Mundiale zawsze dostarczały nam wiele emocji, ale też wiele sensacji. Dziś omówimy parę z nich. Trochę tych ze starych czasów, a trochę z tych nowszych.
Kuba triumfuje, Kuba szokuje
Tak, pierwsza wielka sensacja to Kuba i mistrzostwa świata 1938. Mecz z Rumunią miał być dla przybyszów z karaibów lekcją piłki. Nie był, w pierwszym spotkaniu luźne 3:3, które już oznaczały sensacje. Dogrywka również nie wyłoniła zwycięzcy, W tamtych czasach nie było karnych. W dodatkowym spotkaniu europejczycy mieli już udowodnić swoją wyższość i tak to zrobili, że przegrali 1:2. Prasa nie zostawiła na nich suchej nitki. Sugerowano nawet korupcję, jednak prawda była taka, że Rumunów w pierwszym spotkaniu zgubiła pycha, a w drugim byli za bardzo wystraszeni kompromitacji. Powrót do domu po takim wyniku nie był niczym przyjemnym. Kubańczycy z kolei zostali bohaterami. Niestety w ćwierćfinale dostali aż 8:0 od Szwedów i zakończyli swoje marzenia. Tej sensacji jednak nikt im nie zabierze.

Anglia pisze historię piłki………..na swój sposób
Jak można udowodnić swoją wielkość? Na przykład tak jak Anglicy. Najpierw obrazili się na to, że mistrzostwa świata 1930 odbyły się w Urugwaju, a nie u nich lub przynajmniej w Europie. Potem nie jeździli na mundiale, ponieważ uważali, że są tak dobrzy w piłkę, że nie ma sensu żeby upokarzać inne ekipy. Tak, uznali, że są tacy świetni, że przerastają poziom mundialu. Pojechali za to w 1950, mieli udowodnić jacy są świetni. No właśnie, mieli. Mecz z USA przegrali 0:1. Żeby nie było, że to wtedy była jakaś silna kadra. Amerykanie w tamtym czasie to był po prostu zbiór studentów, którzy byli za słabi na koszykówkę czy baseball. Została im piłka i w nią grali. Tak się zaadaptowali, że wygrali z „królami” piłki nożnej. Co zabawne pierwsze przekazy mówiły o zwycięstwie Anglii 10:1. Nikt w albionie nie wierzył w taką porażkę. Na szczęście dla reszty świata to była prawda. Brytyjczycy dostali od amatorów i szybko pożegnali się z mistrzostwami świata.

Korea Północna leje Włochów
W 1966 roku północnokoreański reżim wzbudzał niezwykłą ciekawość. Tak, ciekawość. Przybysze z dalekiej Azji od razu wzbudzili ciekawość lokalnych, angielskich, mieszkańców. O dziwo byli bardzo wyluzowani. Często nawet urywali się pilnującym ich funkcjonariuszom służby bezpieczeństwa i uciekali na miasto, gdzie rozbijali się po knajpach. Prawdziwy test nadszedł jednak dopiero w jednym słynnym meczu. Koreańczycy z północy potrzebowali zwycięstwa z Włochami żeby wyjść z grupy w co nikt nie wierzył. Ostatecznie się udało, wynik 1:0 przyćmił wszystkie inne informacje z tamtego dnia. Włochy w szoku, piłka w szoku. Azjaci wywalili europejczyków z mistrzostw świata. Najciekawsze są jednak dalsze losy zwycięzców. Niektórzy historycy twierdzą, że zostali oni wywiezieni do obozów pracy, nie za wynik. Za to, że balowali w knajpach co bardzo zdenerwowało Kim Ir Sena. Prawdy nie dowiemy się prawdopodobnie nigdy. Sami piłkarze twierdzą jednak, że w ojczyźnie byli witani jak bohaterowie i, że zamiast obozu były telewizory, nowe mieszkania i bankiety. Ciężko jednak wierzyć w wersję gości, którzy w przypadku powiedzenia ewentualnej prawdy mogliby bardzo źle skończyć.
Gdy kapitaliści świętują jeszcze przed meczem, komuniści triumfują
Reprezentacja NRD nigdy nie była zbyt silna. Rządzący w kraju komuniści woleli inwestować w inne sporty, które były w stanie przynieść więcej medali na igrzyskach olimpijskich. Jednak w 1974 nie było odwrotu. Awans na mundial i jedyny w historii mecz RFN-NRD. Przed meczem w wschodnich Niemczech instrukcja była jasna. Możecie uwalić całą imprezę, resztę spotkań możecie przegrać, ale z RFN ma być zwycięstwo. I o dziwo się udało. Wynik 1:0 dał przynajmniej na chwilę wschodowi poczucie wyższości. Dał ten promyk nadziei. Reprezentacja NRD nawet wyszła z grupy. Po powrocie żyli jak królowie, to jedno spotkanie, ta jedna bramka zapewniła im godne życie, emerytury i wieczną chwałę.
Anglia znowu daje nadzieję, a potem plamę
Miało być jak w bajce. Anglicy widząc Maroko w grupie podczas mistrzostw świata 1986 myśleli sobie o nich bardziej jak o dawcach punktów niż o rywalach. Tymczasem gdy doszło do meczu to Anglia stanęła, tak samo jak serca kibiców po końcowym gwizdku. Koniec i 0:0. Wielcy synowie albionu powstrzymani przez jakiś pastuchów z Afryki. Mniej więcej tak wyglądała wtedy atmosfera. Koniec końców udało się wyjść z grupy i jednym i drugim(a nawet Polsce, która zajęła 3 miejsce), ale niesmak pozostał.
Maroko po raz drugi
Teraz przenosimy się do słonecznego Kataru, gdzie w ćwierćfinale mistrzostw świata 2022 los skrzyżował z sobą Portugalię i Maroko. Cały świat myślał, że to jest ten turniej, który przyniesie Ronaldo upragniony puchar. Wystarczy przejść jakiś afrykańskich, może niebezpiecznych, ale cieniasów i już półfinał. Jednak nie tędy droga, nie tędy trofea. Jedna główka wyrzuciła Cristiano i jego ekipę, a Maroko jako pierwsza afrykańska reprezentacja awansowała do półfinału mundialu.

Takich spotkań było więcej
Nie można oczywiście zapominać o innych epokowych wydarzeniach. Mieliśmy legendarne zwycięstwo Senegalu z Francją w 2002 roku. Mieliśmy szok i niedowierzanie po meczu Korea Południowa- Niemcy w 2018 roku. Było też spotkanie, które do dziś jest uznawane za symbol upadku Brazylii, czyli słynne półfinałowe starcie z niemiecką maszyną, zakończone wynikiem 1:7. Na każdym mundialu czeka na nas jakaś niespodzianka. W 2026 już mieliśmy mecz Wysp Zielonego Przylądka z Hiszpanią, zremisowany 0:0. To jest właśnie najpiękniejsze w piłce. Nigdy nie przestanie nas zaskakiwać.

Dodaj komentarz