, a Luis Enrique doprowadził PSG do drugiego finału Ligi Mistrzów z rzędu. Te wszystkie osoby swoje pierwsze trenerskie kroki stawiali pod okiem Pepa Guardioli.
Dekada w rytmie britpopu
Katalończyk był nie tylko trenerem zespołu z niebieskiej części Manchesteru – on stał się fanem zarówno samej drużyny, jak i kultury kibicowskiej City.
Pierwszy wywiad, jaki udzieli Guardiola jako trener Obywateli, prowadził Noel Gallagher, gitarzysta Oasis. Prywatnie bracia Gallagherowie, Noel i Liam, są wielkimi fanami City. Gitarzysta bardzo często widywany jest na meczach wyjazdowych drużyny i na fetach mistrzowskich.
Guardiola i Gallagher są również dobrymi znajomymi. W 2025 roku Oasis wrócili do koncertowania, a Pep widziany był na występie w koszulce retro Manchestru City.
Długie pożegnania
Nie pytajcie mnie o powody odejścia. Nie ma powodów, ale w środku czuję, że to już czas. Nic nie jest wieczne. Gdyby było, byłoby tutaj.
Tak w swoim filmie pożegnalnym powiedział Pep Guardiola. Oprócz trenera z klubem pożegnało się także dwóch zawodników – John Stones i Bernardo Silva. Obrońca był jedynym graczem, który spędził całe 10 lat z Guardiolą. Silva, który był kapitanem w ostatnim sezonie dołączył rok później do drużyny.
Pep Guardiola zostawia za sobą wielkie dziedzictwo w Manchesterze. 20 trofeów w 10 lat mówi samo za siebie. Co teraz w karierze Katalończyka? Na pewno długa przerwa. Po niej, zapewne, krótki powrót do Manchesteru, aby zasiąść na Pep Guardiola stand – nowo nazwanej trybunie na cześć trenera.

Dodaj komentarz